Harry, nie najmłodszy playboy umawiający się tylko z kobietami przed trzydziestka, przyjeżdża do nadmorskiego letniego domku rodziców Marin, swojej najnowszej zdobyczy. Jednak ich plany erotyczne krzyżuje niespodziewana wizyta Eriki, matki dziewczyny.
To nie koniec atrakcji wieczoru – uparty Harry próbuje doprowadzić do skonsumowania związku z Marin, ale nie wytrzymuje napięcia i dostaje zawału. Trafia do szpitala, gdzie zajmuje się nim przystojny i – stosunkowo – młody lekarz. To on zakazuje Harry’emu wracać do miasta i wspólnie z Marin wpada na pomysł, by czas rekonwalescencji spędził w nadmorskim domku, gdzie mieszka także Erica. Ta jest przerażona tą propozycją – nie cierpi podstarzałego playboya, z wzajemnością. Ale z czasem wszystko się zmienia.
Film Nancy Meyers to historia, która ma udowodnić, że na miłość nigdy nie jest za późno. Robi to przekonująco, co jest zasługą duetu Diane Keaton – Jack Nicholson wspomaganego przez Keanu Reevesa. Co prawda Nicholson nie pokazuje niczego nowego i po raz kolejny posługuje się starymi chwytami, ale czyni to jak zwykle z wielkim wdziękiem. Z kolei Keaton udowadnia, że wiek nie musi być przeszkodą i po raz pierwszy w karierze występuje w rozbieranej scenie. Romans filmowy przeniósł się do realnego życia – dla Diane Keaton Keanu Reeves porzucił swoją ówczesną dziewczynę Lynn Collins.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
sobota, 14 stycznia 2017
czwartek, 12 stycznia 2017
Recenzja Erin Brockovich - yoy.tv
Oto historia prawdziwa. Samotna i bezrobotna matka dwójki dzieci nie ze swojej winy miała wypadek samochodowy. Mimo to przegrała proces o odszkodowanie. Wściekła na swego adwokata, prawie zmusiła go, by ją zatrudnił. I dzięki intuicji i uporowi doprowadziła do wykrycia poważnej afery, w którą zamieszany był wielki koncern.
Erin Brockovich to nie była łatwa rola, a walczyło o nią kilka największych hollywoodzkich gwiazd. Wygrała Julia Roberts. Nie wyobrażam sobie nikogo, kto mógłby zagrać to lepiej. Agresywna, walcząca o swoje, ubierająca się w sposób hmmm, kontrowersyjny, ale zarazem ciepła, inteligentna - taka właśnie jest Erin w wykonaniu Roberts (i w rzeczywistości też).
Kiedy się tej postaci lepiej przyjrzeć, można odkryć zaskakujące podobieństwo do bohaterki pierwszego przeboju Roberts - "Pretty Woman" (1990). Może dlatego aktorka tak dobrze się czuła w tej roli? Ale powód dobrego samopoczucia mógł być także inny: wraz z tą rolą Roberts jako pierwsza aktorka w historii dostała gażę przekraczającą 20 mln dolarów! Tymczasem prawdziwa Brockovich sprzedając swoją historię zarobiła ich zaledwie 100 tys. Ale też nie da się ukryć, że Julia Roberts przyłożyła się do tej roli i zagrała koncertowo. Doceniła to Akademia Filmowa i nagrodziła ją Oscarem dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Erin Brockovich to nie była łatwa rola, a walczyło o nią kilka największych hollywoodzkich gwiazd. Wygrała Julia Roberts. Nie wyobrażam sobie nikogo, kto mógłby zagrać to lepiej. Agresywna, walcząca o swoje, ubierająca się w sposób hmmm, kontrowersyjny, ale zarazem ciepła, inteligentna - taka właśnie jest Erin w wykonaniu Roberts (i w rzeczywistości też).
Kiedy się tej postaci lepiej przyjrzeć, można odkryć zaskakujące podobieństwo do bohaterki pierwszego przeboju Roberts - "Pretty Woman" (1990). Może dlatego aktorka tak dobrze się czuła w tej roli? Ale powód dobrego samopoczucia mógł być także inny: wraz z tą rolą Roberts jako pierwsza aktorka w historii dostała gażę przekraczającą 20 mln dolarów! Tymczasem prawdziwa Brockovich sprzedając swoją historię zarobiła ich zaledwie 100 tys. Ale też nie da się ukryć, że Julia Roberts przyłożyła się do tej roli i zagrała koncertowo. Doceniła to Akademia Filmowa i nagrodziła ją Oscarem dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
poniedziałek, 9 stycznia 2017
Recenzja Tłumaczka (The Interpreter) - yoy.tv
Sylvia Broom (Nicole Kidman) pracuje jako tłumaczka w siedzibie ONZ. Pewnego wieczoru przypadkowo podsłuchuje rozmowę, z której wynika, że jest planowane morderstwo prezydenta afrykańskiego kraju Matobo, który za tydzień ma przemawiać na forum Zgromadzenia Ogólnego. Poinformowane przez nią służby specjalne niezbyt dowierzają tej informacji – aż do momentu, gdy życie samej tłumaczki znajduje się w niebezpieczeństwie. Wtedy zostaje jej przydzielony do ochrony Tobin Keller (Sean Penn). Jednak badając przeszłość Sylvii agent znajduje tyle podejrzanych faktów, że w pewnym momencie traci orientację, kim ona jest – ofiarą czy może podejrzaną...
“Tłumaczka” to ostatni film wyreżyserowany przez Sidneya Pollacka, twórcy takich hitów, jak „Czyż nie dobija się koni?” (1969), „Jeremiah Johnson” (1973), „Trzy dni Kondora” (1975), „Tootsie” (1982), „Pożegnanie z Afryką” (1985) czy „Firma” (1993).
Film jest wyraźnie i wręcz demonstracyjnie staroświecki: nie ma tu żadnych widowiskowych pościgów i strzelanin. Ale mimo to jest na tyle duża dawka napięcia, że widz śledzi akcję (a już niektóre sceny na pewno) wbity w fotel. Okazuje się bowiem, że “stara szkoła filmowej jazdy” wciąż może być atrakcyjna: nie efekty są tutaj ważne, ale międzyludzkie relacje i rozgrywki. To powoduje, że widz bardziej identyfikuje się z bohaterami i z większym zaangażowaniem śledzi ich losy. Tym bardziej, że gwiazdorski duet Kidman-Penn doskonale daje sobie radę. Można więc powiedzieć: solidne dzieło na pożegnanie.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
“Tłumaczka” to ostatni film wyreżyserowany przez Sidneya Pollacka, twórcy takich hitów, jak „Czyż nie dobija się koni?” (1969), „Jeremiah Johnson” (1973), „Trzy dni Kondora” (1975), „Tootsie” (1982), „Pożegnanie z Afryką” (1985) czy „Firma” (1993).
Film jest wyraźnie i wręcz demonstracyjnie staroświecki: nie ma tu żadnych widowiskowych pościgów i strzelanin. Ale mimo to jest na tyle duża dawka napięcia, że widz śledzi akcję (a już niektóre sceny na pewno) wbity w fotel. Okazuje się bowiem, że “stara szkoła filmowej jazdy” wciąż może być atrakcyjna: nie efekty są tutaj ważne, ale międzyludzkie relacje i rozgrywki. To powoduje, że widz bardziej identyfikuje się z bohaterami i z większym zaangażowaniem śledzi ich losy. Tym bardziej, że gwiazdorski duet Kidman-Penn doskonale daje sobie radę. Można więc powiedzieć: solidne dzieło na pożegnanie.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
niedziela, 8 stycznia 2017
Recenzja Wstyd (Shame) - yoy.tv
„Wstyd” przypomina filmy Antonioniego, w których bohaterowie mają wszystko oprócz duszy. Choć są ze sobą, nic o sobie nie wiedzą i choć się kochają, są dla siebie obcy. Steve McQueen poszedł jednak o stopień dalej. U reżysera „Przygody” czy „Czerwonej pustyni” był chociaż pozór międzyludzkich relacji czy związków. We „Wstydzie” nie ma już nawet pozorów. Jest jakaś abstrakcyjna praca, w której nie wiadomo co się robi, mieszkanie, w którym nie ma nic intymnego, znajomi, których można zamienić na setki innych, takich samych. A w tym wszystkim Brandon, 30-letni uzależniony od seksu bohater, dla którego owa aktywność jest jedynym właściwie potwierdzeniem istnienia. Ciąg jego związków to przygodne partnerki podrywane gdzieś w barach, z którymi po kopulacji nie będzie miał już nic wspólnego i których za tydzień już nie będzie w stanie poznać. Seks to właściwie pewna przenośnia, Brandon mógłby być uzależniony od czegokolwiek innego: od hazardu, alkoholu czy zakupów. Jakiekolwiek uzależnienie, zobrazowane podobnie jak tutaj seks, byłoby w stanie zrujnować jego życie osobiste. Brandon daje sobie bowiem pozwolenie ślizgania się po powierzchni życia, nie zagłębiając się w jego wnętrze i dając sobie pozór emocji za pomocą fizycznego orgazmu.
Brak kontaktu ze swoimi emocjami staje się kłopotliwy, gdy musi odnieść się do osób, które należą do jego najbliższego otoczenia: siostry i koleżanki z pracy. Obie potrzebują innego rodzaju kontaktu, ich nie wystarczy, za przeproszeniem, przelecieć, by „załatwić” sprawę. Obie są jak papierek lakmusowy, który wskazuje, że Brandon – człowiek jest… kaleką, a nieumiejętność okazania jakichkolwiek emocji czyni z niego uczuciowego i fizycznego impotenta. Płaci za to on i płaci jego siostra, wrażliwa, rozchwiana emocjonalnie i równie zagubiona w życiu jak on, której Brandon nie toleruje, bo pokazuje mu jak na dłoni jego własne grzechy: szybki seks bez emocji, życie bez celu, powierzchowne przyjemności. A przede wszystkim dojmujący, wyzierający wszystkimi porami skóry smutek, który sączy się w ich dusze jak melancholia z piosenki śpiewanej przez Sissy. Różnica między rodzeństwem jest jedynie taka, że Brandon do pewnego momentu nie widzi w swoim życiu niczego przygnębiającego, Sissy, choć rzuca się w jego wir, przynajmniej ma tego stanu świadomość.
„Wstyd” jest filmem trudnym, dołującym i kontrowersyjnym, bo choć śmiałe sceny seksu nikogo już w kinie nie oburzają, seks obdarty z wszelkich emocji wydaje się wyjątkowo pornograficzny i odstręczający. Świetne kreacje głównych ról Michaela Fassbendera i Carey Mulligan. Oboje bardzo dojrzali aktorsko (ten Brandon Fassbendera, w którego oczach pojawiają się w końcu ślady człowieczeństwa!), po cichu dramatyczni, nasycający film skrajnie różnymi emocjami spowodowanymi tym samym bólem.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Brak kontaktu ze swoimi emocjami staje się kłopotliwy, gdy musi odnieść się do osób, które należą do jego najbliższego otoczenia: siostry i koleżanki z pracy. Obie potrzebują innego rodzaju kontaktu, ich nie wystarczy, za przeproszeniem, przelecieć, by „załatwić” sprawę. Obie są jak papierek lakmusowy, który wskazuje, że Brandon – człowiek jest… kaleką, a nieumiejętność okazania jakichkolwiek emocji czyni z niego uczuciowego i fizycznego impotenta. Płaci za to on i płaci jego siostra, wrażliwa, rozchwiana emocjonalnie i równie zagubiona w życiu jak on, której Brandon nie toleruje, bo pokazuje mu jak na dłoni jego własne grzechy: szybki seks bez emocji, życie bez celu, powierzchowne przyjemności. A przede wszystkim dojmujący, wyzierający wszystkimi porami skóry smutek, który sączy się w ich dusze jak melancholia z piosenki śpiewanej przez Sissy. Różnica między rodzeństwem jest jedynie taka, że Brandon do pewnego momentu nie widzi w swoim życiu niczego przygnębiającego, Sissy, choć rzuca się w jego wir, przynajmniej ma tego stanu świadomość.
„Wstyd” jest filmem trudnym, dołującym i kontrowersyjnym, bo choć śmiałe sceny seksu nikogo już w kinie nie oburzają, seks obdarty z wszelkich emocji wydaje się wyjątkowo pornograficzny i odstręczający. Świetne kreacje głównych ról Michaela Fassbendera i Carey Mulligan. Oboje bardzo dojrzali aktorsko (ten Brandon Fassbendera, w którego oczach pojawiają się w końcu ślady człowieczeństwa!), po cichu dramatyczni, nasycający film skrajnie różnymi emocjami spowodowanymi tym samym bólem.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
piątek, 6 stycznia 2017
Recenzja Hansel i Gretel: Łowcy czarownic (Hansel and Gretel: Witch Hunters) - yoy.tv
Jaś i Małgosia jako dzieci zostają wyprowadzeni przez ojca do lasu i tam pozostawieni. Szukając drogi do domu trafiają do piernikowej chatki złej czarownicy, która chce zjeść Hansela. Ale dzielne dzieci nie dość, że ratują swoje życie, to w dodatku zabijają złą czarownicę. I to byłby koniec jakże znajomej opowieści, bo jeśli coś nam coś ona przypomina to bardzo dobrze! To jednak dopiero początek filmu, bo Jaś i Małgosia zostawszy zawodowymi łowcami czarownic, których czyny obrastają legendą, zostają wezwani do miasteczka, z którego znikają dzieci.
Nasi bohaterowie to tacy średniowieczni komandosi: posługują się karabinami maszynowymi, strzelbami, kuszami i innego rodzaju gadżetami, są diablo sprawni, działają czytając sobie niemalże w myślach, a kiedy zdarza się coś nieprzewidzianego używają defibrylatora na korbkę. Jeśli kogoś już samo to nie odstraszyło będzie się bawić dobrze, bo prawda jest, że ta bajka o dorosłych Jasiu i Małgosi jest mocno stuningowana. Chwilami aż nazbyt. Rozumiem, że chciano ją nieco uwspółcześnić i uatrakcyjnić, ale ciężka amunicja rzadko przydaje czemuś lekkości, a tu na pewno tak się nie stało. Reżyserowi brakuje dowcipu i pazura, by pożonglować i pobawić się zarówno bajką jak i konwencją jak to zrobił choćby Terry Gilliam w „Nieustraszonych braciach Grimm” a przed nim Neil Jordan w znakomitym, pełnym podtekstów „Towarzystwie wilków”, czyli intrygującej opowieści o Czerwonym Kapturku. Pomimo tego braku finezji, która znalazła ujście główni w charakteryzacji i efektach specjalnych film ogląda się dobrze. Jest nieźle zmontowany, ma dobry rytm, ciekawą fabułę, a i obsada jest niczego sobie.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Nasi bohaterowie to tacy średniowieczni komandosi: posługują się karabinami maszynowymi, strzelbami, kuszami i innego rodzaju gadżetami, są diablo sprawni, działają czytając sobie niemalże w myślach, a kiedy zdarza się coś nieprzewidzianego używają defibrylatora na korbkę. Jeśli kogoś już samo to nie odstraszyło będzie się bawić dobrze, bo prawda jest, że ta bajka o dorosłych Jasiu i Małgosi jest mocno stuningowana. Chwilami aż nazbyt. Rozumiem, że chciano ją nieco uwspółcześnić i uatrakcyjnić, ale ciężka amunicja rzadko przydaje czemuś lekkości, a tu na pewno tak się nie stało. Reżyserowi brakuje dowcipu i pazura, by pożonglować i pobawić się zarówno bajką jak i konwencją jak to zrobił choćby Terry Gilliam w „Nieustraszonych braciach Grimm” a przed nim Neil Jordan w znakomitym, pełnym podtekstów „Towarzystwie wilków”, czyli intrygującej opowieści o Czerwonym Kapturku. Pomimo tego braku finezji, która znalazła ujście główni w charakteryzacji i efektach specjalnych film ogląda się dobrze. Jest nieźle zmontowany, ma dobry rytm, ciekawą fabułę, a i obsada jest niczego sobie.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
środa, 4 stycznia 2017
Recenzja 1408 - yoy.tv
56 zgonów, z czego mniej niż połowa naturalnych. Oto ponura statystyka dotycząca gości pokoju nr 1408 w nowojorskim hotelu Dolphin. Niezrażony nią Mike Enslin (John Cusack), autor przewodników po miejscach nawiedzonych, nie zważając na przestrogi dyrektora hotelu wymusza na nim wydanie na jedną noc klucza do owianego złą sławą pokoju.
"1408", hollywoodzki film szwedzkiego reżysera Mikaela Hafströma, który w swoim kraju nakręcił wybitny dramat "Zło", to inteligentny horror według opowiadania mistrza grozy Stephena Kinga. Hafström pomysłowo napędza widzom stracha, eksponując jednocześnie portret psychologiczny bohatera. Mike musi bowiem zrewidować swój stosunek do zjawisk nadprzyrodzonych. Musi też zmierzyć się z demonami tkwiącymi w jego psychice i w jego życiu.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
"1408", hollywoodzki film szwedzkiego reżysera Mikaela Hafströma, który w swoim kraju nakręcił wybitny dramat "Zło", to inteligentny horror według opowiadania mistrza grozy Stephena Kinga. Hafström pomysłowo napędza widzom stracha, eksponując jednocześnie portret psychologiczny bohatera. Mike musi bowiem zrewidować swój stosunek do zjawisk nadprzyrodzonych. Musi też zmierzyć się z demonami tkwiącymi w jego psychice i w jego życiu.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
poniedziałek, 2 stycznia 2017
Recenzja Królestwo niebieskie (Kingdom of Heaven) - yoy.tv
Wspaniałe epickie widowisko w reżyserii Ridleya Scotta z udziałem aktorskich gwiazd jak np. Orlando Bloom, Liam Neeson, Jeremy Irons, Edward Norton.
Francja, rok 1184. Balian (Orlando Bloom), świetny kowal, opłakuje zmarłą żonę i dziecko, zrozpaczony bluźni Bogu, traci sens życia. Wszystko zmienia pojawienie się znakomitego rycerza, krzyżowca Godfreya z Ibelinu (Liam Neeson). Okazuje się, że jest on ojcem Baliana, który zgadza się wyruszyć razem z nim do Królestwa Jerozolimskiego. Królestwo rządzone przez trędowatego króla Baldwina IV (Edward Norton) przeżywa krótki okres pokoju i rozkwitu. Na dworze Balian poznaje Tiberiasa (Jeremy Irons), starego przyjaciela Godfreya, a zarazem doradcę Baldwina, oraz piękną księżnę Sybillę (Eva Green), w której się zakochuje. Z czasem zyskuje także sympatię króla i umacnia swoją pozycję na dworze. Zostaje jednym z najbardziej walecznych i honorowych rycerzy Jerozolimy. Tymczasem knowania Gwidona z Lusignan (Marton Csokas) wspieranego przez Reynalda z Chatillon (Brendan Gleeson) i templariuszy coraz bardziej zagrażają kruchemu pokojowi z Saladynem (Ghassan Massoud). Nadciąga kolejna wojna między krzyżowcami a muzułmanami.
Reżyser Ridley Scott specjalizuje się w filmach widowiskowych („Łowca androidów”, „1492: Wyprawa do raju”, „Gladiator”, „Helikopter w ogniu”, „Gettysburg”). Również „Królestwo niebieskie” pod względem wizualnym nie ma sobie równych. Szkoda, że film jest przy tym zbyt gładki, nazbyt uładzony, ze szkodą dla faktów historycznych.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Francja, rok 1184. Balian (Orlando Bloom), świetny kowal, opłakuje zmarłą żonę i dziecko, zrozpaczony bluźni Bogu, traci sens życia. Wszystko zmienia pojawienie się znakomitego rycerza, krzyżowca Godfreya z Ibelinu (Liam Neeson). Okazuje się, że jest on ojcem Baliana, który zgadza się wyruszyć razem z nim do Królestwa Jerozolimskiego. Królestwo rządzone przez trędowatego króla Baldwina IV (Edward Norton) przeżywa krótki okres pokoju i rozkwitu. Na dworze Balian poznaje Tiberiasa (Jeremy Irons), starego przyjaciela Godfreya, a zarazem doradcę Baldwina, oraz piękną księżnę Sybillę (Eva Green), w której się zakochuje. Z czasem zyskuje także sympatię króla i umacnia swoją pozycję na dworze. Zostaje jednym z najbardziej walecznych i honorowych rycerzy Jerozolimy. Tymczasem knowania Gwidona z Lusignan (Marton Csokas) wspieranego przez Reynalda z Chatillon (Brendan Gleeson) i templariuszy coraz bardziej zagrażają kruchemu pokojowi z Saladynem (Ghassan Massoud). Nadciąga kolejna wojna między krzyżowcami a muzułmanami.
Reżyser Ridley Scott specjalizuje się w filmach widowiskowych („Łowca androidów”, „1492: Wyprawa do raju”, „Gladiator”, „Helikopter w ogniu”, „Gettysburg”). Również „Królestwo niebieskie” pod względem wizualnym nie ma sobie równych. Szkoda, że film jest przy tym zbyt gładki, nazbyt uładzony, ze szkodą dla faktów historycznych.
TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv
Subskrybuj:
Posty (Atom)











