piątek, 30 października 2015

Recenzja Dziewczyna z tatuażem (The Girl with the Dragon Tattoo) - yoy.tv

"Dziewczyna z tatuażem" jest ekranizacją pierwszej części trylogii Millenium, zatytułowanej "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". Film pod takim tytułem został już zrealizowany przez Szwedów 2009 roku, ale Amerykanie zmienili nie tylko tytuł - Steve Zailian scenariusz dopieścił tak, że Larrson na pewno by się na niego nie pogniewał.


Główna postać pozostaje ta sama - dziennikarz Mikael Blomkvist, mający problemy po opublikowanym przez siebie artykule, szkalującym znanego biznesmena, rezygnuje z pracy w gazecie. Szybko zostaje zatrudniony przez Henrika Vangera, seniora bogatej i wpływowej rodziny, do zbadania rodzinnej tajemnicy. Ważniejsza od bystrego i hiper-męskiego dziennikarza granego przez Daniela Craiga jest jednak tytułowa dziewczyna z tatuażem, czyli Lisbeth Salander. Genialną hakerkę i aspołeczną dziwaczkę zagrała Rooney Mara, i stworzyła jedną z najciekawszych, najbardziej ambiwalentnych i seksownych postaci w kinie ostatnich lat.


Szpiegująca najpierw Blomkvista, a później działająca razem z nim Salander jest z jednej strony surowa i niedostępna jak Kilimandżaro zimą, a z drugiej pewna siebie i seksowna. Wszystkie barwy kobiecej tęczy genialne odmalowała Mara, która jest nieprzyzwoicie piękną kobietą. Na jej pojawienie na ekranie czeka się z zapartym tchem. To ona po tym filmie trafi do wielkiej księgi popkultury, na plakaty i okładki czasopism. Intrygująca postać Lisbeth jest przeciwwagą dla drewnianego jak zestaw mebli ogrodowych Daniela Craiga. O ile jednak w przypadku większości filmów z jego udziałem jest to sztywność męcząca, o tyle w roli przegranego dziennikarza, podejmującego sprawę swojego życia, sprawdza się doskonale.


Dzięki precyzyjnemu przedstawieniu splatających się wątków dziennikarza i hakerki film śmiało mógłby trwać pięć godzin. Fincher kolejny raz okazuje się mistrzem dokładnego, ale i interesującego prowadzenia fabuły. Nieprzypadkowe będą porównania do jego "Zodiaka" z 2007 roku. W obu filmach zakończenie śledztwa zdaje się być niemożliwe, jego rozwiązaniem zajmuje się osoba teoretycznie do tego nie predysponowana, atmosfera zagęszcza się z każdym na nowo odkrywanym faktem, a sceny przemocy są porażająco realistyczne.


Historia nakręcona przez Finchera pokazuje też potęgę amerykańskiego kina, gdy tylko kino to chce dostarczać rozrywki na wysokim poziomie, zamiast bawić i żenować kolejnymi obrazami melodramatycznych robotów i wampirów. Bez względu na to, czy znasz czy nie książki Larssona, ale jesteś fanem dobrego, mocnego kina - musisz zobaczyć "Dziewczynę z tatuażem".

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

środa, 28 października 2015

Recenzja Zakładnik (Collateral) - yoy.tv

Kierowca taksówki zgadza się zostać na jedną noc szoferem mężczyzny, który twierdzi, że zajmuje się nieruchomościami i ma parę spotkań do porannego odlotu. Wkrótce pożałuje tej decyzji.


W Hollywood większość ról jest rozdanych: są aktorzy komediowi, są ci dopasowani jako czarne charaktery, są także „dziewczyny z sąsiedztwa” i fatalne wampy. Dasz się tak zaszufladkować i do końca życia grasz jeden typ bohaterów. Ale gdy się nie dasz – możesz mieć problem z filmami, bo producenci i reżyserzy nie wiedzą jak cię obsadzić. Znaczy, tak źle i tak niedobrze. Tylko największe gwiazdy mogą sobie pozwolić na zmianę ustalonego image’u, dzięki któremu zdobyli popularność. A na dodatek dość rzadko im się to udaje. Tak właśnie przegrał Robin Williams, który kiedy zaczął się wypalać jako komik, próbował zagrać w thrillerach. Jednak „Zdjęcie w godzinę” okazało się porażką, a w „Bezsenności” nie dorównał Alowi Pacino.



Tom Cruise całe życie grał dobrych chłopców, ale niepokornych. Takich, co to nie słuchają innych, mądrzejszych i bardziej doświadczonych, popełniają błędy, ale w końcu nabierają oleju do głowy i wszystko kończy się szczęśliwie. Jednak w „Zakładniku” zdecydował się na zwrot o 180 stopni: wbrew swojemu dotychczasowemu image’owi zagrał czarny charakter. Z włosami ufarbowanymi na słomiany blond, wciela się w Vincenta, zawodowego mordercę, który ma do wykonania trudne zadanie: pięć zabójstw jednej nocy. Potrzebny jest mu jednak środek lokomocji. Najbardziej anonimowym wydaje się taksówka. Wynajmuje więc na całą noc pojazd kierowany przez czarnoskórego Maksa. Jednak już po pierwszym zabójstwie kierowca orientuje się, kim jest Vincent…


„Zakładnika” wyreżyserował  Michael Mann, twórca m.in. „Gorączki”, „Informatora” i „Alego”. Jest więc tu wszystko, co potrzeba: oryginalny pomysł, napięcie, tempo, zaskoczenie. Tom Cruise nie do końca zachwycił krytyków i widzów, którzy wyraźnie woleli go w pozytywnych rolach. Za to „Zakładnik” okazał się wielkim triumfem Jamiego Foksa, którego wyniósł na sam szczyt.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 26 października 2015

Recenzja Niezniszczalni (The Expendables) - yoy.tv

 Bohaterowie ulubionych filmów z lat 80-90: Sylvester Stallone, Dolph Lungren, Arnold Schwarzenegger, Mickey Rourke, Bruce Willis, Eric Roberts, Jet Li wspierani przez młodszych: Jasona Stathama, Steve'na Austina, Randy'ego Couture, Terry'ego Crews'a. To mówi samo za siebie.


"Niezniszczalni" opowiadają o grupie najemników, specjalistów od brudnej roboty. Nie boją się odbić zakładników z rąk terrorystów, czy też walczyć z dyktatorem w bananowej republice. To typowe kino akcji, przy którym myśleć nie trzeba. Co pięć minut strzelanina i wybuchy, co dziesięć cięte riposty jednego z bohaterów. Najważniejsze są nazwiska i relacje legendy produkcji sensacyjnych sprzed lat pojawiających się na ekranie.


Najważniejszą sekwencją, nie dla opowieści a historii kina, jest spotkanie dwóch megagwiazd lat 80. - Stallone i Schwarzeneggera. Ich wspólny trzyminutowy występ kradnie całe "show". Docinki jednego w kierunku drugiego, nawiązania do życia realnego aktorów, a także ich wcześniejszych ról. Na tę chwilę wielbiciele kina czekali jakieś trzydzieści lat.


Wielu młodszych widzów może nie kojarzyć napięcia, jakie istniało przed laty na linii Stallone - Schwarzenegger. Nazwiska Lungren, czy Roberts także mogą wydawać im się nieco egzotyczne. W dodatku sześćdziesięcioletnie gwiazdy nie wyglądają już tak imponująco, jak jeszcze kilkanaście lat temu.


Za miłe zaskoczenie można uznać Dolph'a Lungren'a. Mimo że nigdy nie było to dobry aktor w filmie prezentuje się nader interesująco i jest jednym z bardziej charakterystycznych i zapadających w pamięć bohaterów drugiego planu. Należy pochwalić Stallone za pomysł. Z przeciętnego w gruncie rzeczy filmu zrobił show. Zaprosił ikony akcji, aby zagrały nawet najbardziej epizodyczne role.


Może nie jest to film wybitny, jednak wszystkim fanom kina akcji lat 90' oraz gwiazd tamtych czasów na pewno przypadnie do gustu. Polecamy!

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 24 października 2015

Recenzja Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach (Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides) - yoy.tv

 Jack Sparrow nadal poszukuje źródła młodości. W portowej tawernie spotyka Angelikę, córkę Czarnobrodego. Kobieta i jej ojciec postanawiają wykorzystać Jacka i z jego pomocą dotrzeć do źródła młodości.


Londyn. Kapitan Jack Sparrow (Johnny Depp) zostaje pojmany i przywieziony przed oblicze króla Jerzego II Hanowerskiego. Brytyjski władca chce, by wraz z kapitanem Barbossą (Geoffrey Rush), który po utracie Czarnej Perły zrezygnował z piractwa i został kaperem służącym dla marynarki, poprowadził on ekspedycję, mającą na celu odnalezienie Fontanny Młodości. Charyzmatyczny awanturnik odmawia i wykorzystując swój spryt, ucieka. Niedługo później spotyka dawną miłość, Angelicę (Penélope Cruz). Okazuje się, że kobieta i jej okrutny ojciec, Czarnobrody (Ian McShane), też szukają mitycznego miejsca, by pirat mógł przedłużyć swoje życie i uniknąć przepowiedzianej mu tragicznej śmierci.


Jack zostaje przez nich zmuszony do współpracy. Na pokładzie Zemsty Królowej Anny wyruszają oni w wyprawę, której celem jest okręt należący kiedyś do Juana Ponce de Leona. Na jego pokładzie rzekomo znajdują się dwa kielichy potrzebne do wykonania specjalnego rytuału w Fontannie Młodości. Po drodze załoga zatrzymuje się w Zatoce Whitecap, by schwytać syrenę i zdobyć jej łzę. Tymczasem na poszukiwania Fontanny Młodości wyruszają również Barbossa z prowadzoną przez siebie ekspedycją z Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanie. Wkrótce dochodzi do konfrontacji wszystkich trzech grup.


„Na nieznanych wodach”, czwarta część sagi „Piraci z Karaibów”, została niejako doczepiona do trylogii wyreżyserowanej przez Gore Verbinski'ego. To tak naprawdę reboot, czyli film, który nie jest sequelem ani prequelem serii, ale opowiada o innych przygodach jakiejś postaci z tej serii. Dlatego nie znajdziemy w niej ani pięknej i zadziornej Elizabeth Swann (Keira Knightley), ani przystojnego Willa Turnera (Orlando Bloom), dla których wiecznie wstawiony Jack Sparrow stanowił tylko wdzięczne i zabawne uzupełnienie. Ale teraz to dzielny kapitan „Czarnej Perły” jest głównym bohaterem.


Film okazał się ogromnym kasowym sukcesem. Pozycja godna uwagi dla każdego miłośnika serii, jak i genialnego aktorstwa Johnnego Deppa.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 22 października 2015

Recenzja Zaginiona (Gone) - yoy.tv

„Zaginiona” to pierwszy hollywoodzki thriller złotego dziecka brazylijskiej kinematografii Heitora Dhalii z jedną z najpopularniejszych młodych aktorek nowego pokolenia – Amandą Seyfried („Mamma Mia”, „Wyścig z czasem”).


Gdy siostra Jill ginie bez śladu dziewczyna nie ma wątpliwości, że uprowadził ją seryjny morderca kobiet, z którego rąk sama cudem wyrwała się dwa lata wcześniej. Policja nie daje wiary Jill, podejrzewając ją o zaburzenia osobowości. Zdesperowana dziewczyna rozpoczyna ryzykowną grę z psychopatą, próbując namierzyć go na własną rękę i uratować porwaną siostrę. Czas płynie nieubłaganie, zaś Jill – uznana za uzbrojoną i niebezpieczną – jest ścigana przez policję.


Zwiastun thrillera „Gone”, wyprodukowanego przez twórców popularnej serii „Underworld”, towarzyszył amerykańskiej premierze ostatniej części „Sagi Zmierzch”, wywołując entuzjastyczne reakcje młodej publiczności i liczne skojarzenia z psychothrillerem wszech czasów „Milczenie owiec”. U boku Seyfried wystąpili: gwiazda serialu „Dexter” Jennifer Carpenter i Wes Bentley – laureat nagrody Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych i nominacji do BAFTA za kreację w oscarowym „American Beauty”.


Podsumowując film sam w sobie nie wnosi nic wielkiego jeżeli chodzi o gatunek. Polecamy jednak tę pozycję chociażby ze względu na to, iż mamy okazję zobaczyć w nim wschodzącą gwiazdę nowego pokolenia aktorów.


TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 19 października 2015

Recenzja Pandorum - yoy.tv

Rozgrywający się na statku kosmicznym thriller science-fiction, oglądany w domu - koniecznie w nocy przy zgaszonym świetle - potrafi przyśpieszyć bicie serca.


W miarę ciekawa historia obfituje w zwroty akcji pełne dynamicznych scen ucieczek czy też walki (chociaż klimat budowany jest głównie dzięki aurze tajemniczości oraz scenografii). Widz wie tyle samo co bohater, a ten - jak na złość - po gwałtownym przebudzeniu ze snu wewnątrz komory hibernacyjnej stwierdza, że niewiele pamięta.


Dlaczego statek nie ma głównego zasilania? Czemu drzwi do sąsiedniego pomieszczenia są zamknięte? Gdzie się podziali pozostali członkowie załogi i co się w ogóle dzieje? Nic tak nie wciąga widza jak niedopowiedzenia, zwłaszcza sekrety stopniowo odkrywane wraz z bohaterem, który powoli przypomina sobie różne detale (chociaż są to kawałki układanki niemające początkowo najmniejszego sensu), przemierzając kolejne pomieszczenia na statku. Kiedy wydaje się, że wszystko zmierza ku wyjaśnieniu, nagle mamy wypatroszone zwłoki powieszone na stalowej lince, niewyraźną sylwetkę postaci biegnącej w oddali i zagadkowe, niebieskie światła.


rodukcja posiada specyficzną konstrukcję i na pewno nie przypadnie do gustu wszystkim. Chociaż są w niej momenty straszne, to wynika to raczej z wszechogarniającego klimatu beznadziei i zaszczucia - nie ma tutaj hektolitrów krwi. Dzięki takiemu zabiegowi film straszy, a nie obrzydza.


Gra aktorska stoi na wysokim poziomie, jednak taki scenariusz raczej nie przewiduje opcji oscarowej. Doskonałym posunięciem było nie angażowanie do filmu sławnych aktorów. Poza Dennisem Quaidem, raczej nie znajdziemy znanych twarzy. Wnętrza statków kosmicznych posiadają specyficzną atmosferę - surowe, ciemne korytarze, a gdy coś idzie źle, niby można się schować, ale nie uciekać bez końca...


„Pandorum” wydaje się całymi garściami czerpać z takich filmów jak: „Ukryty wymiar”, „Obcy” czy też „Zejście”. Nie jest to wybitne dzieło powalające na kolana, ale w tej filmowej kategorii naprawdę sprawdza się bardzo dobrze. Dla fanów gatunku pozycja obowiązkowa.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 17 października 2015

Recenzja Trzynasty wojownik (The 13th Warrior) - yoy.tv

Trzynasty wojownik to film przygodowy z elementami fantasy z roku 1999 w reżyserii Johna McTiernana na podstawie powieści Michaela Crichtona. W głównej roli występuje Antonio Banderas.


Film opowiada historie dziejącą się we wczesnym średniowieczu. Arabski poeta - Ahmed Ibn Fahdan (Antonio Banderas) zostaje wysłany z misją do odległego kraju. W czasie podróży spotyka dwunastu Wikingów i wraz z nimi wędruje do ich krainy. Dowiaduje się o okrutnych Kanibalach, którzy pustoszą całą okolicę. Legenda zaś głosi, że zostaną oni pokonani, gdy pojawi się wojownik, który Wikingiem nie jest.


Wojownicy wpływają na Ahmeda, aby pomógł im uratować ich kraj. W tym składzie przybywają do kraju wikingów. Tu przekonują się, że starzejący się król Hrothgar, jego młoda żona, królowa Weilew (Diane Venora) i syn - zdrajca Wigliff (Anders T. Andersen) nie wytrzymali ataków wroga. Teraz jedyna nadzieja w dzielnych wojownikach.


Film w swojej dziedzinie jest po mistrzowsku wykonany. Znakomite, miejscami przerażające i mrożące krew w żyłach sceny świetnie budują mroczną atmosferę. Przedstawia doskonale wyreżysowaną książkę. Tych którzy nie mieli przejemności się z nią zapoznać, świetnie przygotowuje do jej lektury. Polecamy wszystkim fanom kina przygodowego i nie tylko.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 15 października 2015

Recenzja Zombieland - yoy.tv

Wygłodniałe, łaknące ludzkiego mięsa żywe trupy to jeden z dyżurnych motywów kina grozy. Przed laty koncepcję straszenia przy pomocy hord zombie rozpropagował George A. Romero w swej "Nocy żywych trupów", następnie na przestrzeni kolejnych lat ten chwytliwy temat ewoluował i przybierał rozmaite formy. Wielu twórców decyduje się na podanie tego nieśmiertelnego tematu w nieco lżejszej formie. Taki cel przyświecał również twórcom łączącego kino grozy z komedią "Zombielandu".


Po wybuchu apokalispy jednym z ostatnich ocalałych jest niepozornie wyglądający nastolatek, którego poznajemy pod imieniem Columbus, co oznacza ni mniej, nie więcej, tylko miejsce jego pochodzenia. Columbus już na samym wstępie objaśnia, jak udało mu się przeżyć posród tego piekła na Ziemi. Wyjaśnienia są na tyle potrzebne, że główny bohater to typ bojaźliwego odludka trawionego przez masę neurotycznych lęków.


Na swej drodze spotyka on swoje przeciwieństwo, pewnego siebie osiłka Tallahassee. Wspólnie przemierzają spustoszony kraj, walcząc po drodze z agresywnymi zombie i napotykając trudności, takie jak choćby dwie sprytne siostry, które oszukują im podobnych podróżników. W trakcie tej podróży Columbus nauczy się między innymi jak być bohaterem, zdobędzie upragnioną miłość oraz rodzinę, której nigdy nie miał.


Bohaterowie starają się nie wiązać emocjonalnie ze swoimi współtowarzyszami, bo nigdy nie wiadomo kto i kiedy zmieni się w zombie. Dlatego też między sobą nie posługują się imionami tylko nazwami miejscowości skąd pochodzą. Kowboj, paranoik, cyniczna nastolatka i jej wygadana siostra, nie pozwalają, aby z ekranu wiało nudą. Ich charaktery ścierają się co chwila wprowadzając sporo pikanterii w relacjach między nimi.


„Zombieland” to sprawne połączenie kina drogi, akcji, horroru i komedii z solidnymi kreacjami aktorskimi. Twórcy z upodobaniem prześcigają się w masakrowaniu zombie w wysublimowany sposób. Obraz nie dokonuje przełomu w gatunku, ale zamiast pokazywać po raz n-ty desperacką walkę o przetrwanie ludzkości, ewoluuje w kierunku beztroskiej rozrywki, w której odstrzelanie nieumarłych jest sportem i odstresowującą formą zabawy.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 13 października 2015

Recenzja Raj dla par (Couples Retreat) - yoy.tv

‘Raj dla par’ to reżyserski debiut Petera Billingsley’a. Scenariusz napisali Jon Favreau, Vince Vaughn (‘Polowanie na druhny’) oraz Dana Fox (‘Co się wydarzyło w Las Vegas’). Akcja na początku jest dość monotonna, jednak w pewnym momencie przyspiesza by przeprowadzić nas przez lekcję jogi i sprawić, że od śmiechu rozbolą Was brzuchy.


Dave i Ronnie to stateczna para, poświęcająca najwięcej uwagi dzieciom i odkładająca własne potrzeby na dalszy plan. Choć bardzo się kochają, w ich związek wkradła się monotonia.


Joey i Lucy poznali się w liceum. Niedługo potem wzięli ślub, a Lucy zaszła w ciążę. Ich córka ma teraz 18 lat, wyjeżdża do college'u, a para doznaje syndromu pustego gniazda. Joey i Lucy odkrywają, że przez te wszystkie lata stracili wspólny język i mają do sobie niewiele do powiedzenia.


Shane i Trudy to najświeższa para w towarzystwie. Shane nie jest zbyt statecznym mężczyzną, w związku z czym co jakiś czas przedstawia grupie przyjaciół kolejne, jakże interesujące wybranki.


Jason i Cynthia jako jedyni przyznają, że w ich związku zagościł kryzys. Nie potrafią sami sobie poradzić z problemami, jednak wiedzą, że chcą pracować nad sobą. Postanawiają więc wybrać się na terapię małżeńską na rajskie wyspy Polinezji Francuskiej.


