niedziela, 11 czerwca 2017

Recenzja Dziennik Bridget Jones (Bridget Jones's Diary) - yoy.tv

W Nowy Rok Bridget (Renée Zellweger) podejmuje – jak zwykle – mnóstwo postanowień, a wśród nich to jedno, najważniejsze: „spotykać się tylko z odpowiednimi facetami”. I oczywiście natychmiast je łamie, wdając się w romans ze swoim szefem, atrakcyjnym lowelasem (Hugh Grant). Prawie równocześnie w jej życiu pojawia się dawny kolega z dzieciństwa (Colin Firth), nieśmiały sztywniak, który jednak gdy przyjdzie co do czego, potrafi zawalczyć o swoje…



Równouprawnienie kobiety wywalczyły mniej więcej sto lat temu. Jednak szybko okazało się, że prawo do głosowanie, nienoszenia staników, palenia papierosów i noszenia fryzury na chłopczycę to dla zachłannych feministek za mało. Nie wierzycie, to zainteresujcie się „Dziennikiem Bridget Jones”. I powieść Helen Fielding, i adaptacja filmowa ze znakomitą Renée Zellweger w roli tytułowej, to brutalnie rzecz ujmując, rozpaczliwe wołanie o faceta. O mocne, ukochane ramię, które ochroni, gdy trzeba, a kiedy indziej – przytuli. Bo, by czerpać przyjemność z życia – w czym nie ma nic złego – to samodzielność i samostanowienie nie wystarczą. Ale jak trwoga – przed samotnością, starością – to do… faceta. I w sytuacjach krytycznych panie nagle robią się "takie małe, takie słodkie i głupiutkie".



No dobra, dobra – nie jestem taką wstrętną, mizoginistyczną świnią, jak się może wydawać. „Dziennik Bridget Jones” jest naprawdę niezłym filmem, a rola Zellweger znakomita. Zresztą nie może być inna, skoro przytyła do niej aż 10 kg. I nie da się ukryć, że wyglądała o wiele ładniej i ponętniej niż wcześniej i później, gdy już te dodatkowe kilogramy straciła. No, ale pewnie we własnych oczach nie byłaby pełnowartościową kobietą, gdyby się nie odchudzała.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz