piątek, 19 lutego 2016

Recenzja World War Z - yoy.tv

Kinomaniacy mają pewną słabość do filmów o zombie. Fakt ten uświadomił widowni dobitnie najpierw George Romero tworząc Świt żywych trupów, a hiszpańska seria [REC] tylko utwierdziła resztę społeczeństwa w tym przekonaniu. Okazuje się również, że pisarze mają pewien pociąg do zwłok – jakkolwiek dziwnie to brzmi – i tworzą doceniane przez czytelników dzieła. Jednym z nich jest World War Z autorstwa Maxa Brooksa.Hollywood dość szybko zauważyło tę zbieżność zainteresowań twórców i podjęło się próby połączenia pisarskiego kunsztu z filmowym rozmachem. Dzieckiem tej dość prostej kombinacji jest film Marca Forstera World War Z .


W różnych miejscach na całym świecie ludzie zaczynają zamieniać się w zombie. Ich ugryzienie jest wyjątkowo zaraźliwe – już po kilkunastu sekundach ukąszony sam zmienia się w żywego trupa! Rząd USA wzywa do siebie byłego pracownika ONZ, Gerry’ego Lane’a, który ma zbadać, skąd wziął się tajemniczy wirus i znaleźć na niego antidotum. Pierwsze tropy wiodą do Korei i Izraela, a w sprawę mogą być zamieszane armia i służby wywiadowcze. Czas ucieka, hordy zombie atakują ludzi, a Gerry’emu pracy nie ułatwia bynajmniej troska o najbliższych: żonę i dwie córki.


Nie jest to typowy horror, za dużo tu akcji i subtelnego humoru, za mało krwi – to raczej przygodowo-akcyjne kino o apokalipsie. Z bohaterem, który, o dziwo, nie jest superherosem, ale zwyczajnym człowiekiem (choć gra go Brad Pitt) mającym swoje problemy. Filmy o podobnej tematyce mnożą się jak nie przymierzając agresywni bohaterowie „World War Z”, ale obraz Marca Forstera wypada na ich tle dość świeżo – naprawdę dużo się dzieje, są interesujące postacie na drugim planie, wiele rozwiązań prezentuje się oryginalnie (sposób na epidemię rodem z Korei Północnej), choć sama fabuła ma dość często spotykaną w podobnych produkcjach strukturę gry wideo: zadanie, podróż/przemieszczenie się, kolejne zadanie itp.


No i jest na czym oko zawiesić, efekty i scenografia wbijają w fotel – film kosztował w końcu około 190 milionów dolarów (zarobił jednak na całym świecie ponad pół miliarda)! Na fali sukcesu „World War Z” na rynek trafiła gra o tym samym tytule (i odniosła sukces), od samego początku planowano także nakręcenie dwóch kolejnych części. Sequel miał wyreżyserować Juan Antonio Bayona („Sierociniec”), ale w styczniu bieżącego roku odszedł z projektu. Mimo wszystko film prawdopodobnie powstanie, jego premierę wyznaczono na czerwiec 2017 roku.

TV - http://yoy.tv/
Facebook - https://www.facebook.com/yoytv
Google+ - https://plus.google.com/+YoyTv
Youtube - http://www.youtube.com/c/YoyTv

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz