czwartek, 31 marca 2016

Recenzja Pod Mocnym Aniołem - yoy.tv

Jerzy to uzależniony od alkoholu pisarz. Sprawia wrażenie człowieka kontrolującego nałóg. Po kolejnym ciągu alkoholowym i jego wyniszczających skutkach mężczyzna dobrowolnie zgłasza się na odwyk.


Polacy pili, piją i pić będą – to jedna z legend tworząca nasz etos narodowy. Nie jest to nasz sport narodowy, ale mamy na tym polu niewątpliwe osiągnięcia. Zadziwiające więc, że tzw. literatura alkoholowa, czy też pijacka ma u nas proporcjonalnie niewielką reprezentację, podobnie zresztą jak film. W tym kontekście „Pod Mocnym Aniołem” Jerzego Pilcha staje się pozycją niezwykle cenną, prezentując przy okazji naprawdę wysoki poziom literackiego rzemiosła.


Podobnie jest z ekranizacją Wojtka Smarzowskiego, który może nie sięga wyżyn niezapomnianej „Pętli”, ale wciąż wstydzić się nie ma czego. Tym bardziej, że reżyser zebrał na planie plejadę swoich ulubionych aktorów: od Roberta Więckiewicza, który jak wiadomo potrafi także zagrać pustą butelkę po wódce, przez Arkadiusza Jakubika i Mariana Dziędziela po Kingę Preis i Iwonę Wszołkównę. I wszyscy, nieważne czy mają rolę główną czy drugoplanową, sprawili się znakomicie prowokując skrajne emocje i nie raz śmiech więźnie w krtani.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 29 marca 2016

Recenzja Z podniesionym czołem (Walking Tall) - yoy.tv

Po wieloletniej służbie w oddziałach specjalnych Chris Vaughn powraca do rodzinnego miasteczka. Wiele się tu zmieniło - korupcja, narkomania i przemoc są na porządku dziennym.


Po ośmiu latach służby w oddziałach specjalnych Chris Vaughn (Dwyne „The Rock” Johnson) wraca do rodzinnego miasteczka. Tu ma zamiar odpocząć i zastanowić się nad planami na dalsze życie. Jednak miejscowość, do której przyjeżdża, nie ma już nic wspólnego z tą, którą opuszczał: wielki tartak i kilka sklepów jest zamkniętych, a jedynym miejscem rozrywki i zarobku jest kasyno prowadzone przez Jaya Hamiltona (Neal McDonough), konkurenta Chrisa jeszcze ze szkoły. Miejscowa policja jest skorumpowana i przymyka oczy na handel narkotykami, które dystrybuuje także Jay. Nasz bohater nie może na to pozwolić – wiadomo, że musi dojść do konfrontacji. I to bardzo krwawej...


Jak to w Ameryce bywa, historia jest autentyczna i zdarzyła się pod koniec lat 60. XX w. Już w 1973 r. doczekała się pierwszej wersji ekranowej, potem dwóch sequeli, serialu tv i kolejnej ekranizacji. Tak więc ta wersja jest przynajmniej trzecią. I jak na razie najszybszą, najbardziej brutalną. Są także tacy, którzy twierdzą, że także najbardziej klimatyczną. Dla mnie warta jest czterech gwiazdek, ale sympatyczny mimo wszystko „The Rock” oraz wprowadzający odrobinę zwariowanego humoru Johnny Knoxville zbierają po jednej gwiazdce dodatkowo. Więc ostatecznie, z wielkim trudem – trzy gwiazdki.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 26 marca 2016

Recenzja Pompeje (Pompeii) - yoy.tv

Wybuch Wezuwiusza jest w tym filmie taki, że aż chciałoby się uczestniczyć w tym katastroficznym widowisku, oczywiście pod warunkiem, że znaleźlibyśmy się wśród garstki ocalałych.


Rok 79 naszej ery. Do Pompejów z Rzymu wraca Cassia, córka bogatego notabla, która uciekła stamtąd przed potężnym, ale natrętnym adoratorem, senatorem Corvusem. W drodze poznaje Milo, gladiatora, którego wkrótce zobaczy wkrótce w swym domu i którego zaczyna darzyć uczuciem. Niestety w ślad za nią przybywa również Corvus, w którym milo rozpoznaje oprawcę swych rodziców. Podczas igrzysk z udziałem gladiatorów wybucha Wezuwiusz…


Po obejrzeniu "Pompejów" przemyka przez głowę myśl, że przyrodnicze filmy BBC są bardziej ekscytujące niż wysokobudżetowy film Andersona z dużymi nazwiskami i romansem w tle. Najbardziej daje się we znaki wątek psychologiczny, który jest zupełnie nie przekonuje. No jak na Boga potężny rzymski senator ma być na tyle głupi, by nie bacząc na to że zaraz zmieni się w garstkę popiołu, uganiać się za chudą dzierlatką (bynajmniej nie seksbombą), która na pewno nie rozpala żądzy i chuci. I jak uwierzyć, że główny bohater lawirując między spadającymi z nieba płonącymi głazami goni za tym pierwszym, by się zemścić za śmierć rodziców. Gdzie instynkt samozachowawczy? No i gdzie logika? Niestety, te motywy wygrywane są w filmie od spektakularnego wejścia na scenę Wezuwiusza, czyli mniej więcej od połowy filmu. I wtedy zaczyna się, z racji rozpętania żywiołu, i tak ta ciekawsza część filmu. Wcześniej mamy bowiem do czynienia z nędzną kopią „Gladiatora”, a wręcz jego plagiatem, bo począwszy od dialogów po motywy wizualne wszystko zostało żywcem niemal ściągnięte (chodź ciśnie się na usta mniej delikatne słowo) z filmu Scotta. Bo czegóż my tu nie mamy? Są i ciała bliskich wiszące na drzewie i czarny towarzysz-gladiator + czczonymi przez niego figurki i motyw zamachu na arenie i gladiator-gwiazda areny i itd…


Tak naprawdę w całym filmie najlepiej gra Wezuwiusz i to ratuje „Pompeje” przed zaklasyfikowaniem ich do byciem kiczem Katastrofa jest pięknie pokazana; są godne uwagi fajerwerki ognia, zasłaniające niebo kłęby dymu, widowiskowe rozpękiwania się Ziemi, buchające pożary i majestatyczne tsunami, (no może motyw statku na ulicy lekko tylko przypomina „Speed 2”). No i pięknie film się zaczyna – od zbliżenia zastygłych w agonii splecionych ze sobą ciał ludzi pokrytych pyłem wulkanicznym, które powoli kontempluje oko kamery... Szkoda, że to jedyne czym można się tak naprawdę w "Pompejach" zachwycić. Bo aktorzy grający zakochaną parę się nie sprawdzili, bardziej iskrzy rodzicami Cassi niż młodymi. Świetna jako Wioletka w „Lemonym Snickecie…” Emily Browning i ciekawy w „Grze o tron” Kit Harington zupełnie do siebie nie pasują i chyba zostali po prostu źle obsadzeni, stąd trudno uwierzyć w całą historie miłosną, a ta zaraz po katastroficznym aspekcie filmu jest w nim niestety najważniejsza.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 24 marca 2016

Recenzja Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy) - yoy.tv

Grający w filmie Colin Firth przyrównuje swą postać do rosyjskiej matrioszki, skrywającej coraz więcej tajemnic, a Gary Oldman porównuje tempo filmu do rytmu padającego śniegu, a o swojej postaci mówi – okrutna!


Szpiedzy z ekranizacji powieści Johna Le Carré „Druciarz, Krawiec, Żołnierz, Szpieg” nie chodzą w odprasowanych w kant garniturach, nie ścigają się luksusowymi autami, nie pływają jachtami, nie walczą z geniuszami zła, nie mają wyrzutni rakiet w zegarku. Siedzą w dusznych od papierosowego dymu pokojach, przy starych biurkach, i analizują, analizują, analizują. Jeśli trzeba, wyprują flaki (dosłownie) i strzelą w plecy, ale rzadko – przede wszystkim czekają i myślą, analizują i starają się przewidzieć kolejny ruch wroga. I bądźmy szczerzy – tak wygląda praca agentów wywiadu, a James Bond i spółka to bajeczki dla dużych chłopców.


Głównym bohaterem filmu jest George Smiley, doświadczony agent o zmęczonej i mądrej zarazem twarzy Gary’ego Oldmana (nominacja do Oscara i BAFTA). Są lata 70., zimna wojna trwa w najlepsze. Podczas jednej z akcji brytyjskich agentów na Węgrzech wszystko idzie nie tak, jak powinno, dowództwo jest więc pewne – wśród czterech najlepszych agentów MI6 jest „kret”, ktoś, kto pracuje dla wywiadu ZSRR. Czy jest nim tytułowy (chodzi o tytuł oryginalny) „Druciarz”, „Krawiec”, „Żołnierz”, a może „Szpieg”? To właśnie ma zbadać Smiley. A śledztwo nie jest łatwe – przecież wszyscy potencjalni podwójni agenci to szpiedzy z najwyższej półki, którzy znają wszystkie sztuczki, wszystkie tajemnice. No i znają Smileya…


Anglojęzyczny debiut Tomasa Alfredsona („Pozwól mi wejść”) to film wyśmienity, ale nie dla każdego: to film dla odbiorców, którzy cenią inteligentny scenariusz (nominacja do Oscara) i klimat bardziej niż efekty, pościgi i strzelaniny. To inteligentna rozgrywka z widzem, wodzenie go za nos, sianie niepewności, mnożenie tropów. „Szpieg” to popis aktorów (wyśmienicie wypadł też chociażby John Hurt), reżysera, kostiumologów i scenografów, okraszony dodatkowo znakomitą muzyką (kolejna nominacja do Oscara). Bez wątpienia jeden z najlepszych obrazów minionego roku.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 21 marca 2016

Recenzja Złoto pustyni (Three Kings) - yoy.tv

George Clooney może zagrać nawet pizzę pepperoni czy wieszak i też będzie sexy. Ten typ tak ma. A kiedy jeszcze zakłada mundur amerykańskiego żołnierza, zastępy kobiet mają ochotę iść na wojnę, porzuciwszy swoje dziatki, mężów, przydomowe ogródki i teściowe.


W filmie „Złoto pustyni” gwiazdor działa na zasadzie, znanej nie tylko z amerykańskiego kina, że nie jest ważne, co mówi, byleby był. I Clooney jest, całą gębą. Ma na sobie mundur, totalnie szelmowski wyraz twarzy i to spojrzenie, które magnetyzuje wszystkie normalne babki, a facetów doprowadza do szału, bo tak spojrzeć nie umieją na nic, nawet na panią na rozkładówce „Playboya”, niestety. Kiedy więc pomyślimy, że do tej roli startowali m.in. Nicolas Cage ze swoim spojrzeniem skatowanego spaniela i Mel Gibson z, delikatnie mówiąc, starganą osobowością, to możemy się tylko cieszyć.


To był wstęp o Clooneyu. Teraz będzie o filmie, szczerze. To kino wojenne, niezbyt wysokich lotów, ale czas poświęcony na jego oglądanie nie jest stracony. Akcja dzieje się w Iraku w 1991 r., na spalonej słońcem pustyni. Amerykańscy żołnierze siedzą w obozie i się nudzą. Kiedy więc przychodzi wiadomość, że wojna się skończyła, cieszą się, że wreszcie coś zacznie się dziać, czyli pojadą do domu. Wcześniej jednak czterech z nich, w tym Clooney (filmowy Archie Gates), staje się posiadaczami mapy, która pokazuje miejsce ukrycia kuwejckiego złota skradzionego przez armię iracką. Sprawa jest dla wojaków prosta jak konstrukcja cepa: niedobry Saddam ukradł to złoto szejkom. Oni i tak są bogaci, tyle to oni wydają dziennie na waciki i suknie dla swoich żon z haremu, więc nawet nie zauważą ubytku na koncie. Zwracać tego nie trzeba, a szkoda, żeby marnowało się na pustyni… Trzeba tylko je znaleźć i podzielić między siebie. Jednak zanim dzielni i sprytni wojacy pojadą do domu bogatsi o parę złotych sztabek, pojawia się w ich obozie pewna wścibska reporterka, żądna newsa, czyli zdeterminowana. Owa reporterka jest ilustracją stwierdzenia o tym, że gdzie Bóg nie może, tam babę pośle…


Panowie, nie bacząc na nikogo, wsiadają do wozu bojowego, wyruszają o świcie i postanawiają wrócić przed lunchem bogatsi o parę dolarów i z wizją życia w luksusie. Jednak nie wszystko złoto, co się świeci. I czasami trafiają się po drodze tak zwane nieprzewidziane wypadki, które wpływają na bieg wydarzeń. Więcej nie powiem.


Mamy tu wszystko. Przede wszystkim wojnę pokazaną bez lukru. Są strzały, pościgi, jest dużo złota w sztabach i widoków jak z koszmarnego snu złotnika. Są bezradni Irakijczycy, którzy potrzebują pomocy amerykańskiej armii. Jest pustynia, wojsko, dobrzy i źli żołnierze, są też dylematy moralne i obowiązkowa patriotyczna gadka. Bo to amerykański film wojenny, a taki film bez wzniosłych słów o ojczyźnie, prezydencie, Bogu i sprawiedliwości obejść się nie może. I nie ma co się krzywić.


Chłopcy, czyli Clooney i reszta, m.in. Mark Wahlberg, zagrali przyzwoicie, nie mają powodu do wstydu. To film akcji, ogląda się go świetnie. A że w głowie zostaje po jego obejrzeniu niewiele, to inna rzecz. Jeśli ktoś chce przeżyć katharsis, oglądając film, niech poogląda Bergmana. Tu mamy czystą wojenną zabawę. Z lekką nutą patriotyzmu. 

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 19 marca 2016

Recenzja Pożyczony narzeczony (Something Borrowed) - yoy.tv

Rachel świętuje trzydzieste urodziny na hucznym przyjęciu zorganizowanym przez jej tryskającą optymizmem i radością z powodu zbliżającego się ślubu najlepszą przyjaciółkę. Sama solenizantka jest nadal samotna. Nadmiar wypitego alkoholu i zbieg okoliczności powoduje, że spędza noc z narzeczonym swojej przyjaciółki, do którego skrycie wzdycha od czasów wspólnych studiów.


Jak się okazuje, oboje mieli się ku sobie, jednak oboje byli przekonani, że to drugie nie jest zainteresowane. Oboje muszą teraz zadać sobie pytanie o granice lojalności i poświęcenia i dokonać wyboru między miłością a przyjaźnią.


Zarówno tytuł, jak i kwalifikacja tego filmu jako komedia są nietrafione. Występują w nim elementy komedii romantycznej, czyli głównie komplikacje miłosne, rozterki uczuciowe, złamane serca, posklejane serca tudzież nadpęknięte serca bohaterów pierwszo- i drugoplanowych, ale brak elementów komedii. „Pożyczony narzeczony” jest raczej obyczajem romantycznym. Na pewno nie studium psychologicznym ani dramatem, bo lekka z założenia forma nie pozwoliła na drążenie w głąb warstwy psychologicznej. Dzięki sympatycznym bohaterom, z których najsympatyczniejszy jest drugoplanowy Ethan (gra go John Krasinski, aktor o polskich korzeniach) – wierny i oddany przyjaciel Rachel, film może stanowić przyzwoitą rozrywkę na jeden wieczór.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

środa, 16 marca 2016

Recenzja Vanilla Sky - yoy.tv

Przebój amerykańskich kin z 2001 roku, który wywołał też niemały - choć pozaartystyczny - skandal obyczajowy. Chodzi o romans Penelopy i Toma, którzy zakochali się na planie filmu... Historię głównego bohatera "Vanilla Sky" można interpretować na parę sposobów, ale na każdym poziomie pozostaje równie frapująca.


David Aames (Tom Cruise) ma wszystko: jest młody, przystojny i bogaty. Młodego utracjusza, szefa dużego nowojorskiego wydawnictwa, charakteryzuje raczej cyniczny stosunek do kwestii miłości _ z piękną kochanką Julie Gianni (Cameron Diaz) nie łączy żadnych planów na przyszłość. Tak jest do czasu, gdy na jednym z przyjęć spotyka tajemniczą Sofię Serrano (Penelope Cruz).


Wzajemne uczucie, które ich połączy, usuwa w cień niedawną kochankę Davida. Julie nie zamierza jednak zbyt łatwo się poddawać. W końcu zdesperowana powoduje wypadek samochodowy, w którym sama ginie i ciężko rani wiarołomnego kochanka. Zmasakrowana twarz, której stanu nie poprawiają kolejne operacje plastyczne, wpędza Davida w depresję. Chodzi w masce, przestaje się widywać nawet z Sofią i swoim jedynym przyjacielem Brianem (Jason Lee), których teraz podejrzewa o romans. Stopniowo David traci kontakt z rzeczywistością _ myli twarze znajomych i wspomnienia. Jedynym orędownikiem w tych zmaganiach staje się dla niego psychiatra, doktor McCabe (Kurt Russell). Ale prawda, którą obaj w końcu odkrywają jest bardziej zaskakująca niż fantazje Davida.


"Vanilla Sky" Camerona Crowe ("U progu sławy") to amerykański remake hiszpańskiego thrillera z 1997 roku "Abre Los Ojos" Alejandro Amenabara ("Inni"). Remake nie będący jednak tylko sztuczną kalką pierwowzoru, ale twórczą interpretacją wątków oryginału (notabene Amenabar był współscenarzystą filmu Crowe'a). "Abre Los Ojos" wywarł tak ogromne wrażenie na Cameronie Crowe, Tomie Cruise i producentce Pauli Wagner (cała trójka spotkała się wcześniej na planie filmu "Jerry Maguire"), że niemal natychmiast przystąpili do prac nad własną wersją niecodziennej historii głównego bohatera.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 14 marca 2016

Recenzja Wolverine (The Wolverine) - yoy.tv

Po śmierci Jean Wolverine (Rosomak) zaszył się w leśnych ostępach na Alasce. Wiedzie samotnicze życie, a senne koszmary nieustannie przypominają mu o ukochanej… Pewnego dnia odwiedza go Yukio, kobieta-mutant, której zadaniem jest eskortować Wolverine’a do Japonii – ma się tam spotkać z mężczyzną, którego uratował w czasie II wojny światowej w Nagasaki. Mężczyzna umiera na raka, przed śmiercią chciałby jednak przekazać swemu zbawcy niezwykły dar. Wolverine nie podejrzewa, że wyprawa do Kraju Kwitnącej Wiśni odmieni jego życie.


Akcja „Wolverine” rozgrywa się bezpośrednio po wydarzeniach z filmu „X-Men: Ostatni bastion” (a w sumie to szósty obraz poruszający tematykę X-Menów). To w dużej mierze dzieło autonomiczne, różniące się i tematyką i klimatem od pozostałych filmów serii. Na pierwszy plan wysuwają się tutaj uczucia, tajemnicze intrygi rodzinne, jakuza i problem nieśmiertelności, zaś globalne problemy i walki mocarnych mutantów idą trochę w kąt. Co nie znaczy, że nie jest widowiskowo – główny bohater nie raz dostanie szansę na regenerację swego ciała (a to po poparzeniach, a to po ranach ciętych).


James Mangold (początkowo na reżyserskim krześle miał zasiąść Darren Aronofsky, a sam film miał powstać szybciej, ale realizacja opóźniła się wówczas z powodu tsunami, które wstrząsnęło Azją) nakręcił chyba najmroczniejszą część cyklu, jednak umiejętnie wtopił ten nie do końca rozrywkowy klimat w komiksową całość – powstał obraz artystycznie wykraczający nieco ponad standardy ekranizacji historyjek Marvela. Kolejną dobrą kreację w roli Wolverine’a stworzył ponadto Hugh Jackman (Iana McKellana i Patricka Stewarta zobaczymy tutaj tylko w krótkich migawkach). Dzieło Mangolda podbiło serca krytyków, a także widzów – film zarobił na całym świecie ponad 400 milionów dolarów, stając się jedną z najbardziej dochodowych i najwyżej ocenianych części X-Menów.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 12 marca 2016

Recenzja Igrzyska śmierci (The Hunger Games) - yoy.tv

Na terenie doprowadzonych przez rządzących do upadku, wyniszczonych wojną domową dawnych Stanów Zjednoczonych istnieje obecnie nowe państwo – Panem, podzielone na 12 dystryktów i rządzone w sposób autorytarny.


Większość jego mieszkańców żyje w ubóstwie, a poziom życia obniżył się drastycznie. Pierwotnie w ramach kary za bunt, a potem aby czcić odzyskanie pokoju, a zarazem przypomnieć (ku przestrodze, choć bardziej przypomina to groźbę skierowaną ku tym, którzy ośmieliliby się zbuntować) drastyczność wojny, władza organizuje co roku turniej, Głodowe Igrzyska, w którym walczą wybrani losowo młodzi ludzie – trybuci – z wszystkich dystryktów – po parze z każdego. Wygrać może tylko jedna osoba – ta, która przeżyje. Z dystryktu 12. zostają wysłani Katniss (Jennifer Lawrence), niedorównująca przeciwnikom z innych dystryktów wyszkoleniem bojowym, ale dysponująca intuicją, sprytem i odwagą, oraz niezwykle silny Peeta (Josh Hutcherson).


Jak to zwykle z materiałem literackim bywa, zwłaszcza obszernym, z konieczności dokonano cięć opisów dających lepszy wgląd w świat, w którym żyją bohaterowie. Zabrakło szerszego kontekstu sytuacji społecznej, informacji o samym państwie, wreszcie o ludziach. Gdyby jednak tego nie zrobiono, już i tak długi metraż filmu jeszcze by się wydłużył, co także nie wyszłoby mu na dobre. Kompromis faktograficzno-metrażowy, na który poszli twórcy, był, jak się wydaje, najlepszym rozwiązaniem. W jego rezultacie widz otrzymał interesującą, efektowną opowieść, w której sceny leśnych walk są równie ważne jak pokazanie emocji bohaterów, ich wewnętrznych rozterek i tego wszystkiego, co musi być skrzętnie ukrywane, gdy żyje się w systemie autorytarnym.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 10 marca 2016

Recenzja Zapaśnik (The Wrestler) - yoy.tv

U schyłku lat 80. Randy "The Ram" Robinson był mistrzem zapasów w stylu wolnym. Teraz były zapaśnik próbuje ułożyć sobie życie. Nieoczekiwanie pojawia się przed nim szansa walki z dawnym rywalem.


Randy „The Ram” („Taran”) Robinson kiedyś był znakomitym wrestlerem. Dziś zbliża się do emerytury i walczy już tylko w mniejszych imprezach za niewielkie pieniądze. Ale kocha to – ring jest jego światem, wrestling jego życiem. Kiedy jednak powala go zawał (jak każdy w tym sporcie, także „The Ram” używał koksu), musi zakończyć karierę i zacząć „normalnie” żyć. Powoli zaczyna dostrzegać inny świat i inne życie: zaczyna pracę jako ochroniarz w supermarkecie, postanawia odnowić kontakty z córką, wiąże się z kobietą. To wszystko nie jest dla niego łatwe, ale powoli zaczyna się wszystko układać. Jednak przeszłość daje znać o sobie – Randy’emu brakuje adrenaliny związanej z walkami. I gdy jego dawny przeciwnik, Ayatollah, rzuca wyzwanie, „The Ram” znowu staje do walki, choć może ona być już ostatnia…


Grający główną rolę Mickey Rourke jak mało kto może opowiedzieć o tym, jak spadają gwiazdy. Na przełomie lat 80. i 90. był na szczycie, by przez kolejne 15 lat spaść prawie na samo dno. Ale właśnie „Zapaśnik” Darrena Aronofsky’ego pozwolił mu, jak niegdyś „Pulp Fiction” Johnowi Travolcie, wrócić do gry. Udowodnił, że nie jest złym aktorem, tylko kiedyś dokonał kilku złych wyborów. Teraz już od niego zależy, czy pójdzie w górę, czy znowu zniknie.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 8 marca 2016

Recenzja Milczenie owiec (The Silence of the Lambs) - yoy.tv

Film Jonathana Demme’a, oparty na bestsellerowej książce Thomasa Harrisa, od początku zapowiadał się na wielki hit. Dlatego Jodie Foster stoczyła ciężką walkę, by zagrać Clarice Sterling. Mimo że w scenariuszu ta rola była pisana "pod nią", faworytką reżysera była Michelle Pfeiffer. Kiedy ona odmówiła, zwrócono się do Meg Ryan, a potem do Emmy Thompson i Melanie Griffith. Wszystkie zrezygnowały ze współpracy z tego samego powodu - z uwagi na zbytnią brutalność filmu. Takich obiekcji nie miała Jodie Foster i to ona ostatecznie stanęła przed kamerą.


Podobne problemy były z wyborem aktora grającego Hannibala Lectera. Pierwotnie brany pod uwagę był John Hurt, jednak z powodu choroby musiał zrezygnować. Kolejny - Gene Hackman był już gotowy do gry, ale gdy na fotelu reżysera zasiadł Demme, zrezygnował z niego, by zaproponować rolę Seanowi Connery. Ten ją odrzucił, podobnie jak Jeremy Irons. Rozpatrywano również kandydatury m.in. Roberta Duvalla, Christophera Lloyda, Roberta de Niro, Jacka Nicholsona, Louisa Gossetta jr,. Patricka Stewart,a a nawet Dereka Jacobiego. Ostatecznie rola przypadła Anthony’emu Hopkinsowi.


"Milczenie owiec" było nominowane do ośmiu Oscarów, ostatecznie zdobyło ich pięć. Liczba nominacji nie była zaskoczeniem, ale liczba statuetek i ich jakość - owszem. Obejmowały bowiem najważniejsze kategorie: najlepszy film, reżyserię, scenariusz (w tym wypadku adaptowany) oraz główną rolę męską i żeńską. W dotychczasowej historii Oskarów tę "wielką piątkę" zdobyły jeszcze tylko "Ich noce" (1934) Franka Capry i "Lot nad kukułczym gniazdem" (1975) Milosa Formana.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

środa, 2 marca 2016

Recenzja To nie jest kraj dla starych ludzi (No Country for Old Men) - yoy.tv

Polujący na pograniczu Teksasu i Meksyku myśliwy Llewelyn Moss (Josh Brolin) natrafia na obrazek daleki od sielanki – kilka trupów, furgonetka z narkotykami i walizka z dwoma milionami dolarów. Choć to nieładnie – zabiera pieniądze. A wkrótce przekonuje się, że nie tylko nieładnie, ale i niebezpiecznie jest przywłaszczać sobie cudze mienie. Jego tropem rusza bowiem psychopatyczny morderca Chigurh (hipnotyczny, genialny Javier Bardem), którego zadaniem jest odzyskać pieniądze. Zadanie nie jest proste, bo Moss, jako były żołnierz, potrafi zacierać za sobą ślady. Tropionego i tropiącego tropi szeryf Ed Bell (Tommy Lee Jones).


Dwa Złote Globy, trzy nagrody BAFTA i cztery Oscary mówią same za siebie. Film braci Coen jest doskonale przemyślany i skonstruowany, ewoluując od thrillera do dramatu egzystencjalnego, jest równocześnie bardzo spójny. Od klimatycznego początku do przewrotnego końca trzyma w napięciu. Klimat, groza, brutalność, granie ciszą i czarny humor to najkrótsza charakterystyka tego, co wypełnia dwie godziny projekcji. W statycznej scenie nieśpiesznej rozmowy Chigurha ze sklepikarzem chyba nawet atomy powietrza zastygają w bezruchu z przerażenia.


Wymowa filmu jest okrutna – dobro musi skapitulować pod naporem zła. Dawne wartości nie są w stanie się obronić, a bogiem naszych czasów jest pieniądz. Odchodzący na emeryturę, zmęczony życiem szeryf uosabia porządek i praworządność, ale jest świadomy swojej bezsilności. Zło, brak wartości i bezrefleksyjność gubi zwykłych ludzi i będzie gubić coraz bardziej. Taki jest obraz kondycji moralnej społeczeństwa amerykańskiego w oczach Coenów.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv