wtorek, 29 grudnia 2015

Recenzja Supermarket - yoy.tv

Po obejrzeniu "Supermarketu" Macieja Żaka, pomyślicie dwa razy, zanim pobiegniecie do hipermarketu, żeby skorzystać z kolejnej promocji. Może też przestaniecie narzekać na nudę i siermiężność w polskim kinie?


Dawno, może nawet od czasów "Długu", na naszych ekranach nie gościło tak autentycznie wciągające emocjonalnie rodzime kino. "Supermarket" mówi językiem rasowego thrillera z zacięciem psychologiczno-społecznym, ale nie moralizatorskim, trzyma w napięciu, ale i sprawnie pokazuje mechanizmy zła - władzy, presji, ambicji, kłamstwa, nadgorliwości, krętactwa i chęci przetrwania - w całkiem prawdopodobnej otoczce.


Ot, przypadkowy mężczyzna, pan Warecki (Tomasz Sapryk) idzie z żoną do równie przypadkowego, zwykłego supermarketu. Gdy przychodzą na parking, okazuje się, że skradziono im akumulator. Wraca, by kupić nowy. Żona zostaje, by pilnować samochodu. Warecki śpieszy się. Szuka. Bierze z półki batonik… Nim się obejrzy, trafi do pokoju przesłuchań. Całkiem życiowy (nie tylko scenariuszowy) zbieg okoliczności sprawi, że szefem ochrony będzie tu niejaki Jaśmiński (Marian Dziędziel), człowiek z mroczną PRL-owską przeszłością i poglądami, dodatkowo naciskany przez zdesperowanego kierownika sklepu (Przemysław Bluszcz), który ma już dość wielotysięcznych strat z powodu kradzieży i stawia ostre ultimatum. Ten sam zbieg okoliczności sprawi, że wśród podwładnych Jaśmińskiego będzie jego pasierb (Mikołaj Roznerski), niespełniony muzyk, delikatny marzyciel, który jednak musi jakoś zarobić na swoje utrzymanie i chce przypodobać się ojczymowi oraz szefowi. "Złodziej" zostaje złapany, więc trzeba go surowo ukarać - jako przykład odstraszający dla innych. Gdy w końcu do świadomości ochroniarzy dojdzie, co jest przedmiotem kradzieży, będzie już za późno, by powstrzymać rozpędzoną machinę.


Okazuje się, że i w Polsce można zrobić angażujące i inteligentne kino gatunkowe. Bo senne koszmary czasem okazują się jawą…

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

niedziela, 27 grudnia 2015

Recenzja Desperado - yoy.tv

El Mariachi, grany przez Banderasa ściga bossa narkotykowego Bucho za morderstwo dziewczyny i uszkodzenie jego ręki, a w konsekwencji tego zaprzepaszczenie jego kariery jako gitarzysty.


Wspaniała muzyka gitarowa (tytułowy motyw, który możemy usłyszeć zaraz na początku powala), wspaniałe zdjęcia oraz wspaniali aktorzy. Zarówno główne postacie (Banderas i Hayek), jak i te drugoplanowe (Steve Buscemi, Cheech Marin jako barman, Quentin Tarantino i Carlos Gomez jako facet z nożami) są bardzo wyraziste i dobrze zagrane. Kolejnym atutem filmu jest ciekawy, naładowany akcją scenariusz, dzięki któremu widz się nie nudzi.


Na uwagę zasługują też dobre sceny walk, strzelanin. Miłą ozdobą filmu jest piękna Salma Hayek, a także scena miłosna w wykonaniu jej i Antonio Banderasa. A wszystko dzieje się w małym, sennym, meksykańskim miasteczku z charakterystycznymi postaciami (np. wspomniany już barman oraz mały chłopiec gitarzysta), w którym władzę trzymają handlarze narkotyków. Wspaniały i klimatyczny film - polecamy!

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

środa, 23 grudnia 2015

Recenzja 13 Dzielnica (Banlieue 13) - yoy.tv

Paryż, niedaleka przyszłość. Stolica Francji jest od dawna administracyjnie podzielona na numerowane dzielnice. Teraz jedna z nich, tytułowa "trzynastka" właśnie, została oddzielona wysokim, dobrze strzeżonym murem. W ten sposób powstało więzienie, w którym zgromadzono wszelkiego rodzaju przestępców i kryminalistów. Jak można się domyślić, panuje tam totalne bezprawie, a raczej - nieustająca wojna gangów.


Kto do nich nie należy, jest właściwie na przegranej pozycji, chyba że jak niejaki Leito (David Belle) jest wystarczająco sprytny i silny, by zapewnić sobie niezależność. Właśnie do tej przeklętej przez Boga i ludzi 13. Dzielnicy trafia skradziona przez gang bezwzglednego Tahy (Bibi Naceri) bomba atomowa. Damien (Cyril Raffaelli), agent specjalnego oddziału prewencji, ma 24 godziny na jej odzyskanie. W tej misji pomaga mu Leito, który jest także doskonałym przewodnikiem po wszystkich zakamarkach dzielnicy. W pewnym momencie pojawia się dodatkowa motywacja - ludzie Tahy porwali Lolę (Dany Verissimo), jego młodszą siostrę. Na dodatek wszystko wskazuje na to, że szefowie Damiena też są zamieszani w kradzież bomby...


Czy ten scenariusz wydaje wam się znajomy? Słusznie - to przecież francuski remake kultowej "Ucieczki z Nowego Jorku". Stoi za nim Luc Besson od dawna uznawany za najlepszego twórcę filmów amerykańskich w Europie. Co prawda nie reżyserował "13. Dzielnicy", ale był współautorem scenariusza i producentem, co w zupełności wystarczyło, by wyraźnie odcisnął swoje piętno.


W oryginale Johna Carpentera jako Snake Plissken pojawił się jednooki Kurt Russell w skórzanej kurtce, Besson zatrudnił za to David Belle'a, twórcę sportu zwanego le parcour, oraz znakomitego kaskadera Cyrila Raffaelli. To z kolei oznacza przesunięcie akcentów i gdy "Ucieczka..." czarowała mrocznym nastrojem, "13. Dzielnica" zachwyca pościgami i niezwykłymi popisami kaskaderskimi. Ot, takie czasy.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Recenzja Skarb narodów (National Treasure) - yoy.tv

Amerykanie leczą swoje kompleksy wobec Europy w typowy dla siebie, rozrywkowy sposób. W filmie "Skarb narodów" dowodzą bowiem, że najcenniejsze zbiory światowej kultury ukryte są w Ameryce, a prawa do ich dostępu broni Deklaracja Niepodległości.


Obraz opowiada historię rodziny Gatesów, która od pokoleń bezskutecznie poszukuje zaginionego skarbu Zakonu Templariuszy. Dopiero Benowi Gatesowi (Nicolas Cage) udaje się, dzięki finansowemu wsparciu Iana Howe'a (Sean Bean), trafić na ważną wskazówkę. Odkrywa on, że na odwrocie Deklaracji Niepodległości znajduje się ukryty tekst, który zawiera mapę skarbu. Gdy jednak Ben odmawia kradzieży dokumentu, jego wspólnik postanawia pozbyć się niewygodnego świadka.


Chociaż pomysł na to, aby Deklaracja Niepodległości ukrywała najściślej strzeżoną tajemnicę Zakonu Templariuszy, może wydawać się karkołomny, trzeba przyznać, że Amerykanie wyszli z tego obronną ręką. Powstał bowiem znakomity film przygodowy, w którym wszystko znajduje się w doskonale odmierzonych proporcjach. Ciekawe zagadki, wartka akcja, a przede wszystkim dobrze napisane dialogi sprawiają, że "Skarb narodów" ogląda się z dużą przyjemnością. Wielka w tym zasługa aktorów. Nicolas Cage świetnie spisał się w roli poszukiwacza skarbów, a wsparli go utalentowany Justin Bartha oraz piękna Diane Kruger.


Krótko mówiąc, mamy do czynienia z rozrywką na wysokim poziomie, a każdy kto lubi mroczne opowieści o ukrytych przed wiekami skarbach z pewnością zakończy seans zadowolony.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

piątek, 18 grudnia 2015

Recenzja Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia - yoy.tv

"Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia" to pierwsza część ekranizacji wielkiej trylogii J.R.R. Tolkiena. Trylogii, która stała się najbardziej znaną i uwielbianą przez czytelników sagą fantasy na Świecie. Peter Jackson podejmując się zekranizowania tego dzieła postawił na szalę swoją reputację w oczach czytelników, a co ważniejsze reputację w swoich oczach (jako wielkiego fana Tolkiena). Czy Jackson ekranizacją pierwszej części przygód Hobbista Frodo i jego przyjaciół zyskał zaufanie wśród wielbicieli książki?


Dużą rolę w tworzeniu klimatu filmu odgrywa muzyka. I tutaj wielkie brawa należą się Howardowi Shore'owi. Napisana specjalnie do filmu buduje nastrój każdej chwili. Potęguje strach i spokój, smutek i szczęście, jest wręcz "kreatorem" nastroju widza. Bardzo dużą zaletą muzyki jest również to, że bardzo szybko "wpada w ucho", przyjemnie się jej słucha i może "żyć" bez obrazu filmowego.


Ciężko mówić o Władcy Pierścieni nie wspominając o efektach specjalnych. specjalnych tym przypadku można bez zwątpienia stwierdzić, że pieniądze, które zostały wydane na film "nie poszły w błoto". Każda, wymyślona przez Tolkiena postać została skrupulatnie i szczegółowo stworzona wzmacniając tylko magiczny klimat obrazu. Dodając do tego piękne krajobrazy możemy być pewni, że Drużyna Pierścienia będzie "ucztą dla oka".


Gra aktorska nie zniechęca. Myślę, ze nie ma tu Oscarowych kreacji i być ich nie powinno. Sam autor większą uwagę zwrócił na fabułę niż kreowanie głębokich psychologicznie postaci. Mocno zarysowani bohaterowie, z charakterystycznymi cechami pozawalają aktorom tylko do pewnego stopnia "rozwinąć" swoją rolę. Ciesz fakt, ze Jackson nie zaangażował największych gwiazd światowego kina, tylko posiłkował się młodymi, "głodnymi sławy" aktorami. Bardzo cieszy przede wszystkim obecność Viggo Mortensa (Aragorn), który wcześniej nie miał raczej szczęścia do ciekawszych ról.


"Władcę Pierścieni: Drużynę Pierścienia" należy obejrzeć przynajmniej z kilku powodów. Ci, którzy czytali dzieło Tolkiena - aby skonfrontować adaptacje z oryginałem. Ci, którzy kontaktu z książką nie mięli - aby poznać piękną krainę Śródziemna. I ci, którzy lubią dobre kino - aby obejrzeć jeden z najlepszych filmów 2001 roku.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

środa, 16 grudnia 2015

Recenzja Zabójcza broń 4 (Lethal Weapon 4) - yoy.tv

"Zabójcza broń" to klasyka kina akcji. Pomysłowa komedia kryminalna, która doczekała się aż czterech odsłon. Każda z części posiadała swój urok, niezwykły klimat, przemyślaną i składną historię oraz ogromną dawkę humoru. Nic w tym dziwnego, że "Zabójcza broń" zdobyła serca widzów na całym świecie i pomimo upływu lat ciągle jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych wśród kinomanów serii.


Produkcja Richarda Donnera, tak samo jak poprzedniczki, opowiada o dwóch niezrównanych, jak również najbardziej nieobliczalnych, gliniarzach z wydziału, Martinie Riggsie oraz  Rogerze Murtaugh. W czwartej części poznajemy ich dalsze losy, a dużo się u nich zmieniło. Riggs ma zostać ojcem i pierwszy raz od tragicznej śmierci swojej żony zaczyna poważnie myśleć o założeniu rodziny i przyszłym życiu. Również u Rogera spotka nas wiele nowości. Murtaugh w końcu zostanie dziadkiem. Jego córka jest w ciąży z młodym policjantem Lee Buttersem, który próbuje zdobyć sympatię starszego porucznika i zarazem przyszłego teścia. W tle natomiast będzie się rozgrywać kolejna intrygująca i ciekawa sprawa dotyczącą "handlu żywym towarem" oraz serii zabójstw ludzi powiązanych z azjatycką mafią.


Ostatnia część posiada naprawdę interesujący scenariusz. Warto zaznaczyć, że twórcy nie skupiają się tylko i wyłącznie na przedstawieniu prowadzonego przez Riggsa i Murtaugha dochodzenia, lecz również bliżej przedstawiają nam życie oraz problemy naszych charyzmatycznych bohaterów. Wszystkie wątki dotyczące zarówno pobocznych, jak i pierwszoplanowych protagonistów są tutaj kontynuowane.


Spotkamy tutaj wszystkich ulubieńców z poprzednich części, nie zabrakło też Lorny, do których zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Zgodnie z duchem serii scenarzyści wprowadzają do czwartej części kolejnego bardzo ciekawego i zabawnego bohatera, którym jest przyszły zięć Rogera - młody detektyw Lee Butters. W produkcji znalazło się taż sporo nawiązań do poprzednich części, co jest niewątpliwym plusem.


Tak jak się było można spodziewać, czwarta odsłona nie zawodzi również pod względem wykonania. Sceny pościgów bądź strzelanin nadal stoją na wysokim poziomie i zapewniają niezłą rozrywkę. Film jest dynamiczny i na nudę raczej nie można narzekać. Efekty specjalne, chociaż na dzisiejsze czasy już nie zachwycają, stanowią dobre uzupełnienie całości. Podobnie ma się sprawa z muzyką i udźwiękowieniem, które wypadło bardzo przyzwoicie. Fani z pewnością nie będą zawiedzeni oprawą audio-wizualną, najnowszej części cyklu.


Humor, podobnie jak w poprzednich odsłonach, stoi na wysokim poziomie. To nie żenujące żarciki i gagi znane z przygłupich amerykańskich komedyjek, lecz "inteligentny" i naprawdę zabawny humor, przy którym trudno spędzić cały seans, chociaż bez jednego uśmiechu na twarzy. Twórcy ciągle dysponowali świeżymi pomysłami, dzięki czemu humor "Zabójczej broni 4" jest lekki, zabawny oraz przyjemny. Warto zwrócić uwagę na świetną grę słowną. Coraz to nowsze przezwiska kierowane pod kątem Buttersa, wymyślane przez Martina oraz Rogera, potrafią nieźle rozśmieszyć.


"Zabójcza broń 4" to świetnie zwieńczenie serii, które na stałe wpisało się do kinematografii. Mam nadzieję, że młodzi widzowie docenią bardzo dobrą czwartą część kultowej serii. To produkcja ponadczasowa, jedna z najlepszych w swoim gatunku. Gorąco polecam, to po prostu trzeba zobaczyć!

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Recenzja Geneza planety małp (Rise of the Planet of the Apes) - yoy.tv

San Francisco. Will Rodman pracuje w firmie farmaceutycznej. Marzy o stworzeniu leku, który mógłby uzdrowić ojca. Prowadzi badania na szympansie o imieniu Caesar.


Najpierw w 2001 r. na ekrany wszedł wyreżyserowany przez Tima Burtona remake słynnej "Planety małp" z roku 1968, a jego najgłośniejszym efektem był szeroko komentowany romans i związek reżysera z Heleną Bonham Carter. I wyglądało na to, że stosunkowo mocna krytyka, z jaką spotkała się ta produkcja, okiełzna hollywoodzkie zapędy w kierunku kontynuacji. A jednak po 10 latach zrealizowano prequel remake’u, czyli opowieść o tym, jak doszło do utraty przez ludzi pozycji dominującego ssaka i opanowania Ziemi przez małpy.


Will (James Franco) pracuje w firmie farmaceutycznej GEN-SYS zajmującej się badaniami nad specyfikami regenerującymi tkankę mózgową i wspomagającymi leczenie chorób degeneracyjnych mózgu, takich jak Parkinson i Alzheimer. To dla niego bardzo ważne, gdyż właśnie jego ojciec (John Lightow) choruje na Alzheimera. Równocześnie opiekuje się szympansem Cezarem (Andy Serkis), na którym przeprowadza eksperymenty, które oficjalnie są niedozwolone. Lek o nazwie ALZ-112 powoduje rozrost tkanki mózgowej u zwierzaka. Will decyduje się więc podać lekarstwo ojcu, w wyniku czego choroba zaczyna się cofać. Jednak coraz inteligentniejszy Cezar orientuje się, że jest tylko obiektem doświadczeń i zaczyna sprawiać kłopoty.


To film 10 razy lepszy niż jego zwiastun i 5 razy bardziej zaskakujący niż wszyscy przewidywali. Geneza może być zarówno doskonałym początkiem nowej serii, jak i idealnym wypełnieniem dziury powstałej po nieudanym remake'u Tima Burtona. To ogromna zaleta omawianej pozycji, a trzeba do plusów dodać jeszcze porządną realizację i niegłupią historię. To wystarczy w zupełności wystarczy, aby filmowi wystawić wysoką ocenę.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 12 grudnia 2015

Recenzja Poznaj mojego tatę (Meet the Parents) - yoy.tv

Kolejny, po "Depresji gangstera", dowód na długo skrywany komediowy talent De Niro. Film bezpretensjonalny, pogodny, wiekowo i płciowo uniwersalny. Komedia omyłek i niewyszukanego, ale nie taniego, humoru postaci i chwilami cokolwiek głupiego słownego. Motywy raczej znane i lubiane. Trochę myląca wskazówka: Jay Roach reżyserował także "Austina Powersa".


Gay - skrywający się z wiadomych powodów pod imieniem Greg - Foster (nie zdradzę polskiego tłumaczenia), czyli Ben Stiller, ląduje w domu swej narzeczonej, Pam. On jest nienajbogatszym Żydem, pielęgniarzem z powołania. Ona to córeczka kasiastego tatusia (Jack Byrnes - De Niro), byłego agenta CIA, udającego hodowcę kwiatków. Nadopiekuńczy ojciec od początku nieprzychylnie patrzy na miłość młodych.


Powoli, dzień za dniem, fakt za faktem, domysł za domysłem, tworzy sobie obraz chłopaka jako oszusta, narkomana, złodzieja i co tam jeszcze. Wszystko świadczy przeciwko, Bogu ducha winnemu, Gregowi. A to spowoduje gównianą (dosłownie) powódź, a to spali weselny ołtarzyk, zgubi kota-maskotkę, otrzyma cudzą walizkę z zabawkami dla fetyszystów. Weryfikacja przebiega wyjątkowo niepomyślnie. Krąg Byrnesów zdaje się być coraz bardziej hermetycznym. Wygląda na to, że romantyczny młodzieniec nie dotrwa do dnia ślubu siostry Pam, który był pretekstem przyjazdu. Czy znacie jednak siłę zdolną pokonać miłość? 

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 8 grudnia 2015

Recenzja Blitz - yoy.tv

W ostatnich latach jest wyraźnie zauważalne zainteresowanie angielskich reżyserów filmami sensacyjnymi, w których wiodącymi postaciami są męscy, szorstcy bohaterowie, nie obawiającymi się podejmowania trudnych decyzji, policjanci naginający prawo, któremu służą, nierozpaczającymi nad biednymi oprychami, którym musieli obili facjatę, albo przemodelować za pomocą Glocka. A wszystko to zawsze przepięknie, choć nieco ozięble, sfilmowane, najczęściej w Londynie.


„Blitz” jest wzorcowym przykładem powyższej formuły. Film jest dosadny w pokazywaniu scen przemocy, mroczny, z miotającym się życiowo bohaterem, nazbyt chętnie sięgającym w swojej pracy po środki doraźne. Nakręcone jest to z werwą, pomysłowo sfilmowane, porzucające zimny kosmopolityczny wizerunek brytyjskiej metropolii, chętnie ostatnio wykorzystywany w kinie i telewizji, na rzecz bardziej swojskich obrazów niskiej zabudowy i wąskich uliczek, nieobcych każdemu, kto kiedykolwiek odwiedził
Londyn.


„Blitz” oferuje galerię charakternych aktorów. Przede wszystkim mamy rzecz jasna Jasona Stathama, który filmy wciąż trzaska hurtowo, ale za to w końcu zaczął stawiać na przyzwoite projekty, nie schodzące poniżej akceptowalnego poziomu. Jego przeciwnikiem jest Aidan Gillen, znany wszystkim telewidzom z roli Littlefingera („Gra o tron”), tutaj niestety nieco przerysowany, stanowiący swoistą kombinację złoczyńców z „Brudnego Harry’ego” z nolanowskim Jokerem. Ale patrzy się na jego wyczyny z zainteresowaniem, zagrany jest brawurowo, może nie bez fałszywych nut, ale za to z werwą i pazurem, więc nie zamierzam marudzić. A na drugim planie przewija się jeszcze m.in. Luke Evans (już jedną nogą w Hollywood), Paddy Considine, David Morrissey (Gubernator z „The Walking Dead”) oraz najmniej znany, ale za to najbardziej rzucający się w oczy, Ned Dennehy, w roli obskurnej łajzy ze strąkami przetłuszczonych jasnych włosów.


Podsumowując "Blitz" jest solidnym kinem sensacyjnym. Bardzo dobra propozycja dla wszystkich, któy uwielbiają dużą ilość akcji oraz bardzo charyzmatycznego Stathama.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

niedziela, 6 grudnia 2015

Recenzja Saga "Zmierzch": Przed świtem (The Twilight Saga: Breaking Dawn) - yoy.tv

Pierwsza część finału najpopularniejszej sagi na świecie. Epicka opowieść o miłości nie z tego świata.


Po pięknym ślubie i hucznym weselu, Bella (Kristen Stewart) i Edward (Robert Pattinson) wyjeżdżają na miesiąc miodowy do Rio de Janeiro. W tym gorącym mieście karnawału młodzi mogą wreszcie w pełni cieszyć się sobą i oddawać namiętności.


Wkrótce Bella odkrywa, że jest w ciąży, która staje się początkiem pełnych dramatyzmu wydarzeń. Pojawienie się dziecka wzbudzi niepokój Volturi – przywódców świata wampirów, a także zmusi Jacoba (Taylor Lautner) do wyboru między przyjaźnią, a miłością.


Ostateczną decyzję podejmie także Edward. Podaruje Belli nieśmiertelność, ale czy zdąży na czas i czy uda mu się ocalić to, co kocha najbardziej? Wieczność to dopiero początek! Dla wszystkich fanów serii pozycja obowiązkowa.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

piątek, 4 grudnia 2015

Recenzja Troja (Troy) - yoy.tv

Kto jest najstarszym scenarzystą świata? Oczywiście Homer. "Odyseja" i "Iliada" to doskonałe, w dużej mierze gotowe materiały dla filmowców, którzy zresztą chętnie z nich korzystają. Na planie "Troi" spotkała się hollywoodzka śmietanka: Diane Kruger (Helena), Julie Christie (Tetyda), Rose Byrne (Bryzeida), Brad Pitt (Achilles), Orlando Bloom (Parys), Eric Bana (Hektor), Sean Bean (Odyseusz), i 72-letni wtedy Peter O’Toole (Priam).


Akcja ogólnie dość dokładnie odzwierciedla treść "Iliady": trojański książę Parys uwodzi piękną Helenę, żonę króla Sparty Menelaosa i wywozi ją do swego miasta. Tego nie można puścić płazem: zhańbiony władca prowadzi greckie wojska pod Troję. Jednak porwanie Heleny to dla nich tylko dogodny pretekst, by zniszczyć poważnego konkurenta. Zresztą obóz Greków nie jest jednolity - każdy z dowódców chce zdobyć jak największe łupy i dowieść swego sprytu i odwagi. Kwitną wewnętrzne kłótnie i intrygi. W Troi też nie jest dobrze - jedni dowodzeni przez Parysa wierzą, że potężne mury ochronią miasto, ale są też tacy, którzy chcieliby dogadać się z Grekami i oddać im Helenę.


Reżyser "Troi", Wolfgang Petersen, jest specjalistą od wielkich widowisk z użyciem efektów specjalnych: nakręcił m.in. "Niekończącą się opowieść", "Air Force One" i "Gniew oceanu". W "Troi" także na wielką skalę korzystał z pomocy specjalistów od komputerów - dzięki nim wykreował m.in. liczącą 1000 statków grecką flotę i 85-tysięczną armię oblegającą Troję. Jednak te wszystkie działania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów: kosztująca blisko 180 mln dolarów produkcja przyniosła niespełna 490 mln lokując się w okolicach 70. miejsca na liście najbardziej dochodowych filmów. A to było za mało, by zdecydowano się na ekranizację "Odysei". Sean Bean miał pecha. "Troja" otrzymała nominację do Oscara za kostiumy.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

środa, 2 grudnia 2015

Recenzja Piękny umysł (A Beautiful Mind) - yoy.tv

Trudno wyobrazić sobie człowieka, który podporządkowuje się grze zdarzeń losowych, a w jego umyśle zamiast słów, uczuć i pragnień dominują cyfry. Wciąż słyszy ich muzykę, ich zdumiewającą moc. Za wszelką cenę pragnie opracować teorię, która wyniesie go na piedestały matki nauk, matematyki.


„Piękny umysł”, to niesamowita, pełna siły podróż w zakątki ludzkiego rozumu i ludzkich możliwości, a jednocześnie historia Johna Nasha, matematyka nagrodzonego w 1994 roku Nagrodą Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych za „pionierską analizę równowagi w teorii gier konkurencyjnych”. Nie byłoby w tym wszystkim nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że John Nash przez kilkadziesiąt lat zmagał się z jakże trudną do wyleczenia, schizofrenią paranoidalną. Ale o ile jest to historia wyjątkowa, jak człowiek, który stał się jej kanwą, o tyle jest ona również wszechobecna, jak wszechobecne jest jej przesłanie w życiu każdego człowieka.


Postać naukowca wykreował w sposób umiejętny i bardzo sugestywny Russell Crowe, wkładając w tą rolę tak wiele pasji i własnych uczuć. Wielką sztuką jest oddanie czterdziestu lat życia w ciągu dwóch godzin filmu, jednak Crowe z pomocą sztabu ludzi, a także partnerującej mu w roli żony Alicji, Jennifer Connelly, udowodnił, że to, co niemożliwe, jest realne i wykonalne.


To właśnie wielki wkład żony Alicji sprawił, że John Nash poradził sobie z tą chorobą, zwalczył ją, umiał nad nią zapanować. To również wielka miłość wyobcowanego naukowca i pięknej studentki sprawiła, że zmaganie się z tą chorobą było możliwe dzięki wzajemnej sile i potędze uczuć, które dla Nasha przekładały się, co może zabrzmi śmiesznie, na czysto matematyczne pojęcia.


James Horner, twórca niezapomnianej muzyki do „Titanica” tym razem spowodował, że oglądając film jesteśmy w stanie usłyszeć grę cyfr, ich śpiew, szelest milionów cyfr krążących po umyśle Nasha. Muzykę, która pozwala zrozumieć geniusz tego skromnego i prostego człowieka zagubionego gdzieś na starcie, człowieka, który zmagając się z przeciwnościami losu jest w efekcie szczęśliwym mężem i ojcem, jest w końcu laureatem najwyższej i najbardziej okazałej nagrody wśród nagród.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 30 listopada 2015

Recenzja Kod da Vinci (The Da Vinci Code) - yoy.tv

Historyczne łamigłówki były jedną z największych atrakcji powieści Dana Browna i tak pozostało również w filmie. Jednak to, co sprawdzało się w literaturze, nie do końca sprawdza się na ekranie. Zrealizowana za 125 milionów dolarów ekranizacja światowego bestselleru ujawnia naiwność fabuły utkanej przez amerykańskiego autora. Co z tego, skoro i tak film skazany jest na sukces.


O "Kodzie Leonarda Da Vinci" słyszeli wszyscy. Wydana w 2003 roku sensacyjna powieść dana Browna została przetłumaczona na 44 języki, sprzedana w nakładzie ponad 60 milionów egzemplarzy i mimo upływu czasu wzbudza emocje na całym świecie. Książką Dana Drowna od razu zainteresowali się filmowcy. Prawa do ekranizacji kupiła ostatecznie wytwórnia Columbia Pictures, płacąc za nie aż 6 milionów dolarów! Oczywiście informacja o planowanym filmie nie przeszła bez echa. Na całym świecie podniosły się głosy protestu, a ekipa nie otrzymała pozwolenia na realizację zdjęć w opisanych w powieści opactwie Westminsterskim oraz słynnym paryskim kościele Saint-Sulpice.


Bohaterem "Kodu Da Vinci" jest historyk i badacz symboli Robert Langdon. Kiedy w Luwrze zostaje zamordowany kustosz Jacques Sauniere, a jego przyozdobione dziwnymi znakami ciało zostaje odnalezione przez policję, paryski inspektor Bezu Fache zwraca się o pomoc do Langdona. Amerykański naukowiec nieświadomie wplątuje się w rozwiązanie zagadki, której korzenie sięgają początków chrześcijaństwa, a jej ujawnienie może zatrząść fundamentami współczesnego świata.


Największą atrakcją filmu, podobnie jak i książki, pozostają historyczne zagadki i tajemnice. Dla widzów, którzy nie zetknęli się wcześniej z powieścią Browna a mają słabość do teorii spiskowych, historia Graala okaże się równie fascynująca co mistrzowski kryminał, pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji, fałszywych tropów i zwieńczony zaskakującym finałem.


Od strony technicznej i wizualnej "Kod Da Vinci" to już solidna hollywoodzka superprodukcja. Zdjęcia do filmu realizowano między innymi w Luwrze, w londyńskim kościele Temple, Francji i Niemczech. Niesamowite, odtworzone również w słynnym londyńskim studiu Pinewood lokacje zostały brawurowo sfilmowane przez Salvatore Totino, operatora, z którym Ron Howard pracował już przy "Człowieku ringu" i "Zaginionych".


"Kod Da Vinci", podobnie jak powieść Dana Browna, na pewno podzieli publiczność. Ci, którzy wcześniej z wypiekami na twarzy śledzili książkowe przygody Roberta Langdona z przyjemnością zobaczą je na dużym ekranie i przeżyją raz jeszcze. Jednak osoby sceptycznie nastawione do twórczości amerykańskiego pisarza odnajdą w filmie wiele argumentów jedynie umacniających ich w tym przekonaniu. Jedno jest pewne, zobaczyć trzeba.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 28 listopada 2015

Recenzja Czerwony smok (Red Dragon) - yoy.tv

Kto schwytał Doktora Hannibala Lectera? Jak do to tego doszło? Te pytanie zadaje sobie większość widzów „Milczenia owiec”. Historia ujęcia wielkiego zbrodniarza przedstawiona jest w filmie „Czerwony smok” w reżyserii Bretta Ratlera. Jest to trzecia cześć trylogii o doktorze Hannibalu Lecterze.


Hannibal Lecter wiedzie podwójne życie – jest cenionym psychiatrą i okrutnym mordercą o skłonnościach kanibalistycznych. Kocha sztukę, uwielbia także gotować nietypowe potrawy, do przygotowania których wykorzystuje ludzkie organy. Często organizuje przyjęcia, gdzie serwuje swoje specjały. Policja od dłuższego czasu poszukuje siejącego strach wśród społeczeństwa, okrutnego kanibala. Sprawę prowadzi młody agent FBI Will Graham, korzysta on z pomocy znanego psychologa, dr Lectera. Przez przypadek odkrywa prawdziwie oblicze wybitnego naukowca. Tak świat poznaje prawdę o Hannibalu-Kanibalu.


Bliskie spotkanie z morderczym doktorem sprawia, że Graham odchodzi z policji. Jego spokojne życie burzy prośba policji o pomoc w ujęciu niebezpiecznego mordercy zwanego Panem Ząbkiem. Graham jak przed laty, musi zasięgnąć opinii u dr Lectera. Spotkanie z niedoszłym mordercą to początek nowych problemów byłego agenta FBI.


Anthony Hopkins, do czego już zdążył przyzwyczaić widzów trylogii, po raz kolejny zachwyca. Przerażająco spokojny, miły, ale jednocześnie żądny zemsty, budzi skrajne uczucia, od obrzydzenia po sympatię. Dobre kreacje stworzyli również Edward Norton jako Will Graham i Ralph Fiennes jako Czerwony Smok. Obaj pokazali się w zupełnie innych odsłonach, niż dotychczas.


Jest to zdecydowanie najsłabsza część opowieści o Hannibalu Lecterze, mimo że zaczyna się niezwykle zachęcająco. Zbyt mało gry psychologicznej, zbyt oczywiste wątki. Jednak gra aktorska i doskonale wkomponowana w historię muzyka Dannego Elfmana, przemawiają za tym, by film obejrzeć.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 26 listopada 2015

Recenzja W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju (Christmas Vacation) - yoy.tv

Pierwsza komedia opowiadająca o zwariowanej rodzince Griswoldów trafiła na ekrany kin w 1983 roku.Produkcja "W krzywym zwierciadle: Wakacje" z miejsca stała się wielkim hitem i podbiła serca światowej publiczności. Tak oto rozpoczęła się komediowa seria "W krzywym zwierciadle".Od tamtej pory powstały jeszcze trzy odsłony przygód "szurniętej" rodzinki, która na stałe zmieniła oblicze amerykańskich komedii familijnych.


Wśród tych kilku tytułów składających się na griswoldową serię, jest jedna szczególna pozycja, bez której wielu widzów nie wyobraża sobie Świąt Bożego Narodzenia. Mowa oczywiście o kultowej części z 1989 roku "Witaj Święty Mikołaju", która obok „Kevina samego w domu” jest jedną z najchętniej oglądanych produkcji przy wigilijnym stole.


Clark Griswold (Chevy Chase) postanawia zorganizować piękne święta całej rodzinie. Przyłączają się do nich jego rodzice i teściowie. Wydawałoby się, że te święta będą szczególne. I były. Ale z powodu licznych wpadek. Pięknie przyozdobiony dom nie chciał się świecić, pojawił się brat Clarka, choinka była za duża, zabrakło premii z zakładu pracy. To tylko część katastrof, jakie nawiedziły dom bohatera. A to dopiero początek kłopotów...


"W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju" to świetna rozrywka zarówno dla dorosłych, jak i najmłodszych widzów. Polecamy obejrzeć nie tylko przy okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv