czwartek, 31 sierpnia 2017

Recenzja Equilibrium - yoy.tv

Świat po III wojnie. By uniknąć kolejnych wyniszczających konfliktów, rządzący postanawiają pozbawić ludzi wszelkich uczuć, bo to one leżą u podstaw wszystkich problemów. Zakazane są więc malarstwo, literatura, muzyka, niezgodne z prawem jest wszystko, co może przywołać wspomnienia, a nawet trzymanie w domu jakichkolwiek zwierząt - jako tych elementów życia, które wzbudzają emocje. Zamiast tego każdy człowiek ma obowiązek codziennie zażywać odpowiednią dawkę środka tłumiącego emocje o nazwie prozium. Ludzie, którzy tego nie robią, są traktowani jako potencjalni buntownicy i likwidowani. Jednym z egzekutorów jest John Preston (Christian Bale). Jego życie odmienia spotkanie z buntowniczką Mary O’Brian (Emily Watson).



Ta kolejna hollywoodzka antyutopia, ukazująca świat przyszłości bez uczuć, choć scenariusz nie zaskakuje niczym nowym (czy nazwa prozium to tylko przypadkowa zbieżność z prozakiem?), zrealizowana jest poprawnie i ma znakomitą obsadę.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 29 sierpnia 2017

Recenzja Piąty element (The Fifth Element) - yoy.tv

Połowa XXIII wieku. Były komandos Korben Dallas jest kierowcą taksówki latającej po wielopoziomowych ulicach Nowego Jorku. Tego dnia jest w kiepskim humorze, bo grozi mu utrata licencji. Tymczasem niespodziewanie do jego taksówki wpada piękna, naga dziewczyna, która nie umie powiedzieć ani słowa po angielsku. Zna tylko nazwisko Vito Cornelisa, kapłana wyśmiewanej sekty, która wieszczy zagładę Ziemi i nadejście rządów zła i ciemności. Zaintrygowany Korben wiezie Leeloo (tak nieznajoma ma na imię) do kapłana i krok po kroku dowiaduje się niezbyt przyjemnej prawdy: raz na pięć tysięcy lat nadchodzi czas, gdy zło może opanować wszechświat. Nie dopuścić do tego starała się pradawna kosmiczna rasa Mondoshawanów. Teraz, gdy ich zabrakło, pomóc mogą tylko cztery niepozorne kamienne artefakty niegdyś ukryte w egipskich piramidach a teraz będące w posiadaniu kosmicznej sławy śpiewaczki Divy Plavalaguny, oraz tytułowy tajemniczy piąty element. By je zdobyć, Korben, Cornelius i Leeloo muszą stawić czoła międzypalnetarnej policji, komandosom, a przede wszystkim szalonemu słudze Zła Zorgowi oraz jego pomocnikom tyleż licznym, co głupim Mangalorom...



Tę historię o międzyplanetarnej walce dobra i zła Luc Besson ponoć wymyślił jeszcze jako licealista. Ale musiał poczekać ponad 20 lat, by mieć możliwość, aby ją zrealizować. Najpierw musiał nakręcić "Wielki błękit" (1988), "Nikitę" (1990) i "Leona zawodowca" (1994), zdobyć sławę, nazwisko i pieniądze. A przy okazji także wylansować nowe gwiazdy kina: Annę Parillaud, Jeana Reno i Tcheky Karyo. Krótko mówiąc: nie tylko musiał udowodnić, że jest dobrym reżyserem, ale stać się "kimś" w międzynarodowym świecie filmowym. Bo w innym wypadku kto dałby mu 90 mln. dolarów na realizację filmu o którym marzył już od szkoły średniej? Jak przystało na poważną produkcję science fiction, budżet "Piątego elementu" na efekty specjalne wyniósł... 80 mln. dolarów i był największy w tamtym czasie. To w ogóle jest najdroższy film zrealizowany poza Hollywood, a zarazem najdroższy w historii słynnej francuskiej wytwórni filmowej Gaumont.



Żeby było zabawniej, Besson nie miał właściwie żadnych problemów, by zatrudnić do swej produkcji hollywoodzkie gwiazdy. Gary Oldman, z którym się zaprzyjaźnił podczas realizacji "Leona zawodowca" zgodził się natychmiast. Również Bruce Willis, któremu zaimponowały poprzednie filmy Francuza, nie dał się długo prosić - tym bardziej, że Korben niewiele odbiega od jego wcześniejszych ról. Paradoksalnie najwięcej problemów było z obsadzeniem Leeloo: Luc musiał obejrzeć ponad 5 tys. kandydatek, zanim jego uwagę zwróciła Milla Jovovich, efektowna modelka i początkująca aktorka o rosyjsko-serbskich korzeniach. Jest zresztą w "Piątym elemencie" jeszcze jeden aspekt bałkański: nazwisko błękitnoskórej Divy Plavalaguny pochodzi od nazwy chorwackiego kurortu Plava Laguna (czyli Błękitna Laguna), gdzie swego czasu Besson chętnie spędzał wakacje z rodziną.



Jako się rzekło, film kosztował 90 mln. dolarów i nie były to stracone pieniądze: do dziś "Piąty element" zarobił blisko 270 mln. dol. co daje mu 272 miejsce wśród kasowych przebojów wszech czasów. Dostał nominację do Oscara (za montaż efektów dźwiękowych), osiem nominacji i trzy Cezary (najlepszy reżyser, najlepsze zdjęcia, najlepsze dekoracje), ale też dwie nominacje do Złotych Malin (najgorsza aktorka - Milla Jovovich, najgorszy aktor - Chris Tucker).

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Recenzja Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull) - yoy.tv

Druga połowa lat 50. XX w. Henry "Indiana" Jones jr. (Harrison Ford) jest wziętym archeologiem i błyskotliwym wykładowcą uniwersyteckim. Ale także poszukiwaczem przygód. W swej pracy łączy metody rodem z westernów i owianych mgiełką romantyzmu XIX-wiecznych wypraw odkrywczych. Jednak przywiązanie do wysłużonego kapelusza, skórzanej kurtki i mistrzowskie posługiwanie się biczem nie przeszkadzają mu także w wykorzystywaniu najnowocześniejszych zdobyczy techniki. Dzięki temu udało mu się przekazać legendarną Arkę Przymierza w ręce władz USA ("Poszukiwacze zaginionej Arki", 1981), odzyskać trzy święte kamienie z hinduskiej wioski ("Indiana Jones i Świątynia Zagłady", 1984), a nawet dotrzeć do św. Graala ("Indiana Jones i ostatnia krucjata", 1989). Wtedy jego konkurentami nie wahającymi się sięgnąć do najbardziej brutalnych metod byli hitlerowcy.


Po zakończeniu II wojny światowej zmienił się układ sił i miejsce nazistów zajęli komuniści - równie chętni, by zgarnąć wiekowe artefakty zapewniające ponadnaturalną moc i władzę. Tym razem Indiana rusza do Ameryki południowej śladem słynnej Kryształowej Czaszki z Akator. Towarzyszy mu Mutt Williams (Shia LaBeouf), młody, inteligentny i dość arogancki człowiek, jako żywo przypominający Indianę z czasów młodości. Obaj szybko orientują się, że czaszką interesują się również radzieccy agenci kierowani przez piękną i zimną jak syberyjski lód Irinę Spalko (Cate Blanchett).

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 24 sierpnia 2017

Recenzja Gwiezdne wojny: Część IV - Nowa nadzieja (Star Wars) - yoy.tv

Republika upadła, oddziały Dartha Vadera zabiły większość rycerzy Jedi. Mimo to w galaktyce wciąż trwa ruch oporu zwany Sojuszem rebeliantów, dowodzony przez księżniczkę Leię. Buntownikom udało się zdobyć plany najnowszej stacji bojowej Dartha Vadera, nazwanej Gwiazdą Śmierci. Leia, przed schwytaniem przez szturmowców, oddaje plany droidom R2-D2 i C-3PO. Roboty po licznych perypetiach lądują na Tatooine, gdzie kupuje je młody Luke Skywalker. Na drodze chłopaka wkrótce stanie Obi-Wan Kenobi, dawny mistrz Jedi. Za jego namową – i po zniszczeniu rodzinnej farmy przez szturmowców – Luke przyłącza się do Obi-Wana, poznaje podstawy reguł zakonu Jedi, wyrusza też, wraz z awanturnikiem Hanem Solo, odbić Leię z rąk Lorda Vadera.



Chronologicznie to pierwsza z nakręconych części sagi. Do 1981 roku, a więc przez 4 lata, film nie miał żadnego podtytułu, funkcjonował po prostu jako „Gwiezdne wojny” – reżyser George Lucas szczerze wątpił, czy obraz odniesie sukces, nie zakładał kręcenia kontynuacji, nie brał nawet udziału w promocji tytułu, lecz wyjechał na wakacje ze Stevenem Spielbergiem (owocne, powstał na nich scenariusz „Poszukiwaczy zaginionej Arki”).



Tymczasem „Nowa nadzieja” okazała się fenomenem na skalę światową, filmem kultowym dla kilku już kolejnych pokoleń (w 1997 roku ukazała się edycja zawierająca wiele scen nieznanych z oryginału)! Zmieniła na zawsze sposób realizacji ekranowych widowisk, trafiła w gusta widzów spragnionych „historii większej niż życie”, z czytelnym podziałem na Dobro i Zło (film kosztował 11 milionów dolarów, zarobił blisko 800 milionów!). Świetne, lekko napisane dialogi, wielowymiarowe postacie, znakomite efekty specjalne; na potrzeby sagi stworzono cały fikcyjny wszechświat i zaludniono go barwnymi postaciami. To bez wątpienia jeden z najważniejszych obrazów nie tylko w historii gatunku, ale i kinematografii, słusznie nagrodzony aż 6 Oscarami w kategoriach technicznych (muzyka, kostiumy, scenografia, montaż, dźwięk, efekty specjalne).

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 22 sierpnia 2017

Recenzja Jestem legendą (I Am Legend) - yoy.tv

Rok 2009. Właśnie wynaleziono szczepionkę, która powinna uwolnić ludzkość od jednej z największych plag – raka. Jednak to, co miało być lekarstwem, okazało się przekleństwem. Bowiem, jak się okazało po pewnym czasie, szczepionka, którą uzyskano dzięki mutacji jednego z wirusów, miała działanie uboczne: albo ludzi zabijała, albo zamieniała w uczulone na światło krwiożercze stwory będące dziwnym połączeniem wampira i zombie.



Trzy lata później. Dr Robert Neville (Will Smith) jest lekarzem wojskowym, wirusologiem, specjalistą badań genetycznych. On sam okazał się odporny na działanie wirusa, ale reszta ludzkości zmarła (wśród nich jego żona i dziecko) lub pochowała się w podziemia, skąd wypełza nocą w poszukiwaniu pożywienia. Neville samotnie (jedynie z psem) mieszka w opustoszałym, rozpadającym się Nowym Jorku. Dzieli czas pomiędzy polowanie na zwierzynę (musi coś jeść), wizyty w centrum łączności, gdzie bezskutecznie próbuje nawiązać kontakt z innymi ludźmi, oraz w laboratorium, gdzie próbuje wynaleźć szczepionkę na wirusa. Czy naprawdę jest ostatnim człowiekiem na ziemi?



To już kolejna w ostatnim półwieczu ekranizacja powieści „Jestem legendą" Richarda Mathesona. Wcześniej był m.in. „Ostatni człowiek na ziemi” (1964) z Vincentem Price’em w roli głównej oraz „Człowiek Omega” (1971) z Charltonem Hestonem. Ale czy dzisiaj taka historia się sprawdza? Pomysł jest imponujący i ryzykowny. W futurystycznej wizji Nowego Jorku powoli opanowywanego (a może raczej odzyskiwanego) przez dziką przyrodę, przez ponad połowę filmu na ekranie jest tylko Will Smith i to na jego barkach spoczywa główny ciężar filmu. Nie do końca podołał temu zadaniu. Powinien widzów przykuwać do fotela – i tak jest, gdy coś się dzieje. Kiedy jednak nadchodzi uspokojenie – czarnoskóry gwiazdor prawie znika. Widać, że nie jest zawodowym aktorem. Inna sprawa, że ze strony reżysera Francisa Lawrence’a, który ma w dorobku niewiele więcej niż przyjęty z mieszanymi uczuciami horror „Constantine” (2005), nie dostał żadnego wsparcia. Więc i tak jest nieźle.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 19 sierpnia 2017

Recenzja Praktykant (The Intern) - yoy.tv

Ben Whittaker przekroczył siedemdziesiątkę, jest emerytowanym wdowcem. Próbował w różny sposób ożywić swe nudne życie staruszka, ale kończyło się to kolejnymi rozczarowaniami. W końcu Ben trafił na program aktywujący starsze osoby w pracy zawodowej, jako stażystów w szybko rozwijających się firmach. Mężczyzna przeszedł kwalifikacje i oto został stażystą-asystentem Jules, założycielki redakcji internetowego portalu o modzie. Początki są trudne – wkoło młodzi pracownicy, a sama Jules bardziej chce zbyć starszego pana niż rzeczywiście go angażować w prace firmy. Ben swą dokładnością, umiejętnością planowania i doświadczeniem życiowym szybko jednak podbija najpierw serca współpracowników, a potem samej pani redaktor.



„Praktykant” Nancy Meyers to teoretycznie komedia jakich wiele, nie wnosząca nic nowego do kanonów gatunku, oparta na sprawdzonych schematach – oto starszy pan pokaże młodzieży, jak należy traktować swe obowiązki, co w życiu jest najważniejsze, a nawet jak czasem się zresetować i zabawić. Podobnych było na pęczki, ale… ten film jest tak sprawnie opowiedziany i zwyczajnie sympatyczny, że – jeśli weźmiemy całą sytuację w lekki nawias, wiadomo, w prawdziwym życiu pewnie Ben nie miałby tak z górki – każdy będzie się na nim dobrze bawił i raczej nikt nie będzie psioczyć, że mało oryginalne. Poza tym wspomniany starszy pan rzeczywiście swym postępowaniem i życiową filozofią (całe życie w jednej firmie, oddany pracy bez reszty, profesjonalista, ale z bagażem doświadczeń, dzięki którym już wie, co zrobił dobrze, a co źle i czy tędy droga) może i nas czegoś nauczyć, a przynajmniej coś ważnego nam przekazać.



Ogromnym plusem „Praktykanta” są też aktorzy: w tytułową postać wcielił się Robert De Niro, który wreszcie nie stroi głupawych min i przypomina o swej klasie, a nieco jędzowatą Jules zagrała Anne Hathaway (wystąpiła więc w odwrotnej roli, niż w „Diabeł ubiera się u Prady”, który z „Praktykantem” ma sporo wspólnego).

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 17 sierpnia 2017

Recenzja Szklanką po łapkach (Spy Hard) - yoy.tv

Tajny agent WD-40 Dick Steel (Leslie Nielsen) od 15 lat opłakuje śmierć swej ukochanej Victorii Dahl (Stephanie Romanov), która zginęła podczas brawurowej akcji przeciw szalonemu generałowi Rancorowi (Andy Griffith). Okazuje się, że Rancor wciąż żyje (stracił tylko obie ręce), a teraz porwał córkę Victorii, Barbarę (Stephanie Romanov), i na dodatek grozi, że zniszczy Ziemię. Steel musi wrócić do służby, by znowu przeciwstawić się szaleńcowi, który ukrył się na niewielkiej wysepce. Tam też więzi Barbarę i ukrywa śmiercionośne rakiety. Agentowi WD-40 pomaga radziecka agentka Veronique (Nicolette Sheridan)...



Leslie Nielsena nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. W czasie 60 lat kariery aktorskiej wystąpił w blisko 250 filmach, w większości poważnych, ale popularność przyniosła mu postać porucznika Drebina, która pojawiła się najpierw w komediowym serialu „Police Squad!”, a później trzech filmach cyklu „Naga broń”. Agent WD-40 to znakomity i równie śmieszny spadkobierca Drebina: wzorowany na Jamesie Bondzie, podobnie jak on ma mnóstwo wdzięku, którym uwodzi kobiety (a przynajmniej tak mu się wydaje), dysponuje równie zabójczymi gadżetami (a że nie umie z nich korzystać, to inna sprawa) i jest niezwykle przebiegły (aż sam siebie zadziwia). Dlatego każda jego akcja musi się udać. Drżyjcie zbrodniarze!

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

środa, 16 sierpnia 2017

Recenzja Wierny ogrodnik (The Constant Gardener) - yoy.tv

Thriller polityczny i opowieść o miłości, w wydaniu brazylijskiego reżysera Fernando Meirellesa (rewelacyjne „Miasto Boga”, „Miasto ślepców”). Ekranizacja powieści Johna le Carré, który wyznał, że choć przed kamerą zmieniono wszystkie sceny i dialogi, nie widział lepszej filmowej wersji utworu literackiego. Frapujący „Wierny ogrodnik” zdobył Oscara i Złoty Glob dla Rachel Weisz jako najlepszej aktorki w roli drugoplanowej, nominacje do Oscara za scenariusz-adaptację (pióra Jeffreya Caine’a), muzykę (Alberto Iglesiasa) i montaż autorstwa Claire Simpson, zaś do Złotego Globu – za reżyserię i dla najlepszego filmu.



Uprawa roślin to ulubione zajęcie angielskiego dyplomaty Jeffreya Quayle’a (Ralph Fiennes). Pasujące do niego, gdyż Jeffrey jest układny: akceptuje prawa natury i polityki. Tak będzie nawet wtedy, gdy pozna, a potem poślubi, żarliwą aktywistkę polityczną, Tessę (Weisz): w imię łączącego ich uczucia nie wtrąca się w „zwariowane” naprawianie przez nią świata. Lecz kiedy ukochana żona zginie, prawdopodobnie zamordowana gdzieś w Afryce i zarówno tamtejsze, jak i brytyjskie władze nie zechcą wyjaśnić tajemnicy jej śmierci, flegmatyczny Anglik sam stopniowo przeobrazi się w człowieka czynu. Jeffrey, podjąwszy niedokończone przez Tessę śledztwo w sprawie koncernów farmaceutycznych, odkrywa ich działania, od których włos jeży się na głowie. Wewnętrzna przemiana bohatera, której towarzyszy pogłębiająca się miłość do zmarłej żony, w miarę poznawania przez Jeffreya heroicznej przeszłości Tessy, stanowi główny wątek „Wiernego ogrodnika”. W filmie największe wrażenie robią sekwencje afrykańskie, nakręcone w stylu reportażu, z udziałem miejscowej ludności i – znakomitego w roli drugoplanowej – Pete Postlethwaite’a.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 12 sierpnia 2017

Recenzja Doom - yoy.tv

Na Marsie od pewnego czasu działa stacja badawcza prowadząca przeróżne eksperymenty, także te związane z genetyką. Pewnego dnia sygnał dochodzący ze stacji znika, a do Ziemi docierają przerażające wieści: oto spod kontroli wymknął się wirus i zmienił część obiektów badań i badaczy w przerażające potwory. Na Czerwoną Planetę zostaje wysłany oddział komandosów pod dowództwem Ashera „Sarge’a” Mahonina. Cel: uratować tych, którzy ewentualnie przeżyli, zabić wszystko, co zainfekowane. Marines nie mają jednak pojęcia, z czym przyjdzie im walczyć…


„Doom” to ekranizacja serii gier wideo wydanych przez Software. Mroczne korytarze widziane z perspektywy uczestnika wydarzeń, kilka rodzajów broni do wyboru, wiele potworów do pokonania – tak wyglądała recepta na sukces gry, w podobnym stylu swój film nakręcił Andrzej Bartkowiak („Romeo musi umrzeć”, „Mroczna dzielnica”, „Od kołyski aż po grób”). Nie ma tu miejsca na dylematy moralne i zastanawianie się na rolą naukowca jako Boga (takie wątki co prawda w tle się pojawiają, ale brzmią dość fałszywie i mało przekonująco, będąc wyłącznie nieudaną próbą sztucznego dodania artystycznego szlifu kolejnym strzelankom), liczy się broń, celne oko, twarda pięść i mutant do odstrzału. Komandosi przemierzają kolejne korytarze, eliminują kolejne stwory, którym zmieniono – w porównaniu do gry – pochodzenie: z istot z Piekła rodem stały się tworem szalonych genetyków (nie spodobało się to fanom serii „Doom”, film okazał się w sumie lekkim niewypałem finansowym). Czasem może to nieco nużyć, generalnie jednak, jeśli ktoś jest fanem podobnych produkcji lub miłośnikiem ekranowych naparzanek, będzie zadowolony. Scenografia jest na wysokim poziomie, efekty specjalne też niczego sobie, a w obsadzie kilku prawdziwych kinowych twardzieli, na czele z Karlem Urbanem i Dwaynem „The Rock” Johnsonem.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Recenzja Starsky i Hutch (Starsky & Hutch) - yoy.tv

Dave Starsky i Ken „Hutch” Hutchinson pracują w policji w Bay City w Kalifornii. Starsky to solidny gliniarz przestrzegający przepisów, Hutch z kolei nadużywa władzy i jest kompletnym luzakiem. Są niedobraną parą, ale zostają partnerami i odtąd przemierzają ulice miasta szpanerskim, ukochanym wozem Starsky’ego, fordem Gran Torino. Wkrótce ich zdolności i przyjaźń zostają wystawione na poważną próbę: mafijny boss Feldman zamierza przetransportować do miasta ładunek cennej kokainy nowego typu. Na swej drodze nie cofnie się przed niczym, także przed likwidacją swych nielojalnych dilerów. To właśnie wyłowione z oceanu ciało jednego z nich stanie się początkiem śledztwa z udziałem Starsky’ego i Hutcha.



Prequel kultowego serialu z lat 70. (nakręcono 93 odcinki, serial był nawet nominowany do Złotego Globu). Trochę pozmieniano (w oryginale to Starsky był tym szalonym, a Hutch ułożonym), ale zachowano klimat telewizyjnych produkcji, także w stylizacji i doborze czasu akcji (rok 1975).



Film pokazuje nam przygody obu panów,, zanim się spotkali, a także ich pierwsze wspólne sprawy, „docieranie się”, poznawanie, zawiązywanie wielkiej przyjaźni. Z tego też względu spore pole do popisu mieli typowo komediowi aktorzy występujący w głównych rolach – Ben Stiller oraz Owen Wilson, którzy brawurowo pokazali różnice dzielące policyjnych partnerów. Ich występ, a także wierne oddanie klimatu minionej epoki, to zdecydowanie największe zalety filmu Todda Phillipsa (uważni widzowie w jednej z ostatnich scen wypatrzą nawet… prawdziwych odtwórców serialowych ról). Większy problem jest natomiast ze scenariuszem, który nie gwarantuje więcej atrakcji niż przeciętny serialowy odcinek. Gdyby nie specyficzni i znani powszechnie bohaterowie, w zasadzie mógłby to być dowolny, kręcony seryjnie kryminał z komediowymi wstawkami. Solidny, ale bez fajerwerków.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 5 sierpnia 2017

Rcenzja Ostatni samuraj (The Last Samurai) - yoy.tv

Kapitan Nathan Algren (Tom Cruise), weteran wojny secesyjnej, dostaje propozycję, by w Japonii stworzyć i wyszkolić oddział nowoczesnego wojska. Ta formacja pozwoli cesarzowi Meiji (Schichinosuke Nakamura) pokonać zbuntowanych samurajów nie godzących się z obecna polityką otwarcia i unowocześniania kraju. Algren zgadza się, jednak zbyt wczesne wystawienie do walki nie do końca wyszkolonego oddziału kończy się jego masakrą. Ranny Amerykanin trafia do niewoli. Tam zaczyna interesować się tradycyjną kulturą Japonii, poznaje przywódcę buntowników, Katsumoto (Ken Watanabe) i w końcu przechodzi na jego stronę…



Scenariusz zrealizowany jest według oczywistych hollywoodzkich schematów, co oznacza, że już po kilkunastu minutach można się domyślić jego zakończenia. Ale "hollywoodzki" oznacza zarazem, że "Ostatni samuraj" zagrany i nakręcony jest sprawnie. Choć próżno spodziewać się artystycznych fajerwerków.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 3 sierpnia 2017

Recenzja Armageddon - yoy.tv

Bruce Willis jako Harry Stamper, specjalista od poszukiwawczych wierceń naftowych, musi wybrać się w podróż kosmiczną, by ratować Ziemię przed ostateczną zagładą. A wszystko dlatego, że naszej planecie zagraża planetoida jeszcze większa niż ta, która przyczyniła się do zagłady dinozaurów 60 mln lat temu. By się jej pozbyć, trzeba ją rozsadzić. A żeby tego dokonać, trzeba w niej wywiercić wielką dziurę, na dnie której zostanie umieszczona bomba atomowa. Tego mogą dokonać jedynie Harry i jego drużyna… Ekipa realizatorska jest imponująca: Willisa wspomagają m.in. przystojny Ben Affleck, cyniczny Billy Bob Thornton, zabawny Steve Buscemi oraz piękna Liv Tyler. A nad całością panuje reżyser Michael Bay ("Bad Boys", "Pearl Harbour", "Twierdza").



Ponieważ scenariusz "Armageddonu" jest bardzo patriotyczny, a wcześniej równie patriotyczny "Top Gun" bardzo wspomógł rekrutację żołnierzy, NASA zdecydowała się na ścisłą współpracę z filmowcami. Mimo tych udogodnień, w filmie jest kilkanaście błędów, jednak Michael Bay zdecydował się ich nie korygować, bo były bardzo widowiskowe - np. płonący w kosmosie ogień. Zresztą u podstaw filmu leży błąd, na który zwrócił uwagę Ben Affleck pytając, czy nie łatwiej byłoby nauczyć kosmonautów wiercić, niż z wiertniczych robić kosmonautów. Reżyser w krótkich żołnierskich słowach kazał mu się nie wtrącać i, jak się okazało, miał rację: film kosztował 140 mln dol, a zarobił ponad 550 mln.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 1 sierpnia 2017

Recenzja Underworld - yoy.tv

Wielki sukces „Wywiadu z wampirem” spowodował ponowne zainteresowanie horrorami, w których wampiry odgrywają ważne role. Poszukiwano jednak nowej, bardziej współczesnej i atrakcyjnej formuły. Stąd m.in. pomysł na trylogię „Blade’a”, której gwiazdą jest Wesley Snipes. Stąd też pomysł na „Underworld”, gdzie oprócz wampirów pojawiają się także lykantropi, lepiej znani jako wilkołaki.



Wykształcone wampiry i brutalne wilkołaki (zwane też lykanami) od ponad 500 lat toczą ze sobą śmiertelną wojnę. Ludzie o tej wojnie nic nie wiedzą, ale też ludzie się w niej nie liczą. Oprócz jednego – Michaela Corvina. Cóż takiego w nim jest, że lykanie aż tak bardzo się nim interesują? – to właśnie postanawia odkryć jedna z wampirek, Selena. Ale wiedza, którą zdobędzie spowoduje, że życie jej i Michaela (do którego bardzo się zbliży), znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie...



„Underwold” jest debiutem reżyserskim Lena Wisemana, późniejszego reżysera „Szklanej pułapki 4.0”. Budżet filmu nie był wysoki: wynosił 22 mln dolarów, czyli dokładnie tyle, ile kosztowała tylko jedna scena pościgu na autostradzie w „Matrix – Reaktywacja”. Ale to wystarczyło, by film zarobił blisko 100 mln. I zapewnił Wisemanowi produkcję drugiej części.



To efektowne kino – oczywiście tylko dla tych, którzy lubią takie historie. Może niezbyt oryginalne (są tu echa kilku legend i komiksów), ale doskonałe jako rozrywka na wieczór. Dla Kate Beckinsdale i Lena Wisemana „Underworld” miał jeszcze jeden aspekt: poznali się na planie, a wkrótce potem wzięli ślub.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv