środa, 30 listopada 2016

Recenzja Miłość i inne używki (Love & Other Drugs) - yoy.tv

Nominacje do Złotych Globów dla Jake’a Gyllenhaala i Anne Hathaway to potwierdzenie tego, że mocną stroną „Miłość i inne używki”, której scenariusz napisano na podstawie powieści prawdziwego reprezentanta medycznego, Jamie’ego Reidy’ego są ciekawe postacie pierwszo- i drugoplanowe.


Z jednej strony to film naprawdę bardzo odważny. Z drugiej – tak natrętnego product placementu próżno szukać… Decyzja o pokazaniu produktów medycznych pod ich prawdziwymi nazwami okazała się fatalna, choć pewnie producenci sypnęli kasą. Głównym bohaterem jest niejaki Jamie, bajerant jakich mało, podrywacz, który potrafi omamić każdą i sprzedać wszystko. Jamie zaczyna pracować dla firmy farmaceutycznej – jest akwizytorem, który wędruje po przychodniach i szpitalach sprzedając środki uspokajające i pobudzające, bez których, jak wiadomo, Amerykanin nie przeżyje 48 godzin (bo zmieniają życie na lepsze, co widać w jednej ze scen – po zażyciu prozacu nawet bezrobotny od razu znajduje sens życia!). W jego życiu dochodzi do dwóch przełomowych wydarzeń: dostaje pozwolenie na handel viagrą, a także spotyka piękną Maggie, dziewczynę, która szuka związku bez zobowiązań i uprawia dziki seks. Jamie zakochuje się w Maggie, a zaraz potem dowiaduje się, że jego wybranka broni się przed zaangażowaniem uczuciowym, gdyż… cierpi na chorobę Parkinsona i jej stan w każdej chwili może się pogorszyć…


Niby to komedia romantyczna przechodząca w klasyczny melodramat (finał przypomina produkcje w stylu „Love Story”), ale mamy ostre, jak na amerykańskie kino, sceny seksu, humor słowny i błyskotliwe dialogi. Na początku twórcy wyraźnie chcieli odkryć też kilka sztuczek stosowanych przez akwizytorów medycznych i wytwórnie leków, ale ktoś szybko przywołał ich do porządku. W „Miłości…” są naprawdę świetne sceny, ale są i takie (jeśli chodzi o konformizm i natrętną reklamę), po których opadają ręce… Mimo wszystko ten film o dorastaniu do wzięcia za kogoś odpowiedzialności trzeba uznać za obyczajową komedię z wyższej półki.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 28 listopada 2016

Recenzja John Carter - yoy.tv

John Carter wsławił się odwaga podczas wojny secesyjnej. Po jej zakończeniu nie może ułożyć sobie jednak życia. Upomina się o niego armia, Carter jednak odrzuca propozycję, za co spotyka go kilka niemiłych przygód z aresztem i ucieczką z niego na czele. Pewnego dnia, chroniąc się przed wrogami w jaskini, znajduje tajemniczy medalion. Po jego dotknięciu przenosi się na… obcą planetę! Tam także musi walczyć o życie i angażuje się w wojnę między tubylcami. Zadanie ułatwiają mu nadludzkie moce, które otrzymał przy przenosinach – ma niezwykłą siłę i zręczność, a odmienna od ziemskiej grawitacja zapewnia mu możliwość wykonywania kilkunastometrowych skoków.


John Carter nie jest bohaterem żadnego komiksu. To bohater serii 11 książek pisanych przez młodego Edgara Rice Burroughsa (tak, tego od przygód Tarzana). W tym konkretnym przypadku w scenariuszu wykorzystano dwie z nich: „Księżniczka Marsa” z 1912 roku i wydaną pośmiertnie w roku 1964 „John Carter Of Mars”. Inaczej wtedy pisano książki przygodowo-fantastyczne, inni byli bohaterowie, podział na dobro i zło był nad wyraz czytelny. I tak to wygląda w „Johnie Carterze”: to film – pomijając efekty – staroświecki, nieco odmienny od tego, co kręci się obecnie w Hollywood. W tym tkwi jednak jego siła: nieco naiwna, ale prosta fabuła, walka dobra ze złem, ratowanie pięknej księżniczki, superbohater, fantazyjne stwory – ogląda się to jak klasyczną baśń.


Oczywiście nie każdemu taki styl przypadnie do gustu (w USA film okazał się klapą, poza Stanami – sukcesem), ale spragnieni czystej rozrywki będą zadowoleni. Tym bardziej, że nieźle spisali się aktorzy, z umięśnionym Taylorem Kitschem i piękną Lynn Collins na czele (w obsadzie pojawił się też Willem Dafoe, Dominic West czy Samantha Morton), a także specjaliści od efektów specjalnych (budżet filmu zbliżał się do… 300 milionów dolarów!). „John Carter” miał być pierwszą częścią kinowej trylogii, na razie jednak nic nie słychać o realizacji kolejnych odcinków.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 26 listopada 2016

Recenzja Lejdis - yoy.tv

Po sukcesie męskiej komedii „Testosteron” duet scenariuszowo-reżyserski Andrzej Saramonowicz – Tomasz Konecki szukał kolejnego tematu. Zainteresował ich blog prowadzony przed pewną młodą kobietę. Tam znaleźli inspirację do kolejnego scenariusza, a po nawiązaniu kontaktu z autorką, wykorzystali niektóre jego elementy. I w ten sposób powstały „Lejdis”, kobieca odpowiedź na „Testosteron”.


Cztery przyjaciółki od dziecka i z tego samego podwórka – Łucja (Edyta Olszówka), Korba (Anna Dereszowska), Monia (Magdalena Różczka) i Gośka (Izabela Kuna) – jak co roku urządzają sobie własnego sylwestra. W środku lata. I wypowiadają życzenia, które miałyby się spełnić. Cztery kobiety, cztery całkowicie różne podejścia do życia, cztery różne marzenia. Samotnie wychowująca syna Łucja nie ma szczęścia do mężczyzn i wciąż pakuje się w przegrane układy. Gośka jest właściwie szczęśliwa w małżeństwie, ale pragnie mieć dziecko, tymczasem mąż, poseł do europarlamentu, większość czasu spędza w Genewie. Korba, demon kobiecości, zmienia partnerów jak rękawiczki i nie chce z żadnym się wiązać na stałe.


Tylko Monia ma wszystko: kochającego męża, ojciec też ją uwielbia. A jednak coś jest w jej życiu nie tak. Musi minąć rok, by wiadomo było, czy życzenia czterech przyjaciółek się spełniły.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 24 listopada 2016

Recenzja Walkiria (Valkyrie) - yoy.tv

Szóstego czerwca 1944 roku rozpoczęło się lądowanie aliantów w Normandii, 20 dni później zdobyli Cherbourg. Na froncie wschodnim trwała ofensywa armii Stalina, która jak burza zbliżała się do linii Bugu. Klęska III Rzeszy była tylko kwestią czasu. Niespełna miesiąc później, 20 lipca 1944 roku, przebywający w kwaterze Hitlera Wilczy Szaniec w Gierłoży koło Kętrzyna, pułkownik Claus von Stauffenberg uzbroił schowaną w teczce bombę. Następnie postawił ją pod dębowym stołem w baraku gdzie führer i jego współpracownicy debatowali nad sytuacją na froncie. Wybuch zabił cztery osoby, ale Hitlera tylko lekko ranił. Jednak Stauffenberg był przekonany, że zamach się powiódł i wraz z innymi spiskowcami próbował przejąć władzę. Zemsta Hitlera była straszna...


Wiadomość, że Tom Cruise ma zagrać Clausa von Stauffenberga wzbudził w Niemczech wielkie kontrowersje. Aktor z racji swej dużej aktywności w zakazanym za Odrą Kościele Scientologicznym, nie jest tam popularny. A fakt, że ma się wcielić w jedynego bohatera, który pozwala Niemcom powiedzieć światu "mu też byliśmy przeciw Hitlerowi" (choć von Stauffenberg przez wiele lat był zwolennikiem führera, a zamach na niego nie miał zakończyć wojny, a tylko umożliwić rozejm na zachodzie i przerzucenie wszystkich sił na wschód), był wręcz kamieniem obrazy. Mimo to producenci się nie ugięli, zrealizowali "Walkirię" tam gdzie chcieli i tak jak chcieli. W efekcie powstał typowy hollywoodzki produkt: gładki, pozbawiony kontrowersji, ale za to pełen patriotycznych frazesów. I choć w osadzie jest jeszcze kilka znanych nazwisk (Kenneth Branagh, Terence Stamp), to gwiazdą jest Tom Cruise.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 22 listopada 2016

Recenzja Underworld: Bunt Lykanów (Underworld: Rise of the Lycans) - yoy.tv

Władca wampirów, Wiktor, zachowuje przy życiu Luciana, syna człowieka i wilkołaka, który tuż po urodzeniu miał zostać zabity, by dał początek nowej rasie: wilkołaków, które będą służyć swym panom i strzec wampirów, gdy te udają się na spoczynek. Faworyt Wiktora wyrasta na wojownika, żyjącego jednak w przekonaniu, że powinien służyć swym panom. Tak jest do czasu kiedy łamie zasady i zakochuje się z wzajemnością w córce Wiktora, Sonji.


To ewidentnie najsłabszy film z wampirze trylogii. Nie znaczy to jednak że jest zły, bardziej to, że poprzeczka została postawiona dosyć wysoko. „Underworld: Bunt Lukanów” jest prequelem wyjaśniającym genezę tak widowiskowego konfliktu ras, jaki cieszył nasze oczy w poprzednich częściach. Patrick Tatopoulos dostał do realizacji najbardziej klasyczną powieść.


Akcja toczy się w cudownie fotografowanym, mrocznym gotyckim zamku, a na tymże aż kipi się od dworskich intryg niczym na dworze Hamleta. Nie brak i innych motywów wielkiego angielskiego dramaturga. Oto bardzo wdzięczny w tym wypadku wątek romansowy przypomina jako żywo „Romea i Julię”, w wersji horrorowo-gotyckiej. Kochankowie pochodzą z dwóch zwalczających się wielkich ras, ich miłość przychodzi nagle i powoduje wiele komplikacji, w przypadku Sonji to konflikt z ojcem, a w konsekwencji zdrada, która może być okupiona jedynie śmiercią dziewczyny. To ostatnie powoduje, że konflikt między Wiktorem a Lucianem staje się niekończącą się trwającą wieki i pochłaniającą setki istnień, wendettą.


Tatopoulos, którego pierwszym fachem było zaprojektowanie scenografii do takich filmów jak „Dzień niepodległości” i „300” bez trudu maskuje mielizny scenariusza efektami specjalnymi dając nam krew, pot i zły a także fenomenalne sceny zbiorowych walk i indywidualnych pojedynków przedstawicieli nienawidzących się ras. Właściwie przez gros czasu serwuje się nam mordy, wyrywanie wnętrzności, dekapitacje i inne tego typu smaczne działania. Krwi na ekranie leją się strugi, oponenci walczą ze sobą wręcz na wszelkie znane nam sposoby, a smaczkiem innego typu są całkiem ostre sceny iście zwierzęcego seksu między Sonją i Lucianem.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

niedziela, 20 listopada 2016

Recenzja Pitbull. Nowe porządki - yoy.tv

Patryk Vega zdążył zrobić ogromny research i przeprowadzić wiele rozmów z policjantami, zdążył napisać i wydać dwie książki z cyklu „Złe psy”, zdążył zorganizować plan filmowy, ale chyba nie zdążył napisać scenariusza. Jego najnowszy film „Pitbull. Nowe porządki” wygląda jak składanka najciekawszych historii opublikowanych na kartach „Złych psów”, które reżyser zdecydował się przenieść na ekran. Jednak nie ogląda się tego źle. Przeniosła się także akcja filmu, bo ile w pierwszym „Pitbullu” obserwowaliśmy poczynania funkcjonariuszy z Komendy Stołecznej, tak w „Nowych porządkach” zostajemy „zesłani” na Mokotów, gdzie w lokalnej komendzie nad tematem wymuszania haraczy od właścicieli stoisk na bazarach i sklepikarzy pracuje policjant o ksywie „Majami” (Piotr Stramowski), mogący pochwalić się irokezem na głowie i tatuażami na rękach. Majami wcześniej infiltrował grupy przestępcze, ale jako, że zbyt dosłownie wciągnął się w temat narkotyków, przeniesiono go do wydziału „życia i zdrowia”, żeby mu wyszło na zdrowie.

 
Na Mokotowie będą porządki. Będzie morderstwo, a ja będę brał w nim udział. I mówię ci to tylko dlatego, że mi tego nie udowodnisz - tymi słowami rozpoczęła się znajomość niejakiego Babci (Bogusław Linda) z Majamim, których drogi przecięły się zupełnie przypadkowo. Od tego momentu Majami priorytetowo traktuje złapanie zbója zawsze ubranego w elegancki garnitur, ale to nie będzie takie łatwe i wiele osób straci życie zanim panowie ponownie się spotkają. Babcia wywrócił do góry nogami gangsterski półświatek na Mokotowie, a do tego ma bardzo dobrych i oddanych znajomych w policji. W tym samym czasie w Komendzie Stołecznej grupa operacyjna pod dowództwem Gebelsa (Andrzej Grabowski) rozpracowywała „gang obcinaczy palców” - porywali ludzi dla okupu, wysyłając rodzinom obcięty palec. Jako, że wszystkie tropy wskazywały, że zarówno za porwaniami, jak i haraczami stoją ci sami ludzie, początkowo niechętnie do siebie nastawieni Gebels i Majami połączyli siły.



„Pitbull. Nowe porządki” broni się autentyzmem. Vega kładzie ogromny nacisk na weryzm, przenosząc na ekran prawdziwe dialogi oraz sytuacje. Ekranowe wydarzenia, nawet te najbardziej absurdalne – jak wątek kobiety, od której wymuszano haracz, a ona sama zaczęła troszczyć się o bandytów, aby ich nie ujęła policja – naprawdę miały miejsce. I właśnie to przeraża najbardziej. Zachwyca Maja Ostaszewska, która na tak odmienną od swoich poprzednich dokonań rolę czekała bardzo długo. Jej postać, wraz z nasterydowanym „Strachem” (Tomasz Oświeciński), stanowi największe źródło komizmu i rozładowania napięcia. Mówiąc o obsadzie w żadnym wypadku nie można pominąć Krzysztofa Czeczota – wcielającego się w Zupę, czyli psychopatycznego mordercę z dobrego domu, który mordowanie traktuje jak sport, mający zapewnić mu sławę. Czeczot jest fenomenalny, czapki z głów.


„Pitbull. Nowe porządki” nie jest dobrze nam znanym „Pitbullem”, ale też potrafi szczekać i gryźć. Patryk Vega nie uniknął potknięć, po raz kolejny pokazując, że jest o wiele lepszym dokumentalistą niż reżyserem, lecz opowiadane przez niego historie niosą się same. Fabularnie obraz trochę kuleje, często zastosowano za duże skróty (jakby niektóre sceny wypadły w montażu), ale jednocześnie nie można powiedzieć, że film nie trzyma w napięciu. W połączeniu z wyśmienitymi aktorami oraz świetną muzyką (Łukasz Targosz!), to się naprawdę dość dobrze ogląda. Wygląda na to, że Patryk Vega już swojego kultowego serialu nie przeskoczy, ale poziom ze „Służb specjalnych” został zachowany.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

piątek, 18 listopada 2016

Recenzja Immortals. Bogowie i herosi (Immortals) - yoy.tv

Wiele lat po krwawej wojnie Tytanów z bogami, znów pojawia się zagrożenie wojną totalną. Tym razem to żądny władzy król Hyperion (Mickey Rourke) marzy o ogarnięciu swoją władzą całej cywilizowanej ziemi. Jego plan jest równie prosty jak on sam - podbić słabsze ludy, uwolnić Tytanów i z ich pomocą obalić olimpijskich bogów. Ale najważniejsze, to zdobyć legendarny łuk Aresa - oręż wykuty przez boga wojny zapewniający zwycięstwo w każdej bitwie. Jedynie Tezeusz (Henry Cavill), chce i może się przeciwstawić szalonym planom Hyperiona ratując także świat od zagłady.


Hollywood dość nieortodoksyjnie (mówiąc oględnie) traktuje historię świata, mitologię i literaturę. Tak jest i w tym przypadku. Ale w kinie podstawą jest przecież maksymalnie malownicze i wciągające widowisko. I to się udało osiągnąć: są dynamiczne zdjęcia i całkiem niezłe walki (odcięte kończyny fruwają, litry krwi się leją). Amatorzy tego typu rozrywki będą się nieźle bawić.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv