Oczekiwania wobec najnowszego filmu z Supermanem w roli głównej były ogromne. To ikona popkultury i jeden z najbardziej rozpoznawanych superbohaterów na świecie. Zack Snyder miał wyreżyserować nowe otwarcie w historii, a patrząc na jego dorobek twórczy (300, Watchmen. Strażnicy) można było spodziewać się czegoś nowego i zarazem odważniejszego.
Producentem produkcji był Christopher Nolan (Mroczny Rycerz, Incepcja), który wspomagał Snydera w stworzeniu wizerunku Supermana dostosowanego do współczesnych czasów. I tak, jak można się było spodziewać, to poważna produkcja, podczas oglądania której, widz uśmiechnie się zaledwie parę razy. Znacznie ważniejsze jest bowiem przedstawienie walki Supermana z przeciwnikami.
Gdy głównym przeciwnikiem bohatera są jego rodacy, z góry wiadomo, że będzie się działo naprawdę wiele. Jednak Snyder zaskakuje skalą, w jakiej zostały ukazane walki Supermana z generałem Zodem (Michael Shannon) i jego towarzyszami. Zod w ostatnich dniach Kryptonu chciał uratować planetę wzniecając bunt. Jednak w wyniku tego wraz ze swoimi towarzyszami zostali surowo ukarani.
Po latach przybywają na miejsce, gdzie znajduje się Kal-El. Chcą, aby pomógł im w zamienieniu Ziemi w nowy Krypton, dając nadzieję ich ludowi. Ponieważ zadanie Zoda z punktu widzenia Kryptończyków jest słuszne i nie ma w tym nic dziwnego, jako przeciwnik prezentuje się niezwykle ciekawie. Widz rozumie jego poczynania, chociaż nie zawsze się z nimi zgadza.
Fabuła Człowieka ze stali jest poważna, liczne flashbacki z dzieciństwa Clarka ukazują go jako chłopca wyśmiewanego przez rówieśników i niezwykle samotnego. Również jako osoba dorosła próbuje trzymać się na uboczu, podróżować po świecie bez większego celu. Pojawienie się Kryptończyków sprawia, że Superman powoli staje się tym, kim zawsze powinien być. Nie brakuje mu pewności siebie i odwagi, stanowiąc doskonały przykład dla ludzi.
Człowiek ze stali jest pozycją bardzo dobrą, która zadowoli każdego fana komiksów i tej postaci. Dobre decyzje castingowe i udany scenariusz zaowocowały produkcją o wiele lepszą od filmu Superman: Powrót z 2006 roku. Kontynuacja przygód Człowieka ze stali została potwierdzona i miejmy nadzieję, że będzie równie udana.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
piątek, 13 listopada 2015
środa, 11 listopada 2015
Recenzja Królewna Śnieżka i Łowca (Snow White and the Huntsman) - yoy.tv
Oto mamy kolejną ekranizację baśni braci Grimm, tym razem zrealizowaną w modnej obecnie konwencji fantasy (od trylogii Tolkiena, po popularny serial „Gra o tron”). Zrealizowaną zresztą z rozmachem – mijane przez bohaterów podczas wędrówki krajobrazy w zależności od potrzeb zapierają dech swoim pięknem albo przerażają mrocznością.
Zachwyt budzą elfy, zwłaszcza kiedy ujeżdżają króliki, świetnie udał się straszny troll śpiący, jak na trolla przystało, na moście; są rzeki, skały i morza z plażami. Jest w końcu mroczny zamek objęty w posiadanie przez złą królową, dysponującą własną nowoczesną wersją armii żołnierzy, i są efektowne czary.
W rolach głównych zaś występują idole dzieci i młodzieży: czystą, piękną, młodą i waleczną Śnieżkę gra znana z sagi „Zmierzch” Kristen Stewart, w łowcę, który odstępuje od misji złowienia księżniczki i staje się jej ochroniarzem, wciela się gwiazda „Thora” Chris Hemsworth. Skład ekipy do ratowania królestwa uzupełnia zakochany w Śnieżce książę William (Sam Claflin) oraz siedmiu awanturniczych karłów, którzy wnoszą nieco lżejszy ton do dość pompatycznej i pełnej banałów fabuły.
Po drugiej stronie walczy zła królowa Ravenna (Charlize Theron), która okazuje się – i to jest ten nowoczesny, zwany w zapowiedziach „rewizjonistycznym”, akcent filmu – zgorzkniałą ofiarą kultu młodości i urody. Terroryzowana przez magiczne lustro zrobi wszystko, by wciąż być atrakcyjna. W końcu jednak musi przegrać ze Śnieżką – młodszą i piękniejszą.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Zachwyt budzą elfy, zwłaszcza kiedy ujeżdżają króliki, świetnie udał się straszny troll śpiący, jak na trolla przystało, na moście; są rzeki, skały i morza z plażami. Jest w końcu mroczny zamek objęty w posiadanie przez złą królową, dysponującą własną nowoczesną wersją armii żołnierzy, i są efektowne czary.
W rolach głównych zaś występują idole dzieci i młodzieży: czystą, piękną, młodą i waleczną Śnieżkę gra znana z sagi „Zmierzch” Kristen Stewart, w łowcę, który odstępuje od misji złowienia księżniczki i staje się jej ochroniarzem, wciela się gwiazda „Thora” Chris Hemsworth. Skład ekipy do ratowania królestwa uzupełnia zakochany w Śnieżce książę William (Sam Claflin) oraz siedmiu awanturniczych karłów, którzy wnoszą nieco lżejszy ton do dość pompatycznej i pełnej banałów fabuły.
Po drugiej stronie walczy zła królowa Ravenna (Charlize Theron), która okazuje się – i to jest ten nowoczesny, zwany w zapowiedziach „rewizjonistycznym”, akcent filmu – zgorzkniałą ofiarą kultu młodości i urody. Terroryzowana przez magiczne lustro zrobi wszystko, by wciąż być atrakcyjna. W końcu jednak musi przegrać ze Śnieżką – młodszą i piękniejszą.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
poniedziałek, 9 listopada 2015
Recenzja Słaby punkt (Fracture) - yoy.tv
Ted Crawford jest genialnym inżynierem, którego praca przynosi ogromne zyski. Ma wspaniały dom, drogi samochód i piękną żoną. Czego można pragnąć więcej? Kiedy dowiaduje się, że żona go zdradza, coś w nim pęka. Wiedziony chęcią zemsty, spowodowaną zazdrością, postanawia ją zabić. Policja dość szybko znajduje się przed domem Teda, który nie wypiera się faktu, iż strzelił do żony. Zostaje oskarżony o próbę zabójstwa pani Crawford.
Willy Beachum to młody asystent prokuratora okręgowego, który ma bardzo wysoki procent wygranych spraw. Właśnie otrzymał intratną posadę w sektorze prywatnym. Postanawia jednak doprowadzić do końca ostatnią sprawę w dawnym biurze. Czyni to dość niechętnie, ale z myślą, iż będzie to kolejny sukces w jego karierze. Jak bardzo się pomylił, przekona się już niebawem.
„Słaby punkt" należy do takiej kategorii filmów, w której niedoskonałości fabuły w całości rekompensuje rewelacyjne aktorstwo. Gregory Hoblit ma skłonności do kręcenia specyficznych obrazów, gdzie zagadki czy motywy są owiane mgiełką tajemnicy aż do samego finału. Każdy kto pamięta „Lęk pierwotny" czy „W sieci zła" może odnieść wrażenie, że najnowszy film reżysera w pewnych elementach dubluje pomysły z poprzednich dzieł. W odróżnieniu od wspomnianych tytułów, w „Słabym punkcie" praktycznie od początku otrzymujemy „grę w otwarte karty".
Twórcy zaprezentowali naprawdę ekscytujące starcie gigantów, które sprawia, że widz zastanawia się komu bardziej kibicować. Ted zaplanował całą intrygę z niezwykła dbałością o szczegóły. Nie wziął jedynie pod uwagę, że, jak sam powiedział - „wszystko posiada słaby punkt", nawet jego plan.
Po seansie nasuwa się pytanie - czy warto, w imię szczytnych pobudek, poświęcić karierę dla prawdy i ludzkiego życia? Według Hoblita odpowiedź na to pytanie brzmi twierdząco. Gorąca zapraszamy na seans!
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Willy Beachum to młody asystent prokuratora okręgowego, który ma bardzo wysoki procent wygranych spraw. Właśnie otrzymał intratną posadę w sektorze prywatnym. Postanawia jednak doprowadzić do końca ostatnią sprawę w dawnym biurze. Czyni to dość niechętnie, ale z myślą, iż będzie to kolejny sukces w jego karierze. Jak bardzo się pomylił, przekona się już niebawem.
„Słaby punkt" należy do takiej kategorii filmów, w której niedoskonałości fabuły w całości rekompensuje rewelacyjne aktorstwo. Gregory Hoblit ma skłonności do kręcenia specyficznych obrazów, gdzie zagadki czy motywy są owiane mgiełką tajemnicy aż do samego finału. Każdy kto pamięta „Lęk pierwotny" czy „W sieci zła" może odnieść wrażenie, że najnowszy film reżysera w pewnych elementach dubluje pomysły z poprzednich dzieł. W odróżnieniu od wspomnianych tytułów, w „Słabym punkcie" praktycznie od początku otrzymujemy „grę w otwarte karty".
Twórcy zaprezentowali naprawdę ekscytujące starcie gigantów, które sprawia, że widz zastanawia się komu bardziej kibicować. Ted zaplanował całą intrygę z niezwykła dbałością o szczegóły. Nie wziął jedynie pod uwagę, że, jak sam powiedział - „wszystko posiada słaby punkt", nawet jego plan.
Po seansie nasuwa się pytanie - czy warto, w imię szczytnych pobudek, poświęcić karierę dla prawdy i ludzkiego życia? Według Hoblita odpowiedź na to pytanie brzmi twierdząco. Gorąca zapraszamy na seans!
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
sobota, 7 listopada 2015
Recenzja 30 dni mroku (30 Days of Night) - yoy.tv
Po latach uczłowieczania i wybielania hollywoodzkich i książkowych wampirów, w 2007 roku dostaliśmy film, w którym krwiopijcy są dokładnie tym, czym zawsze być powinni. Przerażającymi, żarłocznymi i dalekimi od człowieczeństwa potworami.
Fabuła jest genialna w swej prostocie. Czego boją się wampiry? Słońca. Przynajmniej te prawdziwe unikają go za wszelką cenę, bo kontakt z jego promieniami przynosi im zgubę. Podróbki wampirów słońca się nie boją, ale tymi odszczepieńcami wampirzego rodu nie warto się zajmować w cyklu, którego zamierzeniem jest przybliżenie dobrych filmów grozy. W 30 dniach mroku mamy uczciwe, lękające się światła dnia wampiry.
Są na świecie miejsca, gdzie słońce nie wstaje przez trzydzieści dni. Leżące na dalekiej północy alaskańskie miasteczko Barrow staje się celem ataku grupy monstrualnych łowców. I choć znaczna część mieszkańców miasteczka miesięczną noc ma zwyczaj spędzać z dala od domu, to i tak krwiopijcy mają pod dostatkiem zwierzyny. Na drodze do nieskrępowanej konsumpcji, staje wampirom szeryf Eben Oleson, wraz z garstką śmiałków i desperatów oraz byłą żoną, Stellą, której w innych okolicznościach zwykł unikać jak zarazy.
Film zrealizowano bardzo sprawnie. Sugestywna atmosfera w jednej chwili przywodzi na myśl Przystanek Alaska by za moment zamienić się w koszmar rodem z Obcych czy też The Thing i wszystkich innych filmów, gdzie niepokonane, tajemnicze zło uderza w miejsce, skąd ludzie nie mają jak uciekać.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Fabuła jest genialna w swej prostocie. Czego boją się wampiry? Słońca. Przynajmniej te prawdziwe unikają go za wszelką cenę, bo kontakt z jego promieniami przynosi im zgubę. Podróbki wampirów słońca się nie boją, ale tymi odszczepieńcami wampirzego rodu nie warto się zajmować w cyklu, którego zamierzeniem jest przybliżenie dobrych filmów grozy. W 30 dniach mroku mamy uczciwe, lękające się światła dnia wampiry.
Są na świecie miejsca, gdzie słońce nie wstaje przez trzydzieści dni. Leżące na dalekiej północy alaskańskie miasteczko Barrow staje się celem ataku grupy monstrualnych łowców. I choć znaczna część mieszkańców miasteczka miesięczną noc ma zwyczaj spędzać z dala od domu, to i tak krwiopijcy mają pod dostatkiem zwierzyny. Na drodze do nieskrępowanej konsumpcji, staje wampirom szeryf Eben Oleson, wraz z garstką śmiałków i desperatów oraz byłą żoną, Stellą, której w innych okolicznościach zwykł unikać jak zarazy.
Film zrealizowano bardzo sprawnie. Sugestywna atmosfera w jednej chwili przywodzi na myśl Przystanek Alaska by za moment zamienić się w koszmar rodem z Obcych czy też The Thing i wszystkich innych filmów, gdzie niepokonane, tajemnicze zło uderza w miejsce, skąd ludzie nie mają jak uciekać.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
czwartek, 5 listopada 2015
Recenzja Captain America: Pierwsze starcie (Captain America: The First Avenger) - yoy.tv
Marvela zabawy z herosami ciąg dalszy. Ekranizacja przygód Kapitana Ameryki nastręczała miłośnikom komiksów chyba najwięcej zmartwień. Włodarze „Domu Pomysłów” uczą się jednak na błędach innych, z żelazną konsekwencją tworząc kasowe blockbustery, które nie tylko są przyjemną dla oka rozrywką, ale stanowią esencję kina gatunkowego, jakim bez wątpienia jest superhero movie.
Kapitan Ameryka jest ikoną mocno zakorzenioną w amerykańskiej popkulturze. Dziecko duetu Jack Kirby i Joe Simon przyszło na świat w 1941 roku i mimo, że mit postaci obrósł sporą warstwą kurzu, nikt nie wyobrażałby sobie grupy Avengers bez jej lidera. Tym bardziej zadanie powołania do życia filmowego Rogersa nie należało do najłatwiejszych. Jednak ostatnie produkcje Marvela doskonale pokazują, że decydenci z komiksowej wytwórni swój plan wysokobudżetowych produkcji mają skrupulatnie rozpisany. Fakt ten cieszy niezmiernie w obliczu poprzedniej ekranizacji przygód Kapitana, której inaczej niż katastrofą nazwać nie można.
Lwia część obrazu rozgrywa się podczas II wojny światowej, w trakcie przygotowań Stanów Zjednoczonych do zadania decydującego ciosu nazistom. Młodzi Amerykanie tłumnie zaciągają się do wojska, aby wspomóc skąpaną w ogniu i krwi Europę. Jednym z nich jest Steve Rogers - aparycją w niczym nieprzypominający żołnierza. Wychudzony astmatyk po raz kolejny zostaje odrzucony podczas rekrutacji.
Jednak w niepozornym mikrusie drzemie wielkie serce i wewnętrzna moc, której nie da się porównać z siłą mięśni. Te cechy charaktery dostrzega w nim Abraham Erskine – naukowiec stojący za wojskowym projektem zwanym „odrodzenie”. W jego oczach Rogers jest wymarzonym kandydatem do przyjęcia serum superżołnierza. Zwinny, silny, szybki stanie się idealną bronią w walce z nieprzewidywalnym wrogiem jakim jest Hydra oraz stojący na jej czele Johann Schmidt. Opętany manią wielkości Red Skull wierzy, że okiełznał iście boską moc, dzięki której rzuci na kolana cały świat. Nikt i nic nie jest w stanie go powstrzymać.
Na usta same cisną się słowa, że Marvelowi ponownie się udało. Z dotychczasowych herosów, którym udało się zadebiutować na celuloidzie, Kapitan Ameryka jest postacią najmniej ciekawą, pozbawioną złożonej osobowości, tak nieskazitelną, że aż nudną. Mimo to autorzy sprytnie uniknęli pułapki, jaką byłaby ekranizacja gloryfikująca do granic możliwości ucieleśnienie wszelkich cnót oraz ociekająca patriotyczną tandetą.
„Captain America: Pierwsze starcie” to miłe zaskoczenie na miarę pierwszego „Iron Mana”. Bez nachalnego epatowania patosem, za to zbalansowane połączenie kina przygodowego, romansu, humoru i akcji, okraszone solidnymi kreacjami. Warto obejrzeć, a czas spędzony na seansie nie będzie stracony. Tradycyjnie po napisach Marvel zostawił dla wytrwałych widzów dodatkową scenę.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Lwia część obrazu rozgrywa się podczas II wojny światowej, w trakcie przygotowań Stanów Zjednoczonych do zadania decydującego ciosu nazistom. Młodzi Amerykanie tłumnie zaciągają się do wojska, aby wspomóc skąpaną w ogniu i krwi Europę. Jednym z nich jest Steve Rogers - aparycją w niczym nieprzypominający żołnierza. Wychudzony astmatyk po raz kolejny zostaje odrzucony podczas rekrutacji.
Jednak w niepozornym mikrusie drzemie wielkie serce i wewnętrzna moc, której nie da się porównać z siłą mięśni. Te cechy charaktery dostrzega w nim Abraham Erskine – naukowiec stojący za wojskowym projektem zwanym „odrodzenie”. W jego oczach Rogers jest wymarzonym kandydatem do przyjęcia serum superżołnierza. Zwinny, silny, szybki stanie się idealną bronią w walce z nieprzewidywalnym wrogiem jakim jest Hydra oraz stojący na jej czele Johann Schmidt. Opętany manią wielkości Red Skull wierzy, że okiełznał iście boską moc, dzięki której rzuci na kolana cały świat. Nikt i nic nie jest w stanie go powstrzymać.
Na usta same cisną się słowa, że Marvelowi ponownie się udało. Z dotychczasowych herosów, którym udało się zadebiutować na celuloidzie, Kapitan Ameryka jest postacią najmniej ciekawą, pozbawioną złożonej osobowości, tak nieskazitelną, że aż nudną. Mimo to autorzy sprytnie uniknęli pułapki, jaką byłaby ekranizacja gloryfikująca do granic możliwości ucieleśnienie wszelkich cnót oraz ociekająca patriotyczną tandetą.
„Captain America: Pierwsze starcie” to miłe zaskoczenie na miarę pierwszego „Iron Mana”. Bez nachalnego epatowania patosem, za to zbalansowane połączenie kina przygodowego, romansu, humoru i akcji, okraszone solidnymi kreacjami. Warto obejrzeć, a czas spędzony na seansie nie będzie stracony. Tradycyjnie po napisach Marvel zostawił dla wytrwałych widzów dodatkową scenę.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
wtorek, 3 listopada 2015
Recenzja Wojna światów (War of the Worlds) - yoy.tv
"Wojna Światów" to perfekcyjnie widowisko, które dość swobodnie traktuje klasyczną powieść H. G. Wellsa. Zdecydowanie nie jest to najlepszy film Stevena Spielberga, ale broni go sugestywny klimat oraz wyraźne echa lęków współczesnego świata. Pod płaszczykiem zwykłej historii o kosmitach reżyser przemycił bowiem znacznie głębsze przesłania.
Akcja rozgrywa się współcześnie w jednym z amerykańskich miast. Główny bohater to "everyman" - zwykły robotnik bez większych aspiracji, prowadzący od czasu rozwodu samotne życie. Sporadycznie spotyka się z niezbyt go szanującymi dziećmi. Ich wzajemne, raczej nieudane relacje odmieni dopiero atak kosmitów.
Jak zwykle w przypadku Spielberga, filmowi nie sposób zarzucić czegokolwiek w warstwie formalnej. Atak Obcych został znakomicie ukazany. Na szczęście, twórca nie od razu prezentuje widzowi to, co powinno go przerażać. Jak zwykle też w przypadku Spielberga, wielkie widowisko zostało połączone z przesłaniem. Bo przecież kosmici dla reżysera są tylko pretekstem do opowieści o zagrożeniach współczesnego świata. Nie przez przypadek w jednej ze scen Spielberg pokazuje ścianę obwieszoną zdjęciami zaginionych ludzi. Ujęcie to wyraźnie odwołuje się do obrazów zapamiętanych po pamiętnej tragedii w World Trade Center.
Ze względu na efekty specjalne i przesłanie "Wojna Światów" zasługuje na uwagę. Spielberg nakręcił kilka wspaniałych scen, które pozostaną w naszej pamięci.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Akcja rozgrywa się współcześnie w jednym z amerykańskich miast. Główny bohater to "everyman" - zwykły robotnik bez większych aspiracji, prowadzący od czasu rozwodu samotne życie. Sporadycznie spotyka się z niezbyt go szanującymi dziećmi. Ich wzajemne, raczej nieudane relacje odmieni dopiero atak kosmitów.
Jak zwykle w przypadku Spielberga, filmowi nie sposób zarzucić czegokolwiek w warstwie formalnej. Atak Obcych został znakomicie ukazany. Na szczęście, twórca nie od razu prezentuje widzowi to, co powinno go przerażać. Jak zwykle też w przypadku Spielberga, wielkie widowisko zostało połączone z przesłaniem. Bo przecież kosmici dla reżysera są tylko pretekstem do opowieści o zagrożeniach współczesnego świata. Nie przez przypadek w jednej ze scen Spielberg pokazuje ścianę obwieszoną zdjęciami zaginionych ludzi. Ujęcie to wyraźnie odwołuje się do obrazów zapamiętanych po pamiętnej tragedii w World Trade Center.
Ze względu na efekty specjalne i przesłanie "Wojna Światów" zasługuje na uwagę. Spielberg nakręcił kilka wspaniałych scen, które pozostaną w naszej pamięci.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
niedziela, 1 listopada 2015
Recenzja Plaga (The Reaping) - yoy.tv
Katherine (dwukrotna laureatka Oscara, jak zawsze świetna aktorsko Hilary Swank), obecnie wykładająca na uniwersytecie pani profesor demaskująca domniemane cuda za pomocą naukowych dowodów i analiz, była niegdyś panią pastor. Po tym jak jej mąż i córeczka zginęli w tragicznych okolicznościach w Sudanie, dokąd wyjechała z nimi pracować jako misjonarka, odwróciła się od boga i straciła wiarę w jego istnienie. Jeździ po świecie i udowadnia, że... cudów nie ma. Któregoś dnia na jej wykładzie pojawia się Doug, mieszkaniec małego miasteczka w Luizjanie, i prosi ją o pomoc. Chce żeby przyjechała z nim do Haven i zbadała tajemnicę kryjącą się za tajemniczymi zjawiskami, które mają tam miejsce od śmierci pewnego chłopca...
Kiedy wychodzi na jaw co tak naprawdę dzieje się w miasteczku i co spowodowało, że wody rzeki zrobiły się czerwone, Katherine jest w nie mniejszym szoku niż widz, który, być może, owszem, spodziewał się, że skoro to thriller o nadprzyrodzonych siłach, bohaterka nie może bez końca jeździć z miejsca na miejsce i demaskować rzekome cuda, i że w końcu trafi na cud, który okaże się nie do wyjaśnienia za pomocą naukowej analizy, ale przez myśl mu nie przeszło, że akcja „Plagi" rozwiąże się w tak przewrotny sposób... Pięknej pani profesor, która, nota bene, odkąd trafi do miasteczka, będzie miała bardzo ciekawe wizje, ni to na jawie, ni to we śnie, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo...
Co prawda odkąd Katherine pojawia się w Haven czujemy głęboko pod skórą, że coś tu jest nie tak, a zachowanie mieszkańców wskazuje na to, że nie mówią jej wszystkiego, ale prawda, jaka wychodzi na jaw pod koniec filmu, wśród wielu domysłów, jakie snujemy i rozwiązań, jakie przychodzą nam na myśl, jest dużo bardziej zaskakująca niż się tego spodziewaliśmy.
Scenariusz filmu popełnili autorzy scenariusza „Domu woskowych ciał", Carey i Chad Hayes, którym, mimo słabości do przechadzania się wydeptanymi thrillerowymi i horrorowymi szlakami, udało się jednak wykrzesać ze swojej opowieści sporo elementów zaskoczenia.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Kiedy wychodzi na jaw co tak naprawdę dzieje się w miasteczku i co spowodowało, że wody rzeki zrobiły się czerwone, Katherine jest w nie mniejszym szoku niż widz, który, być może, owszem, spodziewał się, że skoro to thriller o nadprzyrodzonych siłach, bohaterka nie może bez końca jeździć z miejsca na miejsce i demaskować rzekome cuda, i że w końcu trafi na cud, który okaże się nie do wyjaśnienia za pomocą naukowej analizy, ale przez myśl mu nie przeszło, że akcja „Plagi" rozwiąże się w tak przewrotny sposób... Pięknej pani profesor, która, nota bene, odkąd trafi do miasteczka, będzie miała bardzo ciekawe wizje, ni to na jawie, ni to we śnie, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo...
Co prawda odkąd Katherine pojawia się w Haven czujemy głęboko pod skórą, że coś tu jest nie tak, a zachowanie mieszkańców wskazuje na to, że nie mówią jej wszystkiego, ale prawda, jaka wychodzi na jaw pod koniec filmu, wśród wielu domysłów, jakie snujemy i rozwiązań, jakie przychodzą nam na myśl, jest dużo bardziej zaskakująca niż się tego spodziewaliśmy.
Scenariusz filmu popełnili autorzy scenariusza „Domu woskowych ciał", Carey i Chad Hayes, którym, mimo słabości do przechadzania się wydeptanymi thrillerowymi i horrorowymi szlakami, udało się jednak wykrzesać ze swojej opowieści sporo elementów zaskoczenia.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























