piątek, 28 lipca 2017

Recenzja Uwierz w ducha (Ghost) - yoy.tv

Sam (Patrick Swayze) i Molly (Demi Moore) są młodym, szczęśliwym małżeństwem. Kiedy on zostaje zastrzelony w przypadkowym - wydawałoby się - napadzie, ona pogrąża się w czarnej rozpaczy. Ale duch Sama nie odchodzi w zaświaty, lecz wciąż krąży po tym świecie. Kiedy już przyzwyczaja się do nowej sytuacji, zaczyna obserwować Molly i próbować się z nią porozumieć. Przekonuje się też, że jego śmierć wcale nie była przypadkowa (a tak uważa policja), a ukochanej również grozi niebezpieczeństwo. By ją ostrzec, nawiązuje kontakt z medium - trochę zwariowaną, czarnoskórą spirytystką Odą (Whoopi Goldberg). To ona staje się pośrednikiem między światami…



Na początku lat 90. "Uwierz w ducha" było wielkim przebojem kinowym. Duża w tym zasługa dwóch gwiazd, które "pociągnęły" film: Patricka Swayze i Whoopi Goldberg. On osiągnął wtedy szczyty popularności (trzy lata wcześniej był muzyczny "Wirujący seks", rok później - sensacyjny "Na fali"), ona już wysoko, choć jeszcze nie na szczycie. Miała już w dorobku "Kolor purpury" (1985) "Jumpin' Jack Flash" (1986) oraz "Homer i Eddie" (1989), a przed sobą "Zakonnicę w przebraniu" (1992) i "Chłopaków na bok" (1995).



Urocze, do dzisiaj wzruszające i ponad 20 lat temu oryginalne połączenie melodramatu, filmu sf i sensacji ze znakomitą obsadą. Dzięki tej gwiazdorskiej dwójce film stał się przepustką na hollywoodzki szczyt dla Demi Moore, która wcześniej zwróciła na siebie uwagę w "Ogniach św. Elma" (1985), a wkrótce po "Uwierz w ducha" zagrała jedną z głównych ról w "Ludziach honoru" (1992). Film dostał pięć nominacji do Oscara (m.in. dla najlepszego filmu i za muzykę) uwieńczone dwiema statuetkami - dla najlepszej aktorki drugoplanowej (Whoopi Goldberg) i za scenariusz oryginalny (Bruce Joel Rubin).

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 27 lipca 2017

Recenzja Gwiezdne wojny: Część I - Mroczne widmo (Star Wars: Episode I - The Phantom Menace) - yot.tv

„Mroczne widmo” rozgrywa się 32 lata przed bitwą pod Yavin (finał „Nowej nadziei”). Zakon Jedi strzeże pokoju w całej galaktyce. Jednak pojawiają się już pierwsze sygnały kryzysu: Federacja Handlowa atakuje planetę Naboo. W imieniu senatu galaktyki z misją rozjemczą rusza młody rycerz Jedi – Obi-Wan Kenobi wraz ze swoim mistrzem Qui-Gon Jinnem. Po drodze przypadkiem trafiają na pustynną planetę Tatooine, gdzie spotykają 9-letniego Anakina Skywalkera. Chłopiec wydaje się być idealnym kandydatem na kolejnego rycerza Jedi. Tymczasem ukrywający się lord Sithów knuje intrygę mającą zniszczyć zakon.



„Gwiezdne wojny: część I – Mroczne widmo” są naturalnym spadkobiercą „Gwiezdnych wojen: część IV – Nowa nadzieja”. Zrealizowany 22 lata później, pod koniec XX wieku, należy już do innej epoki, wykorzystuje technikę, o której w połowie lat 70. nawet trudno było marzyć. Efekty specjalne są nieobecne tylko w jednej scenie! W dużej mierze zrezygnowano z wykorzystywania modeli, które dominowały wcześniej – zastąpiły je komputery graficzne o gigantycznej mocy obliczeniowej (jednym z takich „tradycyjnych” efektów jest wodospad na Naboo – to filmowana z dużej wysokości i w zwolnionym tempie sypiąca się sól kuchenna). Nawet jedna z postaci – Jar Jar Binks (notabene jego imię wymyślił syn Lucasa) – jest w całości wygenerowana komputerowo! Więcej, twórcy byli zdecydowani, że gdyby Samuel L. Jackson nie przyjął propozycji zagrania w filmie, jego postać także stworzono by komputerowo. Zresztą, by oszczędzić, wszystkie dekoracje, były budowane jedynie do wysokości aktorów, powyżej były „dorabiane” w komputerach. Wyjątek stanowiły sceny z Liamem Neesonem – aktor jest tak wysoki, że dekoracje musiały być zdecydowanie wyższe.



Jednak „Mroczne widmo” będąc jednym z najbardziej oczekiwanych filmów (podobno w kinach, które wyświetlały reklamowy trailer filmu o 75 proc. wzrosły obroty!), zarazem wzbudziło ogromne kontrowersje. Zarzucano mu przede wszystkim infantylizm (to „zasługa” postaci Jar Jara) nielicujący z „powagą” poprzednich części, a nawet prymitywizm. Rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że Lucas zbytnio zapatrzył się w dziecięce komiksy. Na szczęście to wada tylko części filmu – reszta ma się doskonale, robiąc wrażenie spójną konstrukcją. Zresztą te zastrzeżenia i tak nie wpłynęły na popularność „Mrocznego widma”: do dziś zarobiło ponad 925 mln dolarów (przy wydanych 115 mln) plasując się na 7. miejscu wśród kasowych przebojów wszech czasów.



Lucas nie odmówił sobie przyjemności nawiązania do znanych filmów – np. wyścig ścigaczy, w których bierze udział młody Anakin, jest inspirowany słynnym wyścigiem rydwanów z „Ben Hura” (ale specjaliści od efektów specjalnych w scenach katastrof wzorowali się na wyścigach samochodowych klasy NASCAR). Kiedy królowa Amidala na swoim statku włącza swój wideotelefon, dźwięk i obraz startowy są wzięte z przedwojennych filmów o Flashu Gordonie. Z kolei wiele scen z Jar Jar Binksem nawiązuje do klasycznych niemych komedii (scena z toczącą się piłką czy przyczepioną do nogi bronią; jego miny są parodią Charliego Chaplina). Podczas posiedzenia galaktycznego senatu, wśród przedstawicieli innych cywilizacji można dostrzec E.T. i Obcego, natomiast Neimodianie mają twarze inspirowane maskami obcych z „Piątego elementu”, a na wysypisku Watto można dostrzec statek z „2001 – Odysei kosmicznej”. Pod koniec filmu Jar Jar niszczy droida, który ma numer 1138 – debiutancki film George’a Lucasa nazywał się „THX 1138”.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 25 lipca 2017

Recenzja Bad Boys II - yoy.tv

Kolejna odsłona perypetii dwójki gliniarzy ze specjalnej brygady antynarkotykowej: rozgadanego Mike’a Lowreya (Will Smith) i eleganckiego Marcusa Burnetta (Martin Lawrence).


Tym razem czarnoskóra para próbuje przechwycić wielki transport extasy, za którym stoi niebezpieczny Kubańczyk Johnny Tapia (Jordi Molla). Niejako poza pracą Marcus zaczyna flirtować z siostrą partnera, uroczą Syd (Gabrielle Union). To oczywiście nie podoba się Mike’owi, więc dochodzi do poważnej kłótni między nimi. Ale jakby tego było mało, wkrótce odkrywają, że Syd pracuje dla antynarkotykowej agencji D.E.A., która poluje na ten sam transport dragów...



Czarnoskóry duet Will Smith i Martin Lawrence wzmocniony solidnym reżyserem Michaelem Bayem zapewnia widzom niezłą rozrywkę. Dodatkową atrakcją dla męskiej części widowni są pojawiające się w filmie klasyczne samochody, m.in. Pontiac Firebird rocznik 1967, Chevrolet Chevelle SS z roku 1968, dwa lata młodszy Dodge Coronet oraz Ferrari 575M Maranello.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

niedziela, 23 lipca 2017

Recenzja Van Helsing - yoy.tv

Tytułowy prof. Van Helsing (Hugh Jackman), znany łowca potworów zwany też pieszczotliwie "Mordercą", właśnie unicestwił dr Jeckylla/mr Hyde’a. I natychmiast dostał nowe zadanie. Ma udać się do Transylwanii, by zlikwidować legendarnego Draculę (Richard Roxburgh). Na miejscu okazuje się, że morderczy hrabia ma śmiertelnie niebezpieczną gwardię przyboczną w postaci trzech ponętnych narzeczonych oraz dwóch stworzonych przez siebie potworów: człowieka-wilka oraz Frankensteina. Ale i Van Helsing otrzymuje niespodziewane posiłki: to piękna Anna Valerious (Kate Beckinsale), księżniczka cygańska, która - by uwolnić swój ród od ciążącej na niej klątwy (i pomścić śmierć najbliższych) - przyłącza się do walki z Draculą.



Film Stephena Sommersa w założeniu jest hołdem dla tzw. "monster movies" z lat 30. i 40. kręconych w wytwórni Universal. Postać Van Helsinga pierwszy raz pojawiła się na ekranie właśnie w "Draculi" z 1931 r., zagrał go wtedy Edward Van Sloan. W "Draculi" Francisa F. Coppoli tę rolę dostał Anthony Hopkins. Co ciekawe, Van Helsing zawsze jest profesorem, ale już jego imię nie jest pewne: w większości przypadków brzmi Abraham, ale bywa także Adamem, Victorem, albo w ogóle nie ma imienia. U Sommersa zagrał go Hugh Jackman, który - co jest zabawnym paradoksem - popularność zdobył jako wilkołak Wolverine, postać, na którą Van Helsing z lubością polował. W Annę wcieliła się Kate Beckinsale, angielska aktorka, której największą sławę (i zarobki) przyniosły trzy części horroru "Underworld" o walce wampirów i wilkołaków.

TV - http://yoy.tv
Facebook - https://www.facebook.com/YOY-TV-1986511251584874
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

czwartek, 20 lipca 2017

Recenzja Alicja w Krainie Czarów (Alice in Wonderland) - yoy.tv

Kolejna próba filmowej interpretacji jednej z najsłynniejszych książek w historii literatury.Tym razem podjął ją sam Tim Burton, mroczny książę Hollywood, którego wyobraźnia plastyczna wydaje się nie mieć granic. I tym razem jest podobnie - wizualnie jego "Alicja w Krainie Czarów" jest naprawdę zachwycająca. Aktorsko również jest znakomicie: Johnny Depp (to już siódmy jego film z Burtonem!) jako Szalony Kapelusznik, Helena Bonham Carter (prywatnie żona Burtona) trzęsie całym bajkowym światem jako Czerwona Królowa, zwana też "Krwawym czerepem", a jej przeciwniczkę Białą Królową zagrała Anne Hathaway. Także kreująca główną rolę początkująca Mia Wasikowska odnajduje się całkiem nieźle. Gorzej z czarodziejskim klimatem, który w filmie gdzieś całkowicie zaginął.



"Alicja..." wydaje się być po prostu efektowną zabawką, ale pozbawioną wszystkich tych trudno definiowalnych smaczków, które powodują, że jest to produkcja, którą chce się jeszcze raz obejrzeć. Wielka szkoda!

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 18 lipca 2017

Recenzja Odważna (The Brave One) - yoy.tv

Mężczyzna ginie, kobieta w ciężkim stanie trafia do szpitala. Gdy z niego wychodzi, jest zupełnie inną osobą: musi nauczyć się żyć od nowa, sama. Ponieważ zaczęła się bać, kupuje pistolet. Gdy jest świadkiem krwawego napadu w nocnym sklepie, bez wahania robi użytek z broni. Podobnie, gdy zostaje wieczorem zaczepiona w metrze przez dwóch wyrostków.



Gdy oglądamy ten film, możemy mieć - całkiem słusznie - skojarzenie z serią filmów "Życzenie śmierci", w których Charles Bronson bez skrupułów eksterminował bandytów. Tu jest podobnie, choć zamiast Bronsona pojawia się Jodie Foster. I dla niepoznaki ma śladowe wyrzuty sumienia.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

niedziela, 9 lipca 2017

Recenzja Krwawy diament (Blood Diamond) - yoy.tv

Diamenty przez długi czas kojarzono jedynie z deklaracją Marilyn Monroe, że "są najlepszym przyjacielem kobiety". Całkowicie za to ignorowano wszystko, co jest związane z ich wydobyciem: mordercze warunki, niewolniczą pracę czarnoskórych robotników, kolejne wojny wywoływane w celu zagarnięcia złóż cennych kamieni. W założeniu "Krwawy diament" miał to nadrobić. Historia Danny’ego Archera (Leonardo DiCaprio), drobnego cwaniaczka, białego mieszkańca Afryki, który zajmuje się przemytem diamentów. Los stawia na jego drodze czarnoskórego Salomona Vandy (Djimon Hounsou), który znalazł wieli różowy diament. Marzeniem Salomona jest, by pewnego dnia jego ukochany syn został lekarzem. Z pomocą dziennikarki Maddy Bowen (Jennifer Connelly), pracującej nad artykułem dotyczącym sytuacji w Sierra Leone, ruszają w ogarnięte rebelią tereny.



Gwiazdą filmu Edwarda Zwicka jest Leonardo DiCaprio. Niegdyś idol nastolatek na całej kuli ziemskiej, dojrzał, spokorniał i zaczął szukać poważniejszych ról. Już "Złap mnie, jeśli potrafisz" (2002) wskazywało, że się zmienia, potem przyszły "Gangi Nowego Jorku" (2002), "Awiator" (2004), "Infiltracja" (2006) - wszystko filmy solidne, nawet nominowane do Oscara. "Krwawy diament" na podstawie opowiadania Charlesa Leavitta był nominowany do Oscara w pięciu kategoriach, w tym za najlepsze role dla Leonarda DiCaprio i Djimona Hounsou.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

piątek, 7 lipca 2017

Recezja Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia (The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring) - yoy.tv

Wiadomo było, że proza Tolkiena to genialny materiał na film, ale nie można go zrobić byle jak, tanio i bez zaangażowania. Wydana w 1954 r. historia wojny o pierścień obdarzony wielką mocą, walki dobra z ucieleśnionym złem, należy do najpiękniejszych opowieści, jakie kiedykolwiek napisano.



O czym to jest, dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą? Dzielny, malutki hobbit, Frodo Baggins (w tej roli obdarzony niesamowitymi oczami Elijah Wood), otrzymuje od wuja Bilbo Bagginsa pierścień, mający moc podporządkowania sobie wszystkich istot, i nieświadomie znajduje się w centrum walki o władzę nad światem. Frodo i jego dzielni i równie mali kumple, narażając się na wiele niebezpieczeństw, uciekają przed Upiorami Pierścienia, które chcą ten skarb odzyskać. Później wędrują w przez wielką krainę Śródziemia, aby zniszczyć pierścień w Szczelinach Zagłady, gdzie kiedyś został wykuty. Muszą to zrobić, żeby ocalić świat, zanim pierścień dostanie się w ręce władcy ciemności Saurona, który marzy, by go zdobyć i stać się niepokonanym. Zanim dzielni bohaterowie dotrą do celu i spełnią swoją misję, mija sporo czasu. Tak dużo, że wystarcza go na trzy wspaniałe filmy.



„Drużyna pierścienia” to pierwszy z serii, dla mnie najlepszy. Choć fani Tolkiena zarzucali filmowi odstępstwa od książki i tak stał się przebojem. Na ścianach dziewczęcych pokoi pojawili się Orlando Bloom jako jasnowłosy elf Legolas i Viggo Mortensen w roli dzielnego Aragorna o stalowym i jakże męskim spojrzeniu. Zachwycała zarówno zjawiskowa Arwena, czyli Liv Tyler, jak i tajemnicza Galadriela – Cate Blanchett. Mędrzec Gandalf – genialny Ian McKellen – był świetnym towarzyszem i przewodnikiem drużyny pierścienia. Do tego naprawdę wspaniałe i nierzucające się w oczy efekty specjalne, dzięki którym widzowie zostali bezboleśnie wciągnięci w ten niesamowity, bajkowy i zaskakujący pięknem świat. Nie przesadzam. To naprawdę jest piękne…



Reżyser trylogii to pochodzący z Nowej Zelandii Peter Jackson, który filmy zaczął kręcić w wieku ośmiu lat i fascynował się horrorami. Jest autorem m.in. filmu pod wiele mówiącym tytułem „Martwica mózgu”. Potem zmienił zainteresowania. Efektem jest ekranizacja powieści Tolkiena. Film kręcono w sumie przez 18 miesięcy w Nowej Zelandii, która stała się od tego czasu wielką atrakcją turystyczną. A plenery do „Władcy pierścieni” wybierano, bagatela, dwa lata! Hollywood stać na takie ekstrawagancje. Zresztą, opłaciło się.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

wtorek, 4 lipca 2017

Recenzja Kronika opętania (The Possession) - yoy.tv

Dybuk to słowo pochodzące z mitologii żydowskiej i oznaczające dosłownie „przylgnięcie”. To opętanie człowieka przez ducha grzesznej osoby, który nie może po śmierci zaznać spokoju (sam duch także zwany jest dybukiem). Aby się od niego uwolnić, potrzebne są egzorcyzmy. Wierzenia to z zamierzchłej, wydawałoby się, historii, ale w 2004 roku na eBayu pewien student Iosif Nietzke przeprowadził aukcję… „autentycznej skrzyni dybuka”! Poprzedni właściciele przysięgali, że po otwarciu skrzynki zaczęły im wypadać włosy, nękały ich koszmary i choroby, słyszeli tajemnicze głosy! Relacje świadków raz potwierdzano, raz kwestionowano, w końcu posiadaczem skrzynki został ocalały z holocaustu staruszek, który przywiózł ją do USA. Artykuł o owym dziwie ukazał się w Los Angeles Times i zainspirował twórców „Kroniki opętania”, z tym że opisane przez świadków wydarzenia zebrano, skondensowano i bohaterami filmu jest tylko jedna rodzina.



Stephanie i Clyde Brenek mają dwie córki. Młodsza, Emma podczas garażowej wyprzedaży staje się posiadaczką dziwnej drewnianej skrzynki z wyrzeźbionymi tajemniczymi inskrypcjami. Od tego czasu zaczyna się coraz dziwniej zachowywać, nie rozstaje się także z nowym nabytkiem. Rodzice, którzy niedawno się rozstali, jednoczą się, by pomóc dziecku – przy okazji kolejnych badań i testów nie sprawdzają się straszne przewidywania Stephanie, że Em zapadła na chorobę psychiczną. Prawda jest jeszcze straszniejsza – dziewczynkę opanował dybuk…



Dybuki stosunkowo rzadko są bohaterami filmów grozy (był przedwojenny „Dybuk”, potem długo, długo nic, w końcu ukazał się „Nienarodzony” z Garym Oldmanem, a teraz dybuk stał się tematem ostatniego filmu Marcina Wrony „Demon”), nie opatrzyły się jeszcze i stanowią miłe urozmaicenie w zestawieniu z kolejnymi duchami i demonami wypędzanymi przez ekranowych księży. Przy okazji można pokazać obcą kulturę, mało znane ceremonie. Nie inaczej jest u Ole Bornedala, duńskiego reżysera, który poświęcił jednak w tym filmie wartką akcję i epatowanie egzotyką na rzecz psychologii postaci (wątek dorastania do ojcostwa beztroskiego Clyde’a). I udało się – powstał solidny horror z tajemniczą aurą i kilkoma scenami gwarantującymi podskoki w fotelu (no i dybuk gada po polsku!). Klimat udzielił się nawet aktorom – Jeffrey Dean Morgan (notabene zanotował niezły występ) w co drugim wywiadzie opowiadał o eksplodujących na planie lampach i tajemniczym pożarze w magazynie.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

sobota, 1 lipca 2017

Recenzja Uczeń czarnoksiężnika (The Sorcerer's Apprentice) - yoy.tv

Zdradzony przez przebiegłą Morganę i jej pomocnika Maxima Horvatha mistrz magii Balthazar Blake już od stuleci poszukuje następcy swego mentora, Merlina, który byłby w stanie pokonać zło zagrażające światu. Dopiero w naszych czasach, w Nowym Jorku, spotyka kogoś, kto mógłby tego dokonać, jest to niepozorny, zakompleksiony chłopak imieniem Dave, w którym jednak Blake wyczuwa czarnoksięski potencjał. Pomimo początkowej niechęci niewierzącego w czary chłopaka poddaje go intensywnej edukacji w dziedzinie sztuki magicznej, w czasie której nie obywa się bez kilku zabawnych wpadek, ale która całkowicie odmienia życie młodego adepta magii. Mistrz i uczeń razem stawiają czoła siłom zła.


Inspiracją do powstania filmu była animacja Disneya z 1940 roku, nosząca tytuł „Fantazja”, która z kolei jest ilustracją programowego utworu Paula Dukas z 1897 „Uczeń czarnoksiężnika” opartego na napisanej 100 lat wcześniej balladzie Goethego. W powstaniu „Ucznia czarnoksiężnika" AD 2010 ponownie ma swój udział wytwórnia Walta Disneya, która – używając magii pieniędzy, a konkretnie 150 mln dolarów, które wyłożyła na produkcję – sprawiła, że moc doświadczonych tudzież początkujących czarodziejów wsparta została mocą efektów specjalnych.


A jest tych ostatnich mnóstwo. Praktycznie w każdej scenie mają miejsce jakieś magiczne sztuczki: na ulicy szaleje wspaniały ognisty smok, powietrze tnie świst skrzydeł metalowego orła, ziemia drży pod uderzeniami kopyt metalowego byka, samochód po dotknięciu płynnie zmienia kształt, plazmowe pioruny śmigają w tę i we w tę, bohaterowie wnikają w lustra, materializują się z pyłu i blasku, a perski ruchomy dywan ugina się jak bagno i wciąga w swoje głębie nieszczęśnika, który na nim stanie. Jeżeli chodzi o grę aktorską, a skład jest mocny: Nicolas Cage (Balthazar), Jay Baruchel (Dave), Monica Bellucci (ukochana Balthazara) i Alfred Molina (Horvath), to trzeba oddać aktorom, że stanęli na wysokości zadania, żaden nie szarżuje i nie przerysowuje swojej postaci. Trochę szkoda, że tak mało jest na ekranie Moniki Bellucci – na dłużej pojawia się dopiero w końcowych sekwencjach.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv