Po obejrzeniu "Supermarketu" Macieja Żaka, pomyślicie dwa razy, zanim pobiegniecie do hipermarketu, żeby skorzystać z kolejnej promocji. Może też przestaniecie narzekać na nudę i siermiężność w polskim kinie?
Dawno, może nawet od czasów "Długu", na naszych ekranach nie gościło tak autentycznie wciągające emocjonalnie rodzime kino. "Supermarket" mówi językiem rasowego thrillera z zacięciem psychologiczno-społecznym, ale nie moralizatorskim, trzyma w napięciu, ale i sprawnie pokazuje mechanizmy zła - władzy, presji, ambicji, kłamstwa, nadgorliwości, krętactwa i chęci przetrwania - w całkiem prawdopodobnej otoczce.
Ot, przypadkowy mężczyzna, pan Warecki (Tomasz Sapryk) idzie z żoną do równie przypadkowego, zwykłego supermarketu. Gdy przychodzą na parking, okazuje się, że skradziono im akumulator. Wraca, by kupić nowy. Żona zostaje, by pilnować samochodu. Warecki śpieszy się. Szuka. Bierze z półki batonik… Nim się obejrzy, trafi do pokoju przesłuchań. Całkiem życiowy (nie tylko scenariuszowy) zbieg okoliczności sprawi, że szefem ochrony będzie tu niejaki Jaśmiński (Marian Dziędziel), człowiek z mroczną PRL-owską przeszłością i poglądami, dodatkowo naciskany przez zdesperowanego kierownika sklepu (Przemysław Bluszcz), który ma już dość wielotysięcznych strat z powodu kradzieży i stawia ostre ultimatum. Ten sam zbieg okoliczności sprawi, że wśród podwładnych Jaśmińskiego będzie jego pasierb (Mikołaj Roznerski), niespełniony muzyk, delikatny marzyciel, który jednak musi jakoś zarobić na swoje utrzymanie i chce przypodobać się ojczymowi oraz szefowi. "Złodziej" zostaje złapany, więc trzeba go surowo ukarać - jako przykład odstraszający dla innych. Gdy w końcu do świadomości ochroniarzy dojdzie, co jest przedmiotem kradzieży, będzie już za późno, by powstrzymać rozpędzoną machinę.
Okazuje się, że i w Polsce można zrobić angażujące i inteligentne kino gatunkowe. Bo senne koszmary czasem okazują się jawą…
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
wtorek, 29 grudnia 2015
niedziela, 27 grudnia 2015
Recenzja Desperado - yoy.tv
El Mariachi, grany przez Banderasa ściga bossa narkotykowego Bucho za morderstwo dziewczyny i uszkodzenie jego ręki, a w konsekwencji tego zaprzepaszczenie jego kariery jako gitarzysty.
Wspaniała muzyka gitarowa (tytułowy motyw, który możemy usłyszeć zaraz na początku powala), wspaniałe zdjęcia oraz wspaniali aktorzy. Zarówno główne postacie (Banderas i Hayek), jak i te drugoplanowe (Steve Buscemi, Cheech Marin jako barman, Quentin Tarantino i Carlos Gomez jako facet z nożami) są bardzo wyraziste i dobrze zagrane. Kolejnym atutem filmu jest ciekawy, naładowany akcją scenariusz, dzięki któremu widz się nie nudzi.
Na uwagę zasługują też dobre sceny walk, strzelanin. Miłą ozdobą filmu jest piękna Salma Hayek, a także scena miłosna w wykonaniu jej i Antonio Banderasa. A wszystko dzieje się w małym, sennym, meksykańskim miasteczku z charakterystycznymi postaciami (np. wspomniany już barman oraz mały chłopiec gitarzysta), w którym władzę trzymają handlarze narkotyków. Wspaniały i klimatyczny film - polecamy!
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Wspaniała muzyka gitarowa (tytułowy motyw, który możemy usłyszeć zaraz na początku powala), wspaniałe zdjęcia oraz wspaniali aktorzy. Zarówno główne postacie (Banderas i Hayek), jak i te drugoplanowe (Steve Buscemi, Cheech Marin jako barman, Quentin Tarantino i Carlos Gomez jako facet z nożami) są bardzo wyraziste i dobrze zagrane. Kolejnym atutem filmu jest ciekawy, naładowany akcją scenariusz, dzięki któremu widz się nie nudzi.
Na uwagę zasługują też dobre sceny walk, strzelanin. Miłą ozdobą filmu jest piękna Salma Hayek, a także scena miłosna w wykonaniu jej i Antonio Banderasa. A wszystko dzieje się w małym, sennym, meksykańskim miasteczku z charakterystycznymi postaciami (np. wspomniany już barman oraz mały chłopiec gitarzysta), w którym władzę trzymają handlarze narkotyków. Wspaniały i klimatyczny film - polecamy!
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
środa, 23 grudnia 2015
Recenzja 13 Dzielnica (Banlieue 13) - yoy.tv
Paryż, niedaleka przyszłość. Stolica Francji jest od dawna administracyjnie podzielona na numerowane dzielnice. Teraz jedna z nich, tytułowa "trzynastka" właśnie, została oddzielona wysokim, dobrze strzeżonym murem. W ten sposób powstało więzienie, w którym zgromadzono wszelkiego rodzaju przestępców i kryminalistów. Jak można się domyślić, panuje tam totalne bezprawie, a raczej - nieustająca wojna gangów.
Kto do nich nie należy, jest właściwie na przegranej pozycji, chyba że jak niejaki Leito (David Belle) jest wystarczająco sprytny i silny, by zapewnić sobie niezależność. Właśnie do tej przeklętej przez Boga i ludzi 13. Dzielnicy trafia skradziona przez gang bezwzglednego Tahy (Bibi Naceri) bomba atomowa. Damien (Cyril Raffaelli), agent specjalnego oddziału prewencji, ma 24 godziny na jej odzyskanie. W tej misji pomaga mu Leito, który jest także doskonałym przewodnikiem po wszystkich zakamarkach dzielnicy. W pewnym momencie pojawia się dodatkowa motywacja - ludzie Tahy porwali Lolę (Dany Verissimo), jego młodszą siostrę. Na dodatek wszystko wskazuje na to, że szefowie Damiena też są zamieszani w kradzież bomby...
Czy ten scenariusz wydaje wam się znajomy? Słusznie - to przecież francuski remake kultowej "Ucieczki z Nowego Jorku". Stoi za nim Luc Besson od dawna uznawany za najlepszego twórcę filmów amerykańskich w Europie. Co prawda nie reżyserował "13. Dzielnicy", ale był współautorem scenariusza i producentem, co w zupełności wystarczyło, by wyraźnie odcisnął swoje piętno.
W oryginale Johna Carpentera jako Snake Plissken pojawił się jednooki Kurt Russell w skórzanej kurtce, Besson zatrudnił za to David Belle'a, twórcę sportu zwanego le parcour, oraz znakomitego kaskadera Cyrila Raffaelli. To z kolei oznacza przesunięcie akcentów i gdy "Ucieczka..." czarowała mrocznym nastrojem, "13. Dzielnica" zachwyca pościgami i niezwykłymi popisami kaskaderskimi. Ot, takie czasy.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Kto do nich nie należy, jest właściwie na przegranej pozycji, chyba że jak niejaki Leito (David Belle) jest wystarczająco sprytny i silny, by zapewnić sobie niezależność. Właśnie do tej przeklętej przez Boga i ludzi 13. Dzielnicy trafia skradziona przez gang bezwzglednego Tahy (Bibi Naceri) bomba atomowa. Damien (Cyril Raffaelli), agent specjalnego oddziału prewencji, ma 24 godziny na jej odzyskanie. W tej misji pomaga mu Leito, który jest także doskonałym przewodnikiem po wszystkich zakamarkach dzielnicy. W pewnym momencie pojawia się dodatkowa motywacja - ludzie Tahy porwali Lolę (Dany Verissimo), jego młodszą siostrę. Na dodatek wszystko wskazuje na to, że szefowie Damiena też są zamieszani w kradzież bomby...
Czy ten scenariusz wydaje wam się znajomy? Słusznie - to przecież francuski remake kultowej "Ucieczki z Nowego Jorku". Stoi za nim Luc Besson od dawna uznawany za najlepszego twórcę filmów amerykańskich w Europie. Co prawda nie reżyserował "13. Dzielnicy", ale był współautorem scenariusza i producentem, co w zupełności wystarczyło, by wyraźnie odcisnął swoje piętno.
W oryginale Johna Carpentera jako Snake Plissken pojawił się jednooki Kurt Russell w skórzanej kurtce, Besson zatrudnił za to David Belle'a, twórcę sportu zwanego le parcour, oraz znakomitego kaskadera Cyrila Raffaelli. To z kolei oznacza przesunięcie akcentów i gdy "Ucieczka..." czarowała mrocznym nastrojem, "13. Dzielnica" zachwyca pościgami i niezwykłymi popisami kaskaderskimi. Ot, takie czasy.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Recenzja Skarb narodów (National Treasure) - yoy.tv
Amerykanie leczą swoje kompleksy wobec Europy w typowy dla siebie, rozrywkowy sposób. W filmie "Skarb narodów" dowodzą bowiem, że najcenniejsze zbiory światowej kultury ukryte są w Ameryce, a prawa do ich dostępu broni Deklaracja Niepodległości.
Obraz opowiada historię rodziny Gatesów, która od pokoleń bezskutecznie poszukuje zaginionego skarbu Zakonu Templariuszy. Dopiero Benowi Gatesowi (Nicolas Cage) udaje się, dzięki finansowemu wsparciu Iana Howe'a (Sean Bean), trafić na ważną wskazówkę. Odkrywa on, że na odwrocie Deklaracji Niepodległości znajduje się ukryty tekst, który zawiera mapę skarbu. Gdy jednak Ben odmawia kradzieży dokumentu, jego wspólnik postanawia pozbyć się niewygodnego świadka.
Chociaż pomysł na to, aby Deklaracja Niepodległości ukrywała najściślej strzeżoną tajemnicę Zakonu Templariuszy, może wydawać się karkołomny, trzeba przyznać, że Amerykanie wyszli z tego obronną ręką. Powstał bowiem znakomity film przygodowy, w którym wszystko znajduje się w doskonale odmierzonych proporcjach. Ciekawe zagadki, wartka akcja, a przede wszystkim dobrze napisane dialogi sprawiają, że "Skarb narodów" ogląda się z dużą przyjemnością. Wielka w tym zasługa aktorów. Nicolas Cage świetnie spisał się w roli poszukiwacza skarbów, a wsparli go utalentowany Justin Bartha oraz piękna Diane Kruger.
Krótko mówiąc, mamy do czynienia z rozrywką na wysokim poziomie, a każdy kto lubi mroczne opowieści o ukrytych przed wiekami skarbach z pewnością zakończy seans zadowolony.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Obraz opowiada historię rodziny Gatesów, która od pokoleń bezskutecznie poszukuje zaginionego skarbu Zakonu Templariuszy. Dopiero Benowi Gatesowi (Nicolas Cage) udaje się, dzięki finansowemu wsparciu Iana Howe'a (Sean Bean), trafić na ważną wskazówkę. Odkrywa on, że na odwrocie Deklaracji Niepodległości znajduje się ukryty tekst, który zawiera mapę skarbu. Gdy jednak Ben odmawia kradzieży dokumentu, jego wspólnik postanawia pozbyć się niewygodnego świadka.
Chociaż pomysł na to, aby Deklaracja Niepodległości ukrywała najściślej strzeżoną tajemnicę Zakonu Templariuszy, może wydawać się karkołomny, trzeba przyznać, że Amerykanie wyszli z tego obronną ręką. Powstał bowiem znakomity film przygodowy, w którym wszystko znajduje się w doskonale odmierzonych proporcjach. Ciekawe zagadki, wartka akcja, a przede wszystkim dobrze napisane dialogi sprawiają, że "Skarb narodów" ogląda się z dużą przyjemnością. Wielka w tym zasługa aktorów. Nicolas Cage świetnie spisał się w roli poszukiwacza skarbów, a wsparli go utalentowany Justin Bartha oraz piękna Diane Kruger.
Krótko mówiąc, mamy do czynienia z rozrywką na wysokim poziomie, a każdy kto lubi mroczne opowieści o ukrytych przed wiekami skarbach z pewnością zakończy seans zadowolony.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
piątek, 18 grudnia 2015
Recenzja Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia - yoy.tv
"Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia" to pierwsza część ekranizacji wielkiej trylogii J.R.R. Tolkiena. Trylogii, która stała się najbardziej znaną i uwielbianą przez czytelników sagą fantasy na Świecie. Peter Jackson podejmując się zekranizowania tego dzieła postawił na szalę swoją reputację w oczach czytelników, a co ważniejsze reputację w swoich oczach (jako wielkiego fana Tolkiena). Czy Jackson ekranizacją pierwszej części przygód Hobbista Frodo i jego przyjaciół zyskał zaufanie wśród wielbicieli książki?
Dużą rolę w tworzeniu klimatu filmu odgrywa muzyka. I tutaj wielkie brawa należą się Howardowi Shore'owi. Napisana specjalnie do filmu buduje nastrój każdej chwili. Potęguje strach i spokój, smutek i szczęście, jest wręcz "kreatorem" nastroju widza. Bardzo dużą zaletą muzyki jest również to, że bardzo szybko "wpada w ucho", przyjemnie się jej słucha i może "żyć" bez obrazu filmowego.
Ciężko mówić o Władcy Pierścieni nie wspominając o efektach specjalnych. specjalnych tym przypadku można bez zwątpienia stwierdzić, że pieniądze, które zostały wydane na film "nie poszły w błoto". Każda, wymyślona przez Tolkiena postać została skrupulatnie i szczegółowo stworzona wzmacniając tylko magiczny klimat obrazu. Dodając do tego piękne krajobrazy możemy być pewni, że Drużyna Pierścienia będzie "ucztą dla oka".
Gra aktorska nie zniechęca. Myślę, ze nie ma tu Oscarowych kreacji i być ich nie powinno. Sam autor większą uwagę zwrócił na fabułę niż kreowanie głębokich psychologicznie postaci. Mocno zarysowani bohaterowie, z charakterystycznymi cechami pozawalają aktorom tylko do pewnego stopnia "rozwinąć" swoją rolę. Ciesz fakt, ze Jackson nie zaangażował największych gwiazd światowego kina, tylko posiłkował się młodymi, "głodnymi sławy" aktorami. Bardzo cieszy przede wszystkim obecność Viggo Mortensa (Aragorn), który wcześniej nie miał raczej szczęścia do ciekawszych ról.
"Władcę Pierścieni: Drużynę Pierścienia" należy obejrzeć przynajmniej z kilku powodów. Ci, którzy czytali dzieło Tolkiena - aby skonfrontować adaptacje z oryginałem. Ci, którzy kontaktu z książką nie mięli - aby poznać piękną krainę Śródziemna. I ci, którzy lubią dobre kino - aby obejrzeć jeden z najlepszych filmów 2001 roku.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Dużą rolę w tworzeniu klimatu filmu odgrywa muzyka. I tutaj wielkie brawa należą się Howardowi Shore'owi. Napisana specjalnie do filmu buduje nastrój każdej chwili. Potęguje strach i spokój, smutek i szczęście, jest wręcz "kreatorem" nastroju widza. Bardzo dużą zaletą muzyki jest również to, że bardzo szybko "wpada w ucho", przyjemnie się jej słucha i może "żyć" bez obrazu filmowego.
Ciężko mówić o Władcy Pierścieni nie wspominając o efektach specjalnych. specjalnych tym przypadku można bez zwątpienia stwierdzić, że pieniądze, które zostały wydane na film "nie poszły w błoto". Każda, wymyślona przez Tolkiena postać została skrupulatnie i szczegółowo stworzona wzmacniając tylko magiczny klimat obrazu. Dodając do tego piękne krajobrazy możemy być pewni, że Drużyna Pierścienia będzie "ucztą dla oka".
Gra aktorska nie zniechęca. Myślę, ze nie ma tu Oscarowych kreacji i być ich nie powinno. Sam autor większą uwagę zwrócił na fabułę niż kreowanie głębokich psychologicznie postaci. Mocno zarysowani bohaterowie, z charakterystycznymi cechami pozawalają aktorom tylko do pewnego stopnia "rozwinąć" swoją rolę. Ciesz fakt, ze Jackson nie zaangażował największych gwiazd światowego kina, tylko posiłkował się młodymi, "głodnymi sławy" aktorami. Bardzo cieszy przede wszystkim obecność Viggo Mortensa (Aragorn), który wcześniej nie miał raczej szczęścia do ciekawszych ról.
"Władcę Pierścieni: Drużynę Pierścienia" należy obejrzeć przynajmniej z kilku powodów. Ci, którzy czytali dzieło Tolkiena - aby skonfrontować adaptacje z oryginałem. Ci, którzy kontaktu z książką nie mięli - aby poznać piękną krainę Śródziemna. I ci, którzy lubią dobre kino - aby obejrzeć jeden z najlepszych filmów 2001 roku.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
środa, 16 grudnia 2015
Recenzja Zabójcza broń 4 (Lethal Weapon 4) - yoy.tv
"Zabójcza broń" to klasyka kina akcji. Pomysłowa komedia kryminalna, która doczekała się aż czterech odsłon. Każda z części posiadała swój urok, niezwykły klimat, przemyślaną i składną historię oraz ogromną dawkę humoru. Nic w tym dziwnego, że "Zabójcza broń" zdobyła serca widzów na całym świecie i pomimo upływu lat ciągle jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych wśród kinomanów serii.
Produkcja Richarda Donnera, tak samo jak poprzedniczki, opowiada o dwóch niezrównanych, jak również najbardziej nieobliczalnych, gliniarzach z wydziału, Martinie Riggsie oraz Rogerze Murtaugh. W czwartej części poznajemy ich dalsze losy, a dużo się u nich zmieniło. Riggs ma zostać ojcem i pierwszy raz od tragicznej śmierci swojej żony zaczyna poważnie myśleć o założeniu rodziny i przyszłym życiu. Również u Rogera spotka nas wiele nowości. Murtaugh w końcu zostanie dziadkiem. Jego córka jest w ciąży z młodym policjantem Lee Buttersem, który próbuje zdobyć sympatię starszego porucznika i zarazem przyszłego teścia. W tle natomiast będzie się rozgrywać kolejna intrygująca i ciekawa sprawa dotyczącą "handlu żywym towarem" oraz serii zabójstw ludzi powiązanych z azjatycką mafią.
Ostatnia część posiada naprawdę interesujący scenariusz. Warto zaznaczyć, że twórcy nie skupiają się tylko i wyłącznie na przedstawieniu prowadzonego przez Riggsa i Murtaugha dochodzenia, lecz również bliżej przedstawiają nam życie oraz problemy naszych charyzmatycznych bohaterów. Wszystkie wątki dotyczące zarówno pobocznych, jak i pierwszoplanowych protagonistów są tutaj kontynuowane.
Spotkamy tutaj wszystkich ulubieńców z poprzednich części, nie zabrakło też Lorny, do których zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Zgodnie z duchem serii scenarzyści wprowadzają do czwartej części kolejnego bardzo ciekawego i zabawnego bohatera, którym jest przyszły zięć Rogera - młody detektyw Lee Butters. W produkcji znalazło się taż sporo nawiązań do poprzednich części, co jest niewątpliwym plusem.
Tak jak się było można spodziewać, czwarta odsłona nie zawodzi również pod względem wykonania. Sceny pościgów bądź strzelanin nadal stoją na wysokim poziomie i zapewniają niezłą rozrywkę. Film jest dynamiczny i na nudę raczej nie można narzekać. Efekty specjalne, chociaż na dzisiejsze czasy już nie zachwycają, stanowią dobre uzupełnienie całości. Podobnie ma się sprawa z muzyką i udźwiękowieniem, które wypadło bardzo przyzwoicie. Fani z pewnością nie będą zawiedzeni oprawą audio-wizualną, najnowszej części cyklu.
Humor, podobnie jak w poprzednich odsłonach, stoi na wysokim poziomie. To nie żenujące żarciki i gagi znane z przygłupich amerykańskich komedyjek, lecz "inteligentny" i naprawdę zabawny humor, przy którym trudno spędzić cały seans, chociaż bez jednego uśmiechu na twarzy. Twórcy ciągle dysponowali świeżymi pomysłami, dzięki czemu humor "Zabójczej broni 4" jest lekki, zabawny oraz przyjemny. Warto zwrócić uwagę na świetną grę słowną. Coraz to nowsze przezwiska kierowane pod kątem Buttersa, wymyślane przez Martina oraz Rogera, potrafią nieźle rozśmieszyć.
"Zabójcza broń 4" to świetnie zwieńczenie serii, które na stałe wpisało się do kinematografii. Mam nadzieję, że młodzi widzowie docenią bardzo dobrą czwartą część kultowej serii. To produkcja ponadczasowa, jedna z najlepszych w swoim gatunku. Gorąco polecam, to po prostu trzeba zobaczyć!
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Produkcja Richarda Donnera, tak samo jak poprzedniczki, opowiada o dwóch niezrównanych, jak również najbardziej nieobliczalnych, gliniarzach z wydziału, Martinie Riggsie oraz Rogerze Murtaugh. W czwartej części poznajemy ich dalsze losy, a dużo się u nich zmieniło. Riggs ma zostać ojcem i pierwszy raz od tragicznej śmierci swojej żony zaczyna poważnie myśleć o założeniu rodziny i przyszłym życiu. Również u Rogera spotka nas wiele nowości. Murtaugh w końcu zostanie dziadkiem. Jego córka jest w ciąży z młodym policjantem Lee Buttersem, który próbuje zdobyć sympatię starszego porucznika i zarazem przyszłego teścia. W tle natomiast będzie się rozgrywać kolejna intrygująca i ciekawa sprawa dotyczącą "handlu żywym towarem" oraz serii zabójstw ludzi powiązanych z azjatycką mafią.
Ostatnia część posiada naprawdę interesujący scenariusz. Warto zaznaczyć, że twórcy nie skupiają się tylko i wyłącznie na przedstawieniu prowadzonego przez Riggsa i Murtaugha dochodzenia, lecz również bliżej przedstawiają nam życie oraz problemy naszych charyzmatycznych bohaterów. Wszystkie wątki dotyczące zarówno pobocznych, jak i pierwszoplanowych protagonistów są tutaj kontynuowane.
Spotkamy tutaj wszystkich ulubieńców z poprzednich części, nie zabrakło też Lorny, do których zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Zgodnie z duchem serii scenarzyści wprowadzają do czwartej części kolejnego bardzo ciekawego i zabawnego bohatera, którym jest przyszły zięć Rogera - młody detektyw Lee Butters. W produkcji znalazło się taż sporo nawiązań do poprzednich części, co jest niewątpliwym plusem.
Tak jak się było można spodziewać, czwarta odsłona nie zawodzi również pod względem wykonania. Sceny pościgów bądź strzelanin nadal stoją na wysokim poziomie i zapewniają niezłą rozrywkę. Film jest dynamiczny i na nudę raczej nie można narzekać. Efekty specjalne, chociaż na dzisiejsze czasy już nie zachwycają, stanowią dobre uzupełnienie całości. Podobnie ma się sprawa z muzyką i udźwiękowieniem, które wypadło bardzo przyzwoicie. Fani z pewnością nie będą zawiedzeni oprawą audio-wizualną, najnowszej części cyklu.
Humor, podobnie jak w poprzednich odsłonach, stoi na wysokim poziomie. To nie żenujące żarciki i gagi znane z przygłupich amerykańskich komedyjek, lecz "inteligentny" i naprawdę zabawny humor, przy którym trudno spędzić cały seans, chociaż bez jednego uśmiechu na twarzy. Twórcy ciągle dysponowali świeżymi pomysłami, dzięki czemu humor "Zabójczej broni 4" jest lekki, zabawny oraz przyjemny. Warto zwrócić uwagę na świetną grę słowną. Coraz to nowsze przezwiska kierowane pod kątem Buttersa, wymyślane przez Martina oraz Rogera, potrafią nieźle rozśmieszyć.
"Zabójcza broń 4" to świetnie zwieńczenie serii, które na stałe wpisało się do kinematografii. Mam nadzieję, że młodzi widzowie docenią bardzo dobrą czwartą część kultowej serii. To produkcja ponadczasowa, jedna z najlepszych w swoim gatunku. Gorąco polecam, to po prostu trzeba zobaczyć!
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Recenzja Geneza planety małp (Rise of the Planet of the Apes) - yoy.tv
San Francisco. Will Rodman pracuje w firmie farmaceutycznej. Marzy o stworzeniu leku, który mógłby uzdrowić ojca. Prowadzi badania na szympansie o imieniu Caesar.
Najpierw w 2001 r. na ekrany wszedł wyreżyserowany przez Tima Burtona remake słynnej "Planety małp" z roku 1968, a jego najgłośniejszym efektem był szeroko komentowany romans i związek reżysera z Heleną Bonham Carter. I wyglądało na to, że stosunkowo mocna krytyka, z jaką spotkała się ta produkcja, okiełzna hollywoodzkie zapędy w kierunku kontynuacji. A jednak po 10 latach zrealizowano prequel remake’u, czyli opowieść o tym, jak doszło do utraty przez ludzi pozycji dominującego ssaka i opanowania Ziemi przez małpy.
Will (James Franco) pracuje w firmie farmaceutycznej GEN-SYS zajmującej się badaniami nad specyfikami regenerującymi tkankę mózgową i wspomagającymi leczenie chorób degeneracyjnych mózgu, takich jak Parkinson i Alzheimer. To dla niego bardzo ważne, gdyż właśnie jego ojciec (John Lightow) choruje na Alzheimera. Równocześnie opiekuje się szympansem Cezarem (Andy Serkis), na którym przeprowadza eksperymenty, które oficjalnie są niedozwolone. Lek o nazwie ALZ-112 powoduje rozrost tkanki mózgowej u zwierzaka. Will decyduje się więc podać lekarstwo ojcu, w wyniku czego choroba zaczyna się cofać. Jednak coraz inteligentniejszy Cezar orientuje się, że jest tylko obiektem doświadczeń i zaczyna sprawiać kłopoty.
To film 10 razy lepszy niż jego zwiastun i 5 razy bardziej zaskakujący niż wszyscy przewidywali. Geneza może być zarówno doskonałym początkiem nowej serii, jak i idealnym wypełnieniem dziury powstałej po nieudanym remake'u Tima Burtona. To ogromna zaleta omawianej pozycji, a trzeba do plusów dodać jeszcze porządną realizację i niegłupią historię. To wystarczy w zupełności wystarczy, aby filmowi wystawić wysoką ocenę.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Najpierw w 2001 r. na ekrany wszedł wyreżyserowany przez Tima Burtona remake słynnej "Planety małp" z roku 1968, a jego najgłośniejszym efektem był szeroko komentowany romans i związek reżysera z Heleną Bonham Carter. I wyglądało na to, że stosunkowo mocna krytyka, z jaką spotkała się ta produkcja, okiełzna hollywoodzkie zapędy w kierunku kontynuacji. A jednak po 10 latach zrealizowano prequel remake’u, czyli opowieść o tym, jak doszło do utraty przez ludzi pozycji dominującego ssaka i opanowania Ziemi przez małpy.
Will (James Franco) pracuje w firmie farmaceutycznej GEN-SYS zajmującej się badaniami nad specyfikami regenerującymi tkankę mózgową i wspomagającymi leczenie chorób degeneracyjnych mózgu, takich jak Parkinson i Alzheimer. To dla niego bardzo ważne, gdyż właśnie jego ojciec (John Lightow) choruje na Alzheimera. Równocześnie opiekuje się szympansem Cezarem (Andy Serkis), na którym przeprowadza eksperymenty, które oficjalnie są niedozwolone. Lek o nazwie ALZ-112 powoduje rozrost tkanki mózgowej u zwierzaka. Will decyduje się więc podać lekarstwo ojcu, w wyniku czego choroba zaczyna się cofać. Jednak coraz inteligentniejszy Cezar orientuje się, że jest tylko obiektem doświadczeń i zaczyna sprawiać kłopoty.
To film 10 razy lepszy niż jego zwiastun i 5 razy bardziej zaskakujący niż wszyscy przewidywali. Geneza może być zarówno doskonałym początkiem nowej serii, jak i idealnym wypełnieniem dziury powstałej po nieudanym remake'u Tima Burtona. To ogromna zaleta omawianej pozycji, a trzeba do plusów dodać jeszcze porządną realizację i niegłupią historię. To wystarczy w zupełności wystarczy, aby filmowi wystawić wysoką ocenę.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Subskrybuj:
Posty (Atom)