Problem pojawia się, kiedy Jason i Cynthia mogą sobie pozwolić jedynie na najtańsze rozwiązanie: grupowy pakiet, na który muszą namówić co najmniej szóstkę znajomych. Przekonują więc przyjaciół, by pojechali razem z nimi, kusząc ich wakacjami marzeń. Jednak na miejscu okazuje się, że w egzotycznym raju nie ma mowy o wakacjach, a w terapii małżeńskiej muszą wziąć udział wszyscy uczestnicy wycieczki, inaczej zostaną odprawieni do domu.


"Raj dla par" był wielkim hitem w USA i jest całkiem miłą propozycją wieczoru. Polecamy wszystkim miłośnikom lekkich komedii romantyczny.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

poniedziałek, 12 października 2015

Recenzja Uprowadzona (Taken) - yoy.tv

Uprowadzona przedstawia historię  pełną brutalnej, okrutnej przemocy i wydarzeń rodem z życia wziętych. Historia która może przydarzyć się każdemu.


Akcja  filmu rozgrywa się we współczesnej Francji. Główny bohater jest byłym szpiegiem, agentem służb specjalnych, mieszkającym z dala od byłej żony i niepełnoletniej córki. Jego kontakty z rodziną ograniczają się jedynie do wizyt na wyjątkowych okazjach. Możliwość spotkania z rodziną daje mu urodzinowe przyjęcie córki.


Kim otrzymuje prezent, od zamożnego partnera swojej matki – wyjazd z przyjaciółką na koncert we Francji. Jednak  radość podróży dziewczyny nie trwa zbyt długo. Fantastyczna z pozoru wycieczka do urokliwej Francji, kończy się w momencie, gdy obie przyjaciółki zostają odwiezione do paryskiego domu przez „przypadkiem” spotkanego mieszkańca. Po kilkunastu minutach, Brayan odbierając telefon słyszy płacz i drżenie głosu córki. W tym momencie już wie, że za klika sekund zostanie uprowadzona, a on musi wykorzystać wszystkie swoje możliwości żeby ją odnaleźć.


Fabuła filmu może wydawać się zbyt prosta. Jednak tym co zasługuje na szczególne uznanie, jest przede wszystkim doskonale zbudowane napięcie następujących po sobie scen. Od samego początku do ostatniej sceny, widz ma wrażenie, że uczestniczy w dramatycznej historii. Bez wątpienia forma jaką prezentuje film zasługuje na uznanie. Poza tym, brak wyszukanych efektów specjalnych jest ogromnym plusem filmu, gdyż utrzymuje widzów w przekonaniu, że historia jest bardzo realna. Inną rzeczą, która z pewnością zasługuje na pochwałę, jest precyzyjna, dynamiczna gra aktorska głównego bohatera Brayana, w którego rolę wcielił się Liam Nelson.


Uprowadzona to dynamiczne i emocjonujące kino akcji, które z pewnością warte jest uwagi. Nie ulega wątpliwości, że jest to jeden z najlepszych filmów francuskiej produkcji. Miłośnicy dobrego kina akcji na pewno znajdą coś dla siebie.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 10 października 2015

Recenzja Diabeł (Devil) - yoy.tv

Wszystko zaczyna się od śmierci pewnego mężczyzny, który skacząc z dachu budynku ląduje na furgonetce. Niby typowe samobójstwo, ale kilka elementów się nie zgadza. Dociekliwość detektywa Bowdena prowadzi policję pod same drzwi wielopiętrowego biurowca. W tym samym czasie, wewnątrz budynku, w windzie uwięzionych zostaje pięcioro nieznajomych sobie ludzi. Kiedy nagle gaśnie światło, jeden z nich ginie. Pozostali szybko stają się wobec siebie podejrzliwi, a nawet wrodzy. Nikomu nie można ufać. Czy detektyw zdoła dostać się do windy, nim będzie za późno? Kto jest mordercą i czy uwięzionych ludzi na pewno nic ze sobą nie łączy?


Film jako całość jest trochę nierówny. Ma świetny, intrygujący początek, równie dobry środek, ale słabe zakończenie, a w zasadzie jego brak. Zapomniano o przysłowiowej kropce nad "i". Diabeł to wciąż kawał porządnego thrillera, w którym akcja nie zwalnia ani na moment. Od chwili wejścia bohaterów do windy klimat stale się zagęszcza, a widz przez cały seans stara się rozszyfrować, kto jest mordercą, czy w zasadzie diabłem, który opanował duszę jednego z pasażerów.


Strzałem w dziesiątkę było zatrudnienie niezbyt popularnych aktorów, którzy poradzili sobie ze swoimi rolami nad wyraz dobrze. Nie ma więc znanych twarzy, które mogłyby sugerować, kto przetrwa do końca filmu lub też kojarzących się z bohaterami z ich wcześniejszych produkcji. Chris Messina wcielający się w detektywa Bowdena, czy Logan Marshall-Green odgrywający mechanika wypadają naprawdę nieźle. Pozostałym aktorom także niewiele można zarzucić, grają dobrze, nie denerwują.


Niewątpliwym plusem Diabła jest jego krótki czas trwania. Nie ma więc zbędnych fragmentów, a od początku do końca coś się dzieje. Szkoda tylko, że twórcy nie zdecydowali się umieścić akcji filmu wyłącznie w windzie, skupiając się na uwięzionych w niej ludziach, wówczas klaustrofobiczna atmosfera nawet przez chwilę nie zostałaby zachwiana przez sceny rozgrywające się poza nią. Oczywiście prowadzone równolegle śledztwo nudne nie jest, aczkolwiek nieco wytrąca z klimatu, jaki panuje w momencie, kiedy przenosimy się do windy.



Diabeł, choć nie wnosi do gatunku nic nowego i bazuje na utartych schematach, stanowi miłą rozrywkę. Film posiada wady, ale nadrabia klimatem, napięciem i brakiem przestojów, dzięki czemu nie sposób się nudzić. Jeżeli macie chwilę wolnego czasu i chcecie obejrzeć coś nieskomplikowanego, a jednocześnie wciągającego serdecznie polecamy seans, z pewnością nie pożałujecie.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

piątek, 9 października 2015

Recenzja "Thor" - yoy.tv

"Thor" pojawił się w tym samym roku co "Captain America" i "X-Men: First Class". Nie zmienia to jednak faktu, że mimo to wiele osób czekało właśnie na ten film, patrząc przez pryzmat bardzo dobrego Iron Mana, a także jego sequela. Humor jest nierozłącznym elementem filmów Marvel Studios więc i tym razem go nie mogło zabraknąć.



Chris Hemsworth (Thor) oraz Tom Hiddleston (Loki) wypadli bardzo przekonująco w swoich rolach, a twórcy filmu dobrze dobrali tę dwójkę. Loki został świetnie zagrany, właśnie takiego boga kłamstw spodziewała się większość widzów. Kręci niemiłosiernie, kłamie, wrabia i manipuluje innymi, a do tego cierpi na kompleks brata - stuprocentowy Loki. Reszta aktorów wypadła poprawnie. Jedni zagrali lepiej (Idris Elba - Heimdall, Ray Stevenson - Volstagg), inni słabiej (Stellan Skarsgård - Erik Selvig, Josh Dallas - Fandral), ale wszyscy prezentowali co najmniej solidny poziom.




Jedną z głównych zalet "Thora" są efekty specjalne. Mając na uwadze, że ich twórcy mieli bardzo dużo pracy, na nieliczne niedociągnięcia można przymrużyć oko. Wrażenie plastikowości Asgardu, które ukazują pierwsze zdjęcia i zwiastuny, na szczęście ustąpiło. Podsumowując, efekty to jedna z najmocniejszych stron filmu.


Oglądając "Thora" nie należy oczekiwać wyszukanej fabuły. Całkowiy standard kina o super bohaterach, choć dobrze rozpisany. Są momenty, które zapierają dech w piersiach, są takie, w których można się uśmiechnąć, ale są i takie, które bez problemu dają się przewidzieć nie znając nawet komiksowego pierwowzoru. Czy to wada? Niekoniecznie. "Thor" jest kinem rozrywkowym i widz ma się na nim po prostu dobrze bawić.


Mimo, że "Thor" kręcony był z myślą o "Avengers", uniknięto powtórki sytuacji z drugiej części "Iron Mana", która była raczej prologiem Mścicieli, niż dziełem o indywidualnych przygodach superbohatera.



Porządny - to słowo chyba najlepiej określa "Thora". Czy warto obejrzeć "Thora"? Zdecydowanie tak, bo jest to naprawdę dobre kino rozrywkowe.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv